Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

2 lutego 2016

Afekcie, stróżu mój

0 408

Choć utajony przed innymi i przed nami, towarzyszy nam nieustannie, niczym cień. Afekt. Chroni nas przed zagrożeniami. Wpływa na nasze sympatie. Robi nam porządek w pamięci. Zapewnia intuicyjnie trafne wybory. Jak go nie cenić...

Zdarza się, że na widok twarzy napotkanej osoby czy kubka na sklepowej półce odczuwamy jakąś mimowolną skłonność. Coś nas ku tej osobie lub rzeczy przyciąga. Albo przeciwnie – odpycha. I nie rozumiemy co. Przyczyną może być afekt, przejawiający się jako ledwie dostrzegalne lubienie – nielubienie, przyjemność lub przykrość, i towarzysząca temu tendencja „do” lub „od” czegoś: obrazka, słowa, towaru w sklepie, a nawet własnej myśli. Afektu możemy doświadczać względem każdej rzeczy, na jaką zwracamy uwagę, wcale niekoniecznie tej, która go pierwotnie wywołuje. Jak to możliwe, aby coś innego było powodem „przyciągania” przez kubek niż on sam, jego kształt lub materiał, z którego został zrobiony? Okazuje się, że często nie o kubek tu chodzi, lecz o miły zapach unoszący się w sklepie albo ciepły kontakt ze sprzedawcą. I to wystarczy, by kubek wydał się nam bardziej atrakcyjny. A zarazem nie zdajemy sobie sprawy ani z afektu, ani z tego, co go naprawdę wywołało.

Sympatia do chińskich znaków
Badania z ostatnich dziesięcioleci dostarczają wielu przykładów na działanie afektu. W laboratoriach psychologowie analizują wpływ afektywnych bodźców peryferyjnych, czyli znajdujących się w polu widzenia, ale nieobjętych uwagą – na przykład pojawiających się na obrzeżu ekranu komputera. Wyniki badań potwierdzają, że wystarczy, że taki bodziec, np. przyjemny zapach, towarzyszy produktowi, by wydawał się on bardziej atrakcyjny. Tak wyjaśnić można, dlaczego „przyciąga” nas jakiś kubek, choć sam w sobie niczym się nie różni od innych na półce. Warunkiem, aby tak się stało, jest brak świadomości, że coś na nas wpływa, odrobina naszej nieuwagi i bezrefleksyjności.

Wykazano, że na nasze spostrzeganie mają wpływ różne emocjonujące bodźce, z których istnienia nie zdajemy sobie w ogóle sprawy, bo działają krótko, przez ułamki sekundy. W eksperymentach wyświetlano fotografie twarzy radosnych albo przerażonych (lub wyrażających inne negatywne emocje) w czasie od 4 do 20 milisekund – a więc zbyt krótkim, by je świadomie spostrzec. Mimo to wzbudzają one afekt, który przenosi się na obrazy oglądane zaraz po nich. Jeśli zaraz po prezentacji uśmiechu na ekranie pojawiał się neutralny znak, na przykład chiński ideogram, osoby badane lubiły go bardziej niż wtedy, gdy nie poprzedzał go uśmiech. Natomiast po superkrótkim ukazaniu przerażonej twarzy ideogram wzbudzał mniej sympatii. Pierwszy taki eksperyment przeprowadzili w 1993 roku Sheila Murphy i Robert Zajonc.

Wystarczy wyprostować ręce
Reakcja afektywna przejawia się napięciem mięśni. Kiedy miga nam przed oczami czyjaś wściekła twarz, to chociaż jej świadomie nie widzimy, reagujemy odpychaniem, napięciem mięśni – prostowników rąk, a także ściągnięciem mięśni marszczących czoło. Natomiast radosna twarz wywołuje uśmiech i gest przyciągania, napinają się zginacze rąk. Zmiany te są na tyle subtelne, że nie zdajemy sobie z nich sprawy, ale można je mierzyć elektromiografem (EMG).

POLECAMY

Reakcję afektywną można też wywołać „od drugiej strony”, czyli poprzez ciało. Gest odpychania wywołuje negatywne ustosunkowanie do tego, co akurat spostrzegamy. Wystarczy, że podczas oceniania chińskich znaków trzymamy wyprostowaną rękę, aby ideogram stał się mniej atrakcyjny. Co jeszcze bardziej zaskakujące, jak pokazali psychologowie Ronald S. Friedman i Jens Förster z Uniwersytetu w Würsburgu, ta sama prosta manipulacja, czyli ułożenie ręki, poszerza zakres pojęć. Kiedy badani trzymali ręce pod blatem w geście przyciągania, bardziej byli skłonni akceptować różne słowa jako należące do danego pojęcia. I częściej – niż w warunkach kontrolnych, i niż wtedy, gdy mieli ręce wyprostowane – zaliczali na przykład „trzcinę” do kategorii „ubrania”.

Afekt przejawia się także słabymi zmianami fizjologicznymi w organizmie, które można mierzyć urządzeniem znanym powszechnie jako wariograf albo wykrywacz kłamstw. Reakcje fizjologiczne i mięśniowe zachodzą równolegle z doznawaniem przyjemności lub awersji i mogą wpływać na te doznania. Inicjowane są w mózgu. Pobudzenie okolic odpowiedzialnych za reakcje afektywne (np. ciała migdałowatego) można obserwować, korzystając z technik neuroobrazowania, np. fMRI, albo za pomocą pomiaru fal mózgowych w EEG. Mózg inaczej reaguje na pobudzenia pozytywne niż na negatywne. Jeśli nawet człowiek nie jest świadom afektu, bo prezentujemy mu straszne bodźce podprogowo, jego ciało migdałowate żarzy się czerwienią na znacznym obszarze skanu.

Abyśmy uświadomili sobie, co odbierają nasze oczy, uszy i inne receptory, proces spostrzegania musi trwać jakiś czas (mierzony milisekundami). Świadomość potrzebuje czasu na zintegrowanie aktywności różnych obszarów mózgu: tych, które z obrazu na siatkówce oka odczytują kształt, na przykład samochodu, tych, które rejestrują jego ruch, i tych, które dokonują wartościowania (stricte afektywnych). Ocena, zwłaszcza obiektów zagrażających (gdy samochód jedzie szybko w naszym kierunku), następuje błyskawicznie, zanim inne „kawałki” percepcyjne zostaną zebrane w całość i nabiorą uświadomionego sensu (to jest auto, które może mnie przejechać). Tę mądrość organizmu, polegającą na natychmiastowej reakcji na zagrożenie, opisał i wyjaśnił na początku lat 90. ubiegłego wieku Joseph LeDoux. Wykrył on istnienie bezpośredniego połączenia wzgórza (pierwszej „stacji” w odbiorze bodźców wzrokowych i słuchowych) z „emocjonalnym” ciałem migdałowatym, które automatycznie wyzwala odpowiedzi cielesne. Ciało migdałowate reaguje, zanim się zorientujemy, co się dzieje. Dlatego automatycznie uskakujemy z drogi przed rozpędzonym pojazdem albo oddajemy cios.

Raj w supermarkecie pamięci
Reagujemy afektem na każdą rzecz, a nawet myśl, którą obejmiemy swoją uwagą. Nałogowo niemal wszystko poddajemy wartościowaniu. Jaki jest w tym sens? W ten sposób w morzu informacji wyławiamy te, które są dla nas użyteczne i mają znaczenie.

Dążymy do uporządkowania informacji – inaczej nie mielibyśmy z nich żadnego pożytku, bowiem w chaosie nie można niczego znaleźć. Pamięć przypomina supermarket z półkami, na których znajdują się różne towary. Sprzedawca może je porządkować zgodnie z funkcją: tu znajdziemy produkty żywnościowe – bliżej herbaty, dalej owoce, tam narzędzia ogrodnicze, gdzie indziej urządzenia elektryczne. Są też inne reguły porządkowania, na przykład według marki albo ceny. Porzucony w niewłaściwym miejscu towar nie znajduje nabywcy, dopóki nie trafi na właściwe miejsce. Podobnie bezużyteczne są informacje „porzucone” chaotycznie w naszej pamięci.

Na szczęście mamy afekt, który jest jednym z kryteriów porządkowania pamięci. Treści pozytywne i negatywne położone są bliżej. Dlatego słowo „urlop” łatwiej kojarzy się nie tylko z pojęciem bliskoznacznym – „wakacje”, ale także z pozytywnym – „raj”. Dzięki tej skłonności umysłu badacze mogą rozpoznać czyjś nieuświadomiony stosunek do np. przedstawicieli innych ras, płci, albo do ludzi starych. Bywa, że ukrywamy niechęć do takich osób, choć nie zdajemy sobie z niej sprawy. Porządek w pamięci sprawia, że słowa o podobnym zabarwieniu afektywnym leżą na tej samej półce, blisko siebie, dzięki czemu jedno przyspiesza przypomnienie drugiego. Gdy jedno słowo jest pozytywne, a drugie negatywne, czas reakcji jest dłuższy (trzeba pobiec na drugi koniec marketu).

Ta prawidłowość stała się podstawą badania nieuświadomionych postaw. Jako pierwszy zastosował ją w tym celu Russell Fazio, amerykański psycholog społeczny. Szybsza reakcja na odnoszące się do „ja” słowa negatywne niż pozytywne mogłaby świadczyć o negatywnej postawie względem samego siebie. Taka nieuświadomiona postawa często różni się od tej, którą deklarujemy, a nawet od tej, z której zdajemy sobie sprawę.

Na pomiarach czasów reakcji bodźców spójnych i niespójnych afektywnie opiera się popularny Test Utajonych Skojarzeń (Implicit Association Task – IAT) Greenwalda (patrz „Co ma starość do przyjemności, s. 8). W Polsce spopularyzowała go Dominika Maison.

Od dawna wiadomo, że treści pamięci porządkujemy tak, aby były spójne. Nowe, zaskakujące dane staramy się zrozumieć, wtłaczając je w stare kategorie – na przykład widząc pierwszy raz zebrę, możemy uznać ją za konika w paski. Niespójność może dotyczyć także afektów. Do pozytywnych wspomnień związanych z bananem dokładają się kolejne – zarówno przyjemne (zaspokojenie głodu, smak), jak i nieprzyjemne (zapach psującego się owocu, tycie itp.). W efekcie, rzeczy częściej oceniane przez nas pozytywnie bardziej lubimy.

Automatyczna sprzątaczka i intuicja
W 2004 roku holenderski psycholog Ap Dijksterhuis wykazał eksperymentalnie, że ta właściwość pamięci może służyć trafności intuicyjnie podejmowanych decyzji. Wyobraźmy sobie, że mamy wybrać współlokatora do pokoju. Jest czterech kandydatów. Dowiadujemy się o cechach każdego z nich, zarówno o wadach (bałaganiarz), jak i zaletach (przyjacielski). W eksperymencie Dijksterhuisa były trzy grupy badanych. Jedni podejmowali decyzję natychmiast po odczytaniu ośmiu cech przynależnych poszczególnym kandydatom, drudzy mogli się przez kilka minut zastanowić nad wyborem, ostatnim zaś zajęto umysł liczeniem wstecz, skutecznie absorbującym uwagę. Badani z ostatniej grupy podejmowali najbardziej trafne decyzje. Natomiast namysł nad cechami kandydata nie sprzyjał trafnym wyborom, zwłaszcza gdy badani mieli ograniczony czas na przemyślenie swej decyzji (od 3 do 7 minut). Dlaczego? Otóż, pojemność nasze...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy