Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

17 czerwca 2016

Życie bez seksu

30

Aseksualizm wyrasta dziś na czwartą - po hetero-, homo i biseksualizmie - orientację. Czy jest w ludzkiej naturze, czy może stanowi próbę ucieczki od przepełnionej erotyzmem rzeczywistości?

Współczesne czasy są pełne seksu. Mówi się więcej i głośniej niż kiedykolwiek. Seksualność zdaje się wyznaczać to, kim jesteśmy i jak odbierają nas inni: promiskuityzm stał się powodem do dumy, a seksualna potencja – obok władzy, pieniędzy i dominacji – wyznacznikiem społecznego sukcesu. Jednak w tej epoce seksu oświeconego nie wszyscy płoną z pożądania. A jeśli pragną miłości, to nie fizycznej. Aseksualni – ludzie, którzy nie potrzebują seksu.

Zdaniem badaczy ludzie aseksualni istnieli od zawsze, jednak dopiero teraz, w liberalnym społeczeństwie, mają odwagę wyjść z ukrycia. 1,1 proc. osób przyznaje, że „nigdy nie czuło seksualnego pociągu do kogokolwiek”. Dr Anthony F. Bogaert w najnowszej książce Understanding Asexuality twierdzi, że ten odsetek będzie ros[-]nąć – jego zdaniem można już nawet mówić o „czwartej orientacji”. Przewiduje się, że w ciągu 10 lat społeczność aseksualnych dorówna homoseksualnej, liczącej dziś (według różnych szacunków) od 2 do 5 proc. populacji.

Osoba, która wyrzeka się seksu, czasami budzi ciekawość, czasami... niechęć. „Teoretycznie brak pożądania nie powinien stanowić problemu”, uważa dr Bogaert. „Ale współczesne media wmawiają nam, że normą jest hiperseksualność i na tym tle aseksualizm jest coraz bardziej widoczny, stając się nową stygmatyzacją”. Zdaniem badacza w naszej „przesiąkniętej seksualnością kulturze” aseksualni mają prawo czuć się dyskryminowani.

Negatywny odbiór aseksualizmu czy stereotypy to niejedyny problem „AS-ów”. Najczęstszym jest niemożność stworzenia i/lub utrzymania platonicznego związku na wyłączność. Na forach dla aseksualnych piszą: „Czuję, że odstaję, bo nie jestem jak każdy. Nie mam męża ani chłopaka, z nikim się nie spotykam. Po kilku próbach tłumaczenia, że «tego» się nie leczy, dałam sobie spokój z randkami... A może jednak jestem oziębła? Może powinnam bardziej się starać, angażować,
godzić na seks?”.

AVENieseksualni
David Jay to najbardziej znana aseksualna osoba w Ameryce. Jest atrakcyjny, charyzmatyczny, pełni funkcję rzecznika prasowego ruchu AVEN (Asexuality Visibility and Education Network). W ubiegłym roku o życiu Davida i jego działalności powstał film dokumentalny pt. „(A)sexual”.

David stał się sławny, gdy na początku studiów założył stronę internetową Asexuality.org. Stworzył ją, gdy zdał sobie sprawę, jak wielu ludzi używa słowa „aseksualny”, by opisać swoją tożsamość, a nie ma gdzie uzyskać na ten temat rzetelnych informacji. W jednym z wywiadów wspominał: „Minęło kilka trudnych lat, zanim zdałem sobie sprawę, że wszystko ze mną w porządku i że takich jak ja jest więcej. Nie chciałem, by przechodzili przez to samo, i np. po wpisaniu do wyszukiwarki «asexual» [ang. bezpłciowy] wyskakiwał im artykuł o rozmnażaniu rozgwiazdy”. W tej chwili serwis ma ponad 50 tys. użytkowników i ich liczba nieustannie rośnie.

Pytany o bliskie związki, David odpowiada, że najbardziej interesuje go „głębokie, emocjonalne zaangażowanie”. Seks interesuje go raczej z intelektualnego punktu widzenia, a nieporównanie więcej przyjemności odczuwa, gdy przytula bliską osobę. Podobnie uważa większość ludzi skupionych wokół AVEN. Część z nich jest w romantycznych relacjach, inni są singlami. Niektórzy aseksualni to ludzie towarzyscy, inni – nieśmiali. Niektórzy chcą mieć dzieci, adoptowane lub poczęte metodą in vitro, inni w ogóle o nich nie myślą. Niektórzy są aktywni seksualnie: ze względu na potrzeby partnerów lub społeczną presję, inni nigdy się nawet nie całowali. Niektórzy uważają, że seks jest odrażający, innym jest obojętny, a jeszcze inni mówią, że to na pewno coś wspaniałego, jednak nie zamierzają tego sprawdzać.

David z własnego doświadczenia wie, że pierwsze oznaki aseksualności zaczynają pojawiać się w wieku dojrzewania. Uczęszczał do gimnazjum, kiedy „wszystkim wokół nagle odbiło”. Jego kumple ciągle dyskutowali, które gwiazdy filmowe są najbardziej podniecające, a na przerwach usiłowali podrywać szkolne koleżanki. „Oni wszyscy się zakochiwali, a ja czułem się obco. Nie miałem pojęcia, przez co przechodzą. To było naprawdę okropne uczucie, ponieważ w kółko słyszałem, że właśnie taka miłość powinna mi się przydarzyć, potem – że pewnego dnia spotkam właściwą osobę...

Tak się jednak nie stało”, wspominał w wywiadzie. „Seks odnosi się do wielu istotnych aspektów życia, a jedno z wyzwań, z jakimi musi zmierzyć się osoba aseksualna, to odgadnąć, do jakiej kategorii pasuje. Ja przyjąłem, że jestem wybrakowany”. Dziś nie ma już raczej takich problemów – chodzi na randki i otwarcie komunikuje swoje potrzeby. „Odczuwam szaloną chemię, tyle że nie ciągnie mnie do seksu. Byłem w kilku bliskich relacjach z kobietami, a ich obecni faceci mają z tym kłopot. Są zazdrośni o tę wyjątkową przyjaźń, jaka nas łączyła”.

Orientacja czy zaburzenie?
Dr Anthony F. Bogaert twierdzi, że „aseksualnych można podzielić na dwie kategorie: tych, którzy osiągają pewien stan pobudzenia seksualnego, ale nie kierują go bezpośrednio ku innym, oraz tych, którzy nie doświadczają popędu w ogóle”. Co jednak należy przyjąć za wyznacznik aseksualności: brak seksualnego zachowania wynikający z braku pożądania, czy może tożsamość jednostki i określanie siebie jako „aseksualnego”? Z najnowszych ustaleń wynika, że chodzi o brak zainteresowania seksem lub pożądania, a nie brak seksualnego doświadczenia. W artykule opublikowanym niedawno w „The Journal of Sex Research” dr Bogaert podał, że prawie połowa osób, którym seks jest obojętny, była albo jest w związku. David Jay przyznaje, że do AVEN często zgłaszają się potencjalni lub obecni partnerzy aseksualnych, zaniepokojeni przyszłością swojego związku.

Dr Irwin...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy