Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

22 stycznia 2016

Koktajl uczuć [Psychologia dziś]

23

Narzeczony przed ślubem przeżywa mieszane emocje. Narzeczonej wydaje się to okropne. Ale z punktu widzenia narzeczonego ta ambiwalencja jest ważnym sygnałem i może przynieść mu korzyści - twierdzi Ewa Trzebińska.

DOROTA KRZEMIONKA: – Profesor Moses Herzog, tytułowy bohater powieści Saula Bellowa, pełen jest sprzeczności. Z walizką pełną niewysłanych listów jedzie przez pół świata do swojej przyjaciółki Libby, a gdy do niej przybywa, natychmiast postanawia: Muszę wracać, nie potrafię teraz znieść ludzkiej dobroci. Miotają nim sprzeczne emocje.
EWA TRZEBIŃSKA:
– Zdarza się, że w tej samej sytuacji, wobec tej samej osoby bądź sprawy, możemy przeżywać różne co do znaku emocje. Emocje złożone mają w sobie często wymieszane afekty, nie są więc ani całkowicie pozytywne, ani całkowicie negatywne...

Przysłowiowe kocham i nienawidzę...
– Wymieszanie się emocji może przybierać różne formy. Bywa że w jakiejś sytuacji pojawia się emocja pozytywna, a zaraz po niej emocja negatywna, albo odwrotnie. I obie są skierowane na to samo. To naturalne, gdy sytuacja jest skomplikowana. Idąc dalej, można sobie wyobrazić, że dwie emocje, będące odpowiedzią na niejednoznaczność sytuacji, mogą wystąpić jednocześnie: w tym samym momencie czujemy np. i miłość, i złość. Przy czym jedna z tych emocji dominuje, a druga stanowi dla niej tło. Cieszymy się z czegoś, ale równocześnie trochę nam żal albo nieco się boimy. Na przykład awans może być stresujący, bo choć generalnie cieszymy się z niego, to zarazem obawiamy się, czy sobie poradzimy, jak współpracownicy przyjmą nas w nowej roli. Albo bardzo się boimy, gdy idziemy na egzamin magisterski, ale gdzieś w głębi się też cieszymy, że jak już zdamy egzamin, to pojawią się nowe możliwości. Bywa też i tak, że te odmienne emocje mają podobne nasilenie, żadna z nich nie dominuje, i trudno nam rozstrzygnąć, czy bardziej się boimy czegoś, czy się z tego bardziej cieszymy. Wreszcie zdarza się, że afekt pozytywny i negatywny są ze sobą tak ściśle zmieszane, że nie dają się rozdzielić. Odczuwamy jedną emocję, ale jest ona niejednoznaczna, „wymieszana” wewnętrznie.

Na przykład?
– Wdzięczność. Na pozór jest emocją pozytywną, ale zawiera w sobie też uświadomienie, że sami – bez ingerencji jakiejś osoby czy siły, losu – nie poradzilibyśmy sobie. Cieszymy się, że sprawa znalazła pomyślny finał i że jesteśmy ważni dla kogoś, kto nam pomógł, czujemy się cząstką wspólnoty, w ramach której możemy dostać wsparcie, ale jednocześnie uświadamiamy sobie, że jesteśmy słabi, mamy ograniczenia i z ich powodu ktoś musiał nam pomóc. W niektórych kwestiach bardziej jesteśmy skłonni dopuścić własną słabość niż w innych, ale zwykle we wdzięczności jest choćby odrobina odczucia własnej słabości.

Zarazem, jak dowodzą badania Sonji Lyubomirsky, wdzięczność daje nam szczęście...
– Ponieważ jest w niej dużo pozytywnego afektu, a także – poprzez chęć odwdzięczenia się – sprzyja nastawieniu na czynienie dobra. Ale nie jest to prawidłowość bezwyjątkowa. Prowadziłam badania nad wyznacznikami jakości życia. Okazało się, że u kobiet zdolność przeżywania wdzięczności miała wyraźnie pozytywny związek ze zdrowiem psychicznym. Natomiast u mężczyzn nie.

Dlaczego wdzięczność może nie służyć mężczyznom?
– Prawdopodobnie dlatego, że z uwagi na kulturowe role uświadomienie sobie własnej słabości może u mężczyzn wywołać – częściej niż u kobiet – napięcie i lęk, bo zagraża ich samoocenie. Dowodzi bowiem, że nie spełniają ważnych wymagań roli męskiej – zaradności i niezależności.

Jakie są inne emocje mieszane?
– Na przykład nadzieja, często niesłusznie traktowana jako emocja pozytywna. Pojawia się wtedy, gdy uświadamiamy sobie, że może być źle, ale jednocześnie wierzymy, że będzie dobrze. Bez poczucia zagrożenia nie ma nadziei.
Podobnie można rozłożyć na czynniki inne emocje. Niektóre z nich, wydawałoby się podstawowe, także są mieszane pod względem walencji. Na przykład złość pojawia się, gdy mamy do czynienia z przeszkodą w realizacji celu. Z jednej strony jesteśmy pozytywnie nastawieni do czegoś i dążymy do tego, a z drugiej przeszkoda, która zagraża możliwości osiągnięcia celu, budzi awersję, chcemy jej uniknąć. Badania pokazują, że u podłoża doświadczenia złości leży współpobudzenie obu systemów afektywnych – dążenia i unikania. Inną emocją mieszaną jest czułość – doświadczamy serdeczności wobec kogoś, a zarazem przeświadczenia o jego słabości. Mieszaną emocją jest nostalgia, zbadano jej funkcje i specyficzne korzyści, jakie nam przynosi.

Jakie mamy korzyści z emocji mieszanych? Wydaje się, że wygodniej jest czuć jasno, czy coś jest dla nas dobre, czy nie...

– Rzeczywiście, z mieszaniem się afektów wiąże się napięcie, nieprzyjemny stan. To jest koszt mieszanych emocji. Z drugiej strony czerpiemy profity z tego wymieszania dzięki temu, że nie musimy ignorować części informacji o sytuacji, w której się znaleźliśmy. Większość sytuacji życiowych jest skomplikowana, mają w sobie zarówno coś korzystnego, jak i niekorzystnego. Kiedy reagujemy jedną, jednoznaczną afektywnie emocją na taką niejednoznaczną sytuację, to nieuchronnie jakieś jej aspekty pomijamy, nie odbieramy ich emocjonalnie.

I tracimy ważne informacje.
– Właśnie. Kiedyś panowało przekonanie, że emocje są przede wszystkim po to, byśmy byli gotowi do określonego działania. A teraz badacze, na przykład Roy Baumeiste...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy