Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

12 lipca 2016

Blisko, nie za blisko

25

Czasami subtelna nić łącząca dwoje ludzi zmienia się w gruby sznur, którym partnerzy oplatają siebie. Boją się, że kiedy trochę poluzują, obiekt miłości zniknie. Skąd ten lęk? Jak znaleźć równowagę między bliskością a autonomią?

Tworzenia relacji z innymi uczymy się od pierwszych chwil życia. Pierwszą z nich jest więź z matką. Utrzymywanie z nią bliskości, radzenie sobie z rozłąką, doświadczanie radości po jej powrocie to fundamenty modelu relacji w dorosłym życiu, szczególnie w bliskich, intymnych związkach. Dzieci, które często doświadczają fizycznej obecności matki, jej empatycznego, wrażliwego reagowania na ich potrzeby, tworzą sobie jej wewnętrzną reprezentację, dzięki czemu potrafią poradzić sobie z krótką z nią rozłąką. Większym lękiem na takie rozstanie reagują dzieci, których potrzeby nie są w tym zakresie zaspokajane. Wzorce przywiązania, na bazie których tworzymy związki w dorosłym życiu, kształtują się do około trzeciego roku życia.

Po tym okresie są względnie stabilne, choć mogą ulec zmianie pod wpływem nagłych wydarzeń lub w wyniku długiego i systematycznego doświadczania jakichś przeżyć. Style tworzenia więzi zostały podzielone na trzy podstawowe kategorie: styl ufny, styl lękowo-ambiwalentny i styl unikający. Unik, ufność czy lęk? Styl ufny charakteryzuje się swobodą w bliskim kontakcie. Osoby prezentujące ten styl nie boją się tworzenia więzi i wynikającej stąd zależności. Empatycznie reagują na innych, potrafią się nimi troskliwie opiekować. Miłość rozumieją jako uczucie trwałe, wciąż obecne w ich życiu. Innych ludzi spostrzegają jako wrażliwych, zrozumiałych, działających z pozytywnymi intencjami.

Związki są dla takich ludzi źródłem satysfakcji, radości, poczucia bezpieczeństwa. Potrafią oni rozwiązywać konflikty i konstruktywnie radzą sobie z trudnościami. Osoby, które w dzieciństwie nie miały wystarczającej opieki matczynej, jako dorośli zwykle zachowują się w sposób charakterystyczny dla unikającego stylu przywiązania. Boją się bliskich związków i unikają intymności. We własnych oczach uchodzą za ludzi silnych i niezależnych, choć jednocześnie nieświadomie doświadczają siebie jako bezradnych i zależnych od innych. Uważają, że miłość to rzadko występujące zjawisko, które z czasem się wypala. Unikają emocjonalnego zbliżenia, by nie zostać zranionym. Osoby takie z trudem tworzą związki, najczęściej poprzestają na krótkich znajomościach, by nie dopuścić do głębszego zaangażowania uczuciowego.

Osoby o stylu lękowo-ambiwalentnym w dzieciństwie przeżywały niepewność dotyczącą emocjonalnej i/lub fizycznej dostępności matki. Matka zjawiała się jako dość troskliwa opiekunka, z którą dziecko czuło się bezpiecznie, po czym niespodziewanie znikała – fizycznie (np. często wyjeżdżała) lub emocjonalnie (z jakiegoś powodu przestawała dawać dziecku emocjonalne bezpieczeństwo, przestawała odpowiednio reagować na jego emocje i przeżycia). Takie sytuacje częste są także w rodzinach alkoholowych, gdzie okresy abstynencji przeplatane są okresami picia. Dlatego na przykład dorosłe dzieci alkoholików potrzebują dużej bliskości w związku, a jednocześnie nie czują się w nim bezpiecznie.

Boją się odrzucenia ze strony partnera i są bardzo wyczulone na przejawy nadchodzącego kryzysu czy sygnały o chęci rozstania. Ponieważ nie mają pewności czy zasługują na miłość, wciąż domagają się od partnera zapewnień o uczuciach i dowodów zaangażowania. Takie związki zwykle mają burzliwy przebieg – namiętność przeplata się w nich z gwałtownymi rozstaniami, a amplituda uczuć bywa ogromna. Paradoksalnie, im większa potrzeba bliskości w takiej relacji, tym większy lęk przed bliskością. Krok ku drugiej osobie związany jest ze wzrostem napięcia. By je zredukować, potrzebny jest krok oddalający od niej.

Głód akceptacji Każdy, kto był kiedyś zakochany, doświadczył stanu niezwykłej tęsknoty za bliskością z drugą osobą. To właśnie na tym etapie jest on przeżywany najintensywniej. Odwzajemnione uczucie daje szansę na doświadczenie bliskości, zjednoczenia, nieomal metafizycznego połączenia dusz. Po tym etapie związek przechodzi kolejną fazę budowania trwałej relacji – jego granice stają się wtedy nieco bardziej elastyczne, dzięki czemu możliwa jest więź, współpraca i emocjonalna wym...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy