Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

26 lutego 2019

Cenna grupa

31

W grupie można wymienić się doświadczeniami, sposobami radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Można też zobaczyć siebie na tle innych. To doświadczenie trudne, ale niezwykle ważne – uważają Katarzyna Śmiłowska i Łukasz Niewczas.

Piotr Żak: Psychologia rozwojowa wyraźnie pokazuje, że w okresie doras- tania grupa przyjaciół, kolegów, znajomych zajmuje miejsce tych osób, które do tej pory były dla dziecka najważniejsze. Kiedy grupa spełnia swoje zadanie, czyli staje się źródłem wsparcia, życzliwości, pomocy?
Katarzyna Śmiłowska: Zasadnicze znaczenie ma jakość kontaktu z rówieśnikami. Jeśli te kontakty są dobre, mocne, to grupa staje się wręcz podstawowym źródłem wsparcia. W obecności rówieśników można ponarzekać i liczyć na ich wsparcie. Można też pochwalić się albo po prostu cieszyć wspólnym spędzaniem czasu. Członkowie takiej grupy są też dobrymi obserwatorami. Bardzo szybko zauważą, że z kolegą czy koleżanką dzieje się coś niedobrego i równie szybko potrafią zareagować. Prowadzimy zajęcia profilaktyczne w szkołach i zdarza się, że uczniowie podchodzą do nas na przerwach, aby poprosić o pomoc dla przyjaciela czy przyjaciółki.
Łukasz Niewczas: Oddziaływania grupowe są jednymi z najskuteczniejszych w terapii dzieci i młodzieży. W przypadku choćby łagodniejszych form depresji pomaga[-]- ją radzić sobie z objawami choroby: utratą energii, anhedonią, czyli utratą zdolności do odczuwania uczuć wyższych, utratą zainteresowań, obniżonym nastrojem.
Specjaliści różnych dziedzin poświęcają wiele uwagi wpływowi współczesnych mediów na jakość relacji między dziećmi i nastolatkami...
Łukasz Niewczas: Świat wirtualny ma tutaj zaskakująco duże znaczenie. Na rzecz tych cudownych sześciu cali ekranu smartfona młodzi ludzie porzucają wszelkie inne aktywności. Przychodzi jednak moment, że nie mają już czego szukać na Facebooku, że oglądanie filmów na YouTubie przestaje bawić. Co wtedy? Wtedy rzeczywistość naprawdę zaczyna być odbierana jako niebezpieczna, jawi się w ciemnych, niepokojących barwach. Młody człowiek zaczyna oddalać się od rówieśników, na przerwach stoi sam w kącie wpatrzony w smartfona, nie bierze udziału w klasowych działaniach, nie chodzi z klasą do kina, nie jeździ na wycieczki, przestaje chodzić do szkoły.
Katarzyna Śmiłowska: Grupa często szybko przyzwyczaja się do takiego zachowania: „Zawsze taki był”. A to nieprawda, bo nie zawsze taki był. Skutek jest jednak taki, że grupa zaczyna odwracać się od kolegi, traktować go obojętnie albo z niechęcią.

Wtedy terapia może okazać się niezbędna. Mam jednak wrażenie, że młodzi ludzie wciąż odnoszą się do niej bardzo nieufnie...
Katarzyna Śmiłowska: I to bardzo często właśnie pod wpływem grupy! No bo co mają myśleć, gdy usłyszą od rówieśników: „Tylko wariaci chodzą do terapeuty”?
Łukasz Niewczas: Młodzi ludzie na ogół wszystkich specjalistów od – powiedzmy – zdrowia psychicznego wrzucają do jednego worka i nazywają „świrologami”. Naszym zadaniem jest „odczarowanie” takiego sposobu myślenia, przekonanie ich, że w korzystaniu z takiej pomocy nie ma nic złego.
Katarzyna Śmiłowska: Dosyć często dzieci i nastolatki przychodzą na terapię z przekonaniem, że jest to dla nich rodzaj kary. Mogą dostrzegać w osobie terapeuty prześladowcę, a nie kogoś, kto chce pomóc. Terapeuta pomaga zmienić to podejście, żeby uzyskać właściwą pozycję: kogoś, kogo celem jest udzielenie wsparcia w trudnych momentach. Dopiero gdy to zrobi, terapia nabiera tempa.

Grupa rówieśnicza może więc nie tylko dać nieocenione wsparcie, ale też przysporzyć poważnych kłopotów...
Katarzyna Śmiłowska: Tak, zwłaszcza wtedy, gdy kogoś odrzuca, stosuje wobec swojej ofiary przemoc nie tylko fizyczną, ale i psychiczną. Od pewnego czasu przychodzi do mnie na terapię uczennica ósmej klasy. Niedawno wyznała, że nie była w szkole jeden dzień, zapytała kilka osób o prace domowe i żadna jej nie odpowiedziała. Załamała się. Jedną z najgroźniejszych rzeczy, jaka się pojawia w takich sytuacjach, jest błędne myślenie o sobie: „Nie chcą mnie, bo pewnie jestem od nich gorszy. Jestem sam, nie mam z kim porozmawiać”.
Łukasz Niewczas: Grupa rówieśnicza bywa swego rodzaju bronią obosieczną. Z jednej strony może działać wręcz terapeutycznie, wzmacniać swoich członków, pomagać im wychodzić z poważnych problemów czy wspierać ich w trakcie choroby, np. depresji. Z drugiej jednak strony grupa, która odrzuca młodego człowieka, może wyzwalać albo wzmacniać w nim błędne schematy myślenia o sobie. To zaś prosta droga do poważnych zaburzeń, takich jak depresja.

Co mogą Państwo zrobić, jeśli w trakcie terapii okaże się, że bezpośrednią przyczyną problemów dziecka jest odrzucenie przez grupę albo nawet jakaś forma znęcania się?
Łukasz Niewczas: Jeżeli dziecko doświadcza przemocy ze strony klasy czy grupy szkolnej, wówczas jedną z form pomocy z naszej strony jest włączenie w proces terapeutyczny pedagoga czy psychologa szkolnego. Najczęściej prosimy wtedy o pośrednictwo rodziców naszego młodego pacjenta. Zazwyczaj szkolni specjaliści zapraszają nas na spotkania z konkretnymi grupami uczniów poświęcone np. przemocy czy odrzuceniu. Istotą takich spotkań jest to, aby wszyscy uczestnicy wykazali się dobrą wolą i chęcią udziału. Wtedy wymiana informacji jest naprawdę szczera, a dzięki temu można wspólnie opracować np. plan naprawy sytuacji w grupie.
Katarzyna Śmiłowska: Zdarza się t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy