Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Charakter pełen cnót

0 213

Im więcej mamy celów duchowych, takich jak dążenie, by pogłębić swój związek z Bogiem albo pozostawać w harmonii z wyższą siłą, tym bardziej jesteśmy zadowoleni z życia, mniej depresyjni i czujemy się silniej związani z partnerem.

Coraz większą wagę przywiązujemy do dobrego życia. Zarazem zatraciliśmy możliwość korzystania z wielu biologicznych mechanizmów, które kiedyś zapewniały je w sposób naturalny i instynktowny. Potrzebujemy naukowo uzasadnionej recepty na szczęście. Co należy w tej recepcie uwzględnić? W grę wchodzi mnóstwo różnych czynników. Przepis na dobre życie musi więc czerpać z dorobku wielu dyscyplin nauki. Jego część – przepis na człowieka umiejącego dobrze żyć – jest domeną psychologii. Niektórzy badacze wyrażają niepokój, że psychologia nie dość dobrze wywiązuje się ze swojej części zadania – wskazywania ludziom drogi do szczęścia. Uważają, że zbyt jednostronnie koncentruje się na ludzkich słabościach i ograniczeniach. Martin Seligman i Mihaly Csikszentmihalyi, znani psychologowie, ogłosili potrzebę rozwijania psychologii pozytywnej, badającej umiejętności, dzięki którym potrafimy sprostać wymaganiom życia.
Według C. R. Snydera i Michaela McCullougha zadanie psychologii pozytywnej polega na wyjaśnieniu, czym jest i skąd się bierze siła psychiczna. Traktują oni siłę psychiczną jako właściwość umysłową, dzięki której mamy szansę zapewnić sobie samym wysoką jakość życia, jednocześnie przysparzając pomyślności innym osobom. A zatem są to przesłanki działania w sposób zarazem skuteczny i dobry: odważny, wspaniałomyślny i pożyteczny. W tym ujęciu szczęście, skuteczność i dobroć wydają się nierozerwalnie ze sobą związane.

Zdaniem Snydera i McCullougha siła psychiczna rozwija się w toku życia, więc zależy raczej od osobistej historii i doświadczenia życiowego niż od czynników biologicznych. Jest czymś, co zdobywamy, a nie czymś, co jest nam dane w gotowej postaci. Możemy rozwijać i pielęgnować siłę psychiczną własną i innych osób (np. naszych dzieci).
Snyder i McCullough proponują, aby psychologia wydobyła z zapomnienia pojęcie charakteru. Używano go w odniesieniu do tej części osobowości, która podlega ocenie na wymiarze „dobre – złe” z punktu widzenia korzyści osobistych i społecznych. Doskonalenie charakteru traktowane było kiedyś nie tylko jako inwestycja we własną pomyślność, ale też jako obowiązek wobec innych. Uczeni zakładają, że siły psychicznej nie da się sprowadzić do jednej umiejętności czy zdolności. To, czy okażemy dobroć, obronimy swe wartości lub zdobędziemy się na wybaczenie komuś, kto wobec nas zawinił, zależy od różnych dyspozycji psychicznych. Dopiero bogaty ich zestaw gwarantuje, że będziemy w stanie sprostać wyzwaniom w różnych sferach naszego życia. Snyder i McCullough proponują, aby cechy, które są podstawą siły psychicznej, nazywać cnotami. Ich zdaniem pojęcie cnoty psychologowie powinni pożyczyć od filozofów i teologów, z jednej strony korzystając z tego, co na temat tych cech mówi tradycja myśli i religii, z drugiej – nadając mu specyficzne psychologiczne znacznie.
Czym są cnota i charakter w ujęciu psychologicznym? Cnota to taka cecha psychiczna, o której wiadomo, że jej posiadanie przyczynia się do dobrostanu własnego i innych ludzi. Ogół posiadanych przez osobę cnót składa się na charakter: tym lepszy ma ktoś charakter, im więcej rozwinął w sobie cnót. Snyder i McCullough świadomie podważają mit konieczności zachowania przez psychologię światopoglądowej neutralności. Ich zdaniem psychologia, uchylając się od wartościowania ludzkich pragnień czy działań, nie spełnia pokładanej w niej nadziei: że pomoże rozwijać to, co w człowieku najlepsze, i walczyć z tym, co w nim niebezpieczne. Podkreślają też, że psychologiczna analiza cnót i charakteru wymaga wykazania rzeczywistego związku określonych cech z pomyślnością ludzi.
Czy posiadanie cnót naprawdę wiąże się z lepszym życiem? W stosunku do wielu tradycyjnych cnót wykazano, że tak rzeczywiście jest. Okazało się, że takie cechy, jak samodyscyplina, duchowość, nadzieja, miłość, pokora, wdzięczność czy mądrość, wiążą się nie tylko z lepszym samopoczuciem, bardziej przyjaznymi relacjami z ludźmi, większymi osiągnięciami życiowymi, ale także z lepszym zdrowiem psychicznym i fizycznym. W jednym z eksperymentów połowę badanych poproszono, aby przypomnieli sobie sytuację, w której czuli, że kogoś kochają lub są kochani. Druga połowa przypominała sobie inną, niezwiązaną z miłością, przyjemną sytuację z przeszłości. Kiedy badani oddawali się wspomnieniom, mierzono u nich szereg wskaźników działania układu immunologicznego. Okazało się, że u osób, które przypominały sobie miłosne doświadczenia, stężenie substancji odpornościowych w organizmie nie tylko było większe, ale także utrzymywało się na podwyższonym poziomie jeszcze godzinę później.

Inną cechą, której badacze jakości życia poświęcają ostatnio dużo uwagi, jest duchowość rozumiana jako dążenie do świętości. Wykazano związek wysokiej duchowości z mniejszą zachorowalnością na wiele chorób, z szybszym wychodzeniem z choroby czy długowiecznością. Robert Emmons wykazał, że im więcej mamy celów związanych z duchowością (takich jak na przykład dążenie, by „pogłębić swój związek z Bogiem” albo „nauczyć się pozostawać w codziennym życiu w harmonii z wyższą siłą”), tym bardziej jesteśmy zadowoleni z życia, mniej depresyjni, czujemy się bliżej i silniej związani ze swoim partnerem. W badaniach zaobserwowano korzyści płynące z wysokiej duchowości, nawet takie, jak lep...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy