Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

14 września 2016

CIAŁO, UMYSŁ, DUSZA XX

0 481

JOANNA HEIDTMAN namawia do wyskoczenia z krępujących szufladek, a EWA SZPERLICH i DANUTA GRUSZCZYŃSKA przestrzegają przed nadmiernym edukowaniem dziecka.

Człowiek co chce uczynić może

Dzieci są „zdolne do wszystkiego”. Bez oporów próbują różnych rodzajów aktywności, biegają, rysują, malują, śpiewają. Pewnie dlatego, że dziecko nie wie jeszcze, co „może”, a czego „nie może”. Kiedy na początku szkolenia proszę grupę dorosłych o metaforyczne przedstawienie czegoś za pomocą rysunku, widzę niemal za każdym razem uśmiech skrępowania i słyszę nieśmiałe: „Ale ja nie umiem rysować”. Podobnie z wieloma innymi aktywnościami: „Nie potrafię”, „To nie dla mnie”, „Nie mam zdolności językowych” itp. Jest tego wiele. Na tyle dużo, żeby spokojnie schować się za plecami tych, którzy (nie wiem, czy mniej, czy bardziej „utalentowani”) są przekonani, że mogą, potrafią, chętnie spróbują itd. O tych ostatnich mówi się, że „są zdolni”.  Spójrzmy na zdolności nieco inaczej: nie jak na szczególny dar boży, ale jak na to, „do czego jestem zdolny”, „do czego się nadaję”, „w czym mogę być dobry”. To nikt inny, jak tylko my sami definiujemy granice swoich zdolności i możliwości. To przekonania w zdecydowanej mierze decydują o tym, czy podejmiemy jakiekolwiek próby działania, nauki, nabywania i rozwoju danej umiejętności. Tak rodzą się zaprzepaszczone talenty i niewykorzystane zdolności.

To nie dla mnie

Zestaw przekonań dotyczących własnych możliwości, zdolności i talentów zaczyna się formować w naszym życiu wcześnie. Wymowny, choć niezwykle zasmucający przykład znalazłam w książce Suzan Knight, znanego szkoleniowca. Dwóch chłopców w wieku szkolnym bawi się na plaży. Jeden pyta drugiego, co najbardziej lubi w szkole. Pada odpowiedź: „Nie wiem. Nie jestem zbyt bystry”. Knight pisze: „Miał sześć lat, a jego słowa odzwierciedlały wybór, jakiego dokonał albo wyuczył się, a który będzie wpływał na jego szanse w przyszłości”.
Wiedza o tym, jakie masz zdolności, co umiesz i potrafisz (lub co przypuszczalnie będziesz umiał i potrafił w przyszłości), jest częścią wiedzy o samym sobie. Ta wiedza o sobie pochodzi z kilku źródeł, ale bodaj najistotniejszym, zwłaszcza w początkowych fazach jej kształtowania się, są tak zwani znaczący inni. To osoby, z którymi dziecko jest związane emocjonalnie, od których jest zależne, do których działania i słów odnosi swoje własne czyny i wypowiedzi. Dziecko jest bezbronne wobec sądów otoczenia na jego temat, umieszczane są one w jego pamięci bez możliwości weryfikacji. Stają się elementem samowiedzy, który w przeszłości będzie bardzo trudno zmienić. Otrzymanie przez dziecko informacji, że „nie nadaje się” do czegoś, kształtuje jego przekonania o własnych zdolnościach w tym zakresie.

Nauczyciele nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ mają ich wypowiedzi dotyczące możliwości dziecka na jego samoocenę i przyszły rozwój. Sytuację ratują czasem rodzice, podważając owe negatywne oceny pedagogów. Moja znajoma usłyszała od nauczyciela, że jej córka nie ma słuchu i nie nadaje się do gry na instrumencie. Postanowiła jednak spróbować z innym nauczycielem, który podjął się nauki dziecka. Efekty były zaskakujące. Ważniejsze jednak, że dziewczynka wzrasta z przekonaniem, że „jest zdolna” do gry na instrumencie.

Niezwykle niebezpieczne jest kategoryzowanie, szufladkowanie i etykietowanie dzieci, które definiuje granice ich zdolności. Również dlatego, że definicje te powodują przywoływany często w psychologii społecznej efekt samospełniającego się proroctwa. Kiedy w pewnym eksperymencie zwrócono uwagę nauczycieli na grupę (rzekomo) zdolniejszych uczniów, przeprowadzony po roku test wykazał zróżnicowanie intelektualne dzieci zgodne z tą sugestią. Nauczyciele, przyjąwszy wstępne założenia na temat możliwości uczniów, zaczęli traktować swoich podopiecznych niejednakowo (np. poświęcali więcej uwagi dzieciom „zdolnym”, więcej od nich wymagali, dawali im więcej szans wykazania się). Ich przekonanie o „zdolnościach” spowodowało rzeczywiste różnice w osiągnięciach dzieci.

To samo odnosi się również do przekonań dotyczących samego siebie. Jeśli założę, że „nie mam zdolności językowych”, to nie będę nawet próbował nauki żadnego języka. Procesem uczenia się rządzi reguła „im więcej, tym lepiej” (im więcej już umiemy, tym łatwiej jest nam przyswajać nowe informacje). Skoro nie robię nic, to jeśli nawet w końcu podejmę jakąś próbę, efekty rzeczywiście mogą być mało imponujące. I cóż się dzieje? Potwierdzam swoje wstępne przekonanie o braku zdolności i wycofuję się z dalszych prób. W ten sposób mój potencjał zostaje zaprzepaszczony.

Umożliwianie


Proces „umożliwiania” oznacza w rozwoju osobistym proces sięgania po i wykorzystania pełnego potencjału własnego i cudzego. Jedną z metod, która może być stosowana wobec dorosłych pragnących zlikwidować pewne trudności w działaniu (w swoim życiu osobistym lub zawodowym), jest stopniowe podważanie i zmiana przekonań blokujących czerpanie z własnego potencjału.

 „Te prezentacje nigdy mi nie wychodzą” – takie na przykład stwierdzenie wyraża założenie o uniwersalności (słowo „nigdy”). Pytanie prowadzącego może więc brzmieć: „Nigdy? Czy możesz znaleźć choć jeden przypadek, kiedy byłeś zadowolony ze swojej prezentacji?”. Inne ograniczające założenia mogą pojawić się w czyimś stwierdzeniu: „Nie potrafię tego zrobić”. Pytanie, które może być zastosowane w tym przypadku, to: „Co cię powstrzymuje?”. Takie działanie stanowi zaproszenie mówiącego do świadomego określenia i zmierzenia się z rzeczywistością przeszkód, wyimaginowanych lub nie. W ten sposób, krok po kroku, trener czy terapeuta wspiera zmianę przekonań, a w efekcie osoba otrzymuje dostęp do własnych możliwości.

A jednak...


Wielu osobom, które w taki czy inny sposób zostały ograniczone przez otoczenie (lub przez siebie), udało się odrzucić te umownie ustanowione...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy