Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium

12 czerwca 2020

NR 1 (Styczeń 2018)

Bez teorii ani rusz

70

Psychologia jako nauka i praktyka psychologiczna są na siebie skazane. Pierwsza stanowi o racji istnienia drugiej. Druga zaś dostarcza pierwszej pytań, na które jeszcze nie znaleziono odpowiedzi, i zmusza ją
do kreatywnych poszukiwań. 

Zacznijmy od prostej zdawałoby się konstatacji: Psychologia jest nauką empiryczną. Zadaniem zaś badaczy, jak pisze Frank L. Schmidt, emerytowany profesor psychologii z University of Iowa, jest: „rozwijanie teorii.

Dobra teoria jest po prostu dobrym wyjaśnieniem procesów, które faktycznie zachodzą w zjawisku. (…) Jednak aby zbudować teorie, należy najpierw poznać pewne podstawowe związki, jak np. empiryczne związki pomiędzy zmiennymi. (…) Teorie są przyczynowymi wyjaśnieniami.

Celem każdej dyscypliny naukowej jest wyjaśnienie, a wyjaśnienia zawsze są przyczynowe”.

Skazane na siebie

To empiryczna teoria psychologiczna pozwala psychologowi profesjonaliście na sensowne i skuteczne, ale też etyczne, działanie w sferze praktyki: czy to diagnostycznej, eksperckiej, czy pomocowej, jak np. psychoterapia! Bez teorii ani rusz! Psychologia pojmowana jako nauka empiryczna koncentruje się na konstruowaniu coraz to lepszych, o większej mocy eksplanacyjnej, teorii empirycznych – objaśniających coraz to nowe subobszary, należące do psychologii lub jej styków z kognitywistyką, neurologią, naukami o mózgu, biologią, antropologią, socjologią czy językoznawstwem. Opieranie przez psychologów działalności profesjonalnej na osiągnięciach naukowych psychologii to budowanie mocnych, stabilnych poznawczo mostów, spinających dwie sfery działalności psychologów: sferę nauki i sferę praktyki. Są one na siebie skazane. Pierwsza stanowi o racji (również etycznej, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę) istnienia drugiej. Druga zaś dostarcza pierwszej pytań, na które jeszcze nie znaleziono odpowiedzi, i zmusza ją do kreatywnych poszukiwań użytecznych odpowiedzi. Tak ten psychologiczny świat się kręci. 

Akceptacja powyższej osobliwości psychologii pociąga za sobą zgodę, by wymyślone przez badaczy-psychologów twierdzenia czy ich systemy (zwane teoriami) spełniły dwa warunki. Po pierwsze, owe twierdzenia, dotyczące funkcjonowania jednostek w różnych kontekstach społecznych, nabiorą waloru naukowości dopiero wówczas, gdy przejdą pomyślnie test empiryczny. Co to znaczy? Karl Popper, jeden z największych filozofów XX wieku, tak widział rolę tego testu empirycznego: „Naukowiec – teoretyk czy eksperymentator – formułuje zdania lub systemy zdań, które sprawdza krok po kroku. W szczególności na polu nauk empirycznych konstruuje on hipotezy, systemy teorii i sprawdza je doświadczalnie poprzez obserwację i eksperyment. (…) Jeżeli decyzja jest pozytywna, czyli jeśli jednostkowe wnioski okazały się możliwe do przyjęcia, czyli zostały zweryfikowane, wówczas teoria czasowo przetrwała test: nie ma powodu, by ją odrzucić. Ale jeżeli decyzja jest negatywna, czyli innymi słowy, gdy wnioski zostały sfalsyfikowane, falsyfikacja wniosków falsyfikuje również teorię, z której zostały one logicznie wywiedzione. Zauważmy, iż decyzja pozytywna dostarcza teorii poparcia jedynie czasowego, ponieważ każda późniejsza negatywna może ją obalić.

Dopóki teoria wychodzi zwycięsko z drobiazgowych i surowych testów i dopóki – za sprawą postępu nauki – inna teoria nie zajmuje jej miejsca, możemy powiedzieć, że ‘okazała hart’ lub że została ‘potwierdzona’ przez dotychczasowe doświadczenie”. 

Mówiąc inaczej, dla projektowanej przez psychologa nowej teorii – jeżeli ów projekt traktować poważnie – można znaleźć lub wytworzyć zbiór danych empirycznych (ich źródłem mogą być dane obserwacyjne, wyniki testów psychologicznych, pomiary aparaturowe, dane kliniczne itp.), potencjalnych falsyfikatorów teorii. Wyprowadzone zaś przez badaczy z teorii (na drodze dedukcji) przewidywania porównuje się z rezultatami praktycznych aplikacji i eksperymentów. Im więcej stwarza się okazji do konfrontacji teorii z różnymi danymi empirycznymi i im trudniejsze będą testy (czyli im wyżej podniesiona „poprzeczka metodologiczna”), z których wychodzi ona zwycięsko, tym większe będzie do niej zaufanie, również jako naukowej bramy do skutecznej praktyki psychologicznej. 

Eliminowanie oszustów

Wysoko podniesiona poprzeczka metodologiczna eliminuje – i to skutecznie – z korpusu wiedzy psychologicznej zarówno nieudane próby tworzenia nowych teorii, jak i pseudonaukowe bredzenia. Wydaje się, że atrakcyjnymi dla odbiorcy i stosunkowo łatwymi w przekazie są najróżniejsze, amatorsko, bez głębszej refleksji metodologicznej i bez żadnych poznawczych hamulców tworzone psychobzdury, opatrywane magicznym słowem: psychoanaliza. Nawiązując do słów Poppera, nie są one falsyfikowalne. Niestety, psychologia nadal jest zaśmiecana przez takie produkty umysłów pseudouczonych (swoistych szamanów).

Powoływanie się na termin „psychologia” napędza naiwnych klientów do ich gabinetów i niesłusznie deprecjonuje działalność profesjonalistów sensu proprio. Kto za to odpowiada? Także my, psychologowie, którzy nadajemy owym bzdurom pozorną rangę naukowości. Terapię trzeba zatem rozpocząć od nas samych. Psychologia powinna, raz na zawsze, odciąć się od tego kompromitującego pseudonaukowego bełkotu.

Psychologowie-badacze funkcjonują zawodowo w obrębie społeczności naukowej, która wypracowała podstawowe reguły (metodologiczne), wedle których dokonuje się aprobowana przez tę społeczność konfrontacja z danymi doświadczenia. Nie jest tak, że każdy psycholog może zaprojektować badanie empiryczne po swojemu, bo tak mu się wydaje, i napisać, że jego pomysł wyjaśnienia jakiegoś zjawiska uzyskał empiryczne potwierdzenie. Tak to nie działa. Jeśli chcemy wystąpić w roli badacza, a nie chiromanty, numerologa, egzorcysty czy szamana, musimy się zgodzić na spełnienie przez wytwory naszego psychologicznego umysłu jeszcze jednego warunku. 

Otóż, po drugie, psychologowie powinni przestrzegać fundamentalnej zasady intersubiektywności. Poznanie naukowe (a takim jest poznanie psychologiczne!) jest intersubiektywne. Wszyscy, którzy działają w zinstytucjonalizowanej nauce, podlegają tym samym – w społeczności nauki wypracowanym – procedurom metodologicznym. Nie jest tak, że ktoś może się powoływać na swoje specjalne „uzdolnienia”, „iluminacje” czy „dar boży” i twierdzić, że jego owe procedury nie dotyczą. Psycholog, upowszechniając wyniki swych badań, opisuje je językiem wysoce specjalistycznym (nasyconym specjalistyczną terminologią i analizami statystycznymi), ale zarazem w taki sposób, aby były one czytelne dla innych badaczy. Nie może to być, tak charakterystyczny dla niektórych prac psychoanalitycznych, język ezoteryczny. Współczesna psychologia jest rozwiniętą nauką, a jej instrumentarium bywa tak zaawansowane, że n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy