Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Baczność ! Wysokie napięcie. Strefa prywatna

0 228

Jesteśmy istotami tyleż społecznymi, co prywatnymi. Wiele naszych zachowań, odczuć i myśli nie ma innego adresata poza samym sobą. Potrzeba prywatności obejmuje życie intymne, ciało, terytorium, nasze cechy, poglądy i opinie. Dotyczy to nie tylko ludzi. Jak zaobserwowano u małp makaki ograniczenie prywatności zmniejszało wręcz ich rozrodczość.

Teren prywatny,wstęp wzbroniony

Swoje terytorium chronią zarówno zwierzęta, jak i ludzie. Chcemy mieć swój ogródek, mieszkanie lub choćby własny kąt. Na wspólnym terytorium np. w pociągu też próbujemy zachować intymną przestrzeń. W jakiej odległości siadamy obok innego pasażera? Gdy ktoś nam odpowiada, pochylamy się ku sobie i zaczynamy rozmowę. Jeśli nie, odgradzamy się łokciem, zamykamy oczy, śpimy lub udajemy, że śpimy, patrzymy w okno, częściej wychodzimy na korytarz. Ludzie szukający prywatności zajmują miejsca w pustym przedziale.

Naruszenie prywatności może wręcz ingerować w przebieg procesów fizjologicznych. W męskich toaletach współpracownik badacza stawał w różnej odległości obok mężczyzny, korzystającego z pisuaru. Albo zajmował stanowisko tuż obok, albo oddalone o jedno puste miejsce, albo badany był sam. Mierzono czas upływający od momentu przygotowania się do początku czynności fizjologicznej (czas latencji) oraz długość jej trwania. Okazało się, że w towarzystwie czas latencji był dłuższy, a czas oddawania moczu krótszy niż w warunkach prywatności. Jak powiedziałby Freud w warunkach prywatności szybciej dochodzi do inauguracji przyjemnej reakcji analnej i dłużej ona trwa.

Co się dzieje, gdy ktoś narusza osobistą przestrzeń? W bibliotece współpracownik badacza siadał obok studenta czytającego coś czy notującego w różnej odległości: tuż obok, w odległości jednego lub dwóch krzeseł, po drugiej stronie stołu. Dodat-kowo siedząc tuż obok studenta, intruz zaglądał do jego notatek, nachylał się w jego stronę i przysuwał swoje krzesło na odległość dotyku. Okazało się, że w takich warunkach aż 70 proc. badanych odeszło, zanim minęło pół godziny. Gdy odległość była większa, odeszło 27 proc. studentów, a w warunkach kontrolnych zaledwie 19 proc. oddaliło się z innych powodów po półgodzinnej pracy.

Zwykle bronimy terytorium bez słów. Na 80 osób napastowanych w bibliotece przez współpracownika eksperymentatora tylko jedna zaprotestowała: „Czemu się pchasz? Nie masz swojego miejsca?!” Pozostali bronili się, zastawiając się książkami, wysuwając łokieć itp. W tej bezsłownej obronie terytorium jest coś tajemniczego. Prościej byłoby przecież powiedzieć: „Proszę się odsunąć”. Okazuje się, że nie korzystamy z tego, lecz próbujemy gestami lub pozycją ciała poinformować intruza, iż wkroczył w nasz osobisty rewir. Czy jest to atawizm, czy specyficzny kod społeczny, czy też ukryte założenie o większej efektywności tej strategii?

Wielki Brat patrzy

Nowe zagrożenia dla prywatności niosą wynalazki techniczne: telefony komórkowe, kamera, komputery i Internet. Telefony wykorzystywane są w poradnictwie psychiatrycznym i interwencjach kryzysowych. Z jednej strony klient ma zapewnioną prywatność i anonimowość, z drugiej strony telefon zwiększa ryzyko utraty prywatności, bo rozmowa może być nagrana.

Chcemy czy nie, w szpitalach, bankach, szkołach powstają banki informacji. Dostęp internetowy do tych danych i łat-wość (błyskawiczna) ich kopiowania rodzi niepokój. W komputerach znaleźć można informacje dotyczące pacjentów psychiatrycznych, inżynierii genetycznej, sztucznego zapłodnienia, zabiegów medycznych.

Dane te mogą być dostępne nie tylko dla tych osób i celów, dla których je tworzono. Podobnie nagrania wideo wkraczają w prywatność filmowanych osób. W jednym z
miast włoskich mieszkańcy zaprotestowali przeciwko rejestrowaniu ich zachowań w sklepie czy na ulicy przez kamery policyjne. Powstał konflikt między prywatnością a potrzebą bezpieczeństwa.

Władcy boją sięprywatnych opinii


Bez prawa do własnej opinii nie ma wolności. Pozbawieni tej możliwości ludzie zachowują się jak manekiny naśladujące guru, dyktatora czy despotę. Dlatego w konstytucjach zapewnia się wolność słowa, prywatność decyzji wyborczych, anonimowość zeznań świadka itp. Ponieważ jednak prywatne opinie uważane są za niebezpieczne dla władców, stąd walka władzy z prywatnością.

Jednym ze sposobów zniewolenia w systemach totalitarnych jest pozbawianie obywateli prawa do własnych opinii. Służy to zachowaniu pozornej jednomyślności poglądów, a w efekcie utrzymania społeczeństwa w ryzach poddaństwa. Upieranie się przy odmiennym zdaniu bywa kosztowne. Prywatne opinie są notowane, a ich autorzy eliminowani, jak ten górnik z anegdoty, który na zebraniu partyjnym odezwał się: „Jo górnik z kopalni Bytom, o mięso się Wos pytom”. Nie minęło wiele czasu, gdy inny uczestnik zebrania, rozglądając się po sali, zabrał głos: „Jo Wos się pytom, gdzie się podzioł ten górnik z kopalni Bytom?”.

Na konferencji partyjnej jakiś uczestnik co chwilę podnosi rękę i o coś się dopytuje. Po chwili sekretarz zwraca się do niego: „Wy towarzyszu, jak widzę, macie swoje opinie na te tematy”. Na co przestraszony uczestnik reaguje: „Mam, ale się z nimi nie zgadzam”.

Otwarte ubikacjei kabiny wyborcze

Na prywatność robili zamach władcy za pomocą różnych form szpiegostwa. Ukaz Iwana Groźnego o powszechnym obowiązku donoszenia i ukaz Piotra Iznoszący tajemnicę spowiedzi i obligujący duchowieństwo do jej ujawniania odpowiednim władzom nigdy nie zostały oficjalnie anulowane. Dla odarcia z prywatności instaluje się podsłuchy, opłaca się donosicieli i szpicli, zmusza się do wyz-nań, minimalizuje się przestrzeń prywatności przez np. zostawianie otwartych ubikacji w byłym ZSRR, wspólne mieszkanie np. w sektach wyznaniowych (Koresz w Teksasie). Skazuje się człowieka na stałe przebywanie z innymi, którzy doniosą do oprawców o zachowaniu się podsądnego. Człowiek odarty z prywatności staje się słabszy.

Za pomocą zastraszenia gwałcono prywatność wyborców przy urnach wyborczych. Były co prawda osobne kabiny, ale ludzie bali się tam wchodzić, podejrzewając (pewnie słusznie), że ktoś z komisji zaznaczy, kto wchodził za kotarę. Niekorzy-stanie z kabiny oznaczało, że głosowano bez skreśleń, tak jak władza sobie życzyła. Tak rozgrywano prawo do prywatności, zapewnione konstytucyjnie, ale nie respektowane przez władze i nie egzekwowane przez obywateli z obawy przed możliwym sankcjami. Odebranie prywatności poprzez np. umieszczenie osoby w grupie i w warunkach totalnego upubliczniania potr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy