Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

8 lipca 2016

Zrozum swoje emocje

101

Źródła emocji tkwią w części mózgu, która odpowiada za racjonalność - twierdzą uczeni. To odkrycie przecina spór o dominację rozumu nad sercem, pokazuje, że są one powiązane i wspólnie tworzą portret psychologiczny człowieka. Jaki zatem jest ów portret?

Ostatnie dekady przyniosły fascynujące odkrycia w dziedzinie emocji i związków. Umożliwiła je neuronauka – dzięki coraz nowocześniejszym metodom neuroobrazowania obecnie jesteśmy w stanie dotrzeć do samych źródeł emocji, możemy już na poziomie neuronalnym obserwować ich powstawanie, to, w jaki sposób wpływają na inne partie mózgu, a później – na zachowanie człowieka. Neuronaukowcy afektywni, coraz śmielej tworzący mapę ludzkiej emocjonalności, przypominają trochę badaczy morskiego dna, którzy za pomocą sonarów po raz pierwszy próbują rozwikłać jego tajemnice – emocje są w tym wypadku dla mózgu jak światło, które odsłania morskie głębiny i pokazuje ukryte w nich piękno, bogactwa, ale i rafy.

Doskonałym przewodnikiem w podróży po tym oceanie jest Richard Davidson, dyrektor Centrum Badań nad Zdrowym Umysłem na University of Wisconsin w Madison. Prof. Davidson to jedna z barwniejszych postaci współczesnej nauki. Przez wiele lat prowadził badania „w kontrze” do obowiązujących paradygmatów – najpierw behawioryzmu, a potem psychologii poznawczej. Był jedną z osób, które przyczyniły się do obalenia powszechnego poglądu, że emocje i poznanie – innymi słowy: serce i rozum – to przeciwieństwa. „Moje poszukiwania źródeł emocji w ośrodku zdrowego rozsądku były uznawane za co najmniej donkiszotowskie – neuronaukowy odpowiednik polowania na słonie na Alasce” – wspomina prof. Davidson na łamach książki Życie emocjonalne mózgu. I dodaje: „Kiedy po raz pierwszy zasugerowałem, że kora przedczołowa jest odpowiedzialna za emocje, spotkałem się z ogromną falą sceptycyzmu. Według powszechnej opinii kora przedczołowa stanowiła źródło racjonalności, przeciwieństwa emocji. Nie mogła być w żaden sposób związana z emocjami”.

Dzięki pracy całego życia prof. Davidson opracował nowatorski model ludzkiej emocjonalności. Wyróżnił sześć stylów emocjonalnych: odporność, nastawienie, intuicję społeczną, wrażliwość na kontekst, samoświadomość i uwagę. Każdy styl ma dwa skrajne bieguny, wyznaczone przez słabe i silne nasilenia danej cechy, zaś między nimi mieści się wiele postaw pośrednich. I tak, jeśli weźmiemy pod uwagę odporność, na jednym krańcu spektrum znajdą się osoby mało odporne, które łatwo wytrącić z równowagi, zaś drugi kraniec zajmą ludzie odporni, którzy spokojnie przechodzą przez najgorsze uczuciowe sztormy.

Wszystkie sześć stylów emocjonalnych składa się na emocjonalny portret, równie niepowtarzalny jak rysy naszych twarzy czy linie papilarne, ale podatny na zmiany. – Style emocjonalne opierają się na konkretnych obwodach mózgowych. A ponieważ mózg jest plastyczny, możemy je zmieniać – przekonuje Davidson w rozmowie przeprowadzonej dla Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Badania pokazują, że w mózgach taksówkarzy rozwijają się ośrodki związane z pamięcią przestrzenną, a u wirtuozów skrzypiec obserwuje się powiększone obszary odpowiedzialne za kontrolę palców. Zdaniem Davidsona podobne zmiany są możliwe także w przypadku emocji.

Jak poznać swój emocjonalny portret? Jak sprawdzić, czy współgra on ze stylami emocjonalnymi partnera? Spróbujcie przejrzeć się w historiach innych par. Może ich opowieści zabrzmią znajomo...

Odporność mimozy i nosorożca

Helena i Konrad są małżeństwem z długim stażem. Dwa lata temu Helena musiała odejść na wcześniejszą emeryturę ze względu na coraz trudniejszą sytuację na rynku pracy. Od tego czasu bardziej angażuje się w pracę stowarzyszenia działającego na rzecz bezdomnych zwierząt. W domu pojawiają się kolejne psy i koty, którym Helena – z lepszym i gorszym skutkiem – stara się znaleźć opiekunów. Wczoraj, kiedy Konrad wrócił do domu, Helena siedziała zapłakana na schodach. Szczeniak, którego właściciele zostawili w lesie przywiązanego do drzewa, nie przeżył nocy.

– Weź się w garść. Nie ma sensu wariować. To było zwierzę, a nie człowiek – powiedział Konrad żonie i szybko poszedł do swojego gabinetu. Też było mu żal psa, ale wychowano go w przekonaniu, że okazywanie uczuć jest „niemęskie”. Po chwili jednak wrócił do Heleny, usiadł obok i w milczeniu objął ją ramieniem.
Odporność to zdolność dojścia do siebie po negatywnym zdarzeniu. Ten styl wyznaczają dwa bieguny, odpowiadające odpowiednio wolnemu i szybkiemu powrotowi do równowagi. Na jednym z nich znajdują się osoby nieodporne, które niepomyślne zdarzenia wręcz paraliżują. Nawet drobne niepowodzenie bądź przykrość sprawiają, że przez cały dzień są przygnębione czy zirytowane. Choć „mimozy” są zwykle bardzo empatyczne wobec innych, z czasem mogą pogrążyć się we własnym emocjonalnym piekle, zaniedbując rodzinę i przyjaciół.

Na drugim krańcu kontinuum odporności są ludzie, którzy błyskawicznie otrząsają się po porażkach. Ale, wbrew pozorom, odporny styl emocjonalny ma również swoją ciemną stronę – nie tylko w postaci etykiety „człowieka zimnego jak lód”. Wysoki poziom odporności osłabia motywację do pokonywania problemów, co sprzyja postawie „wszystko jakoś się ułoży”. A w praktyce „układaniem” zajmie się ich partner czy współpracownicy…

Dlaczego niektórzy z nas są bardziej odporni (patrz aplikacja „Odporność”)? Co powoduje, że po śmierci psa Helena pogrąża się w rozpaczy, a Konradowi jest zaledwie przykro? Badając tego typu prawidłowości, Davidson i jego doktorant Daren Jackson pokazali kilkudziesięciu osobom ponure, niepokojące zdjęcia i sprawdzali, jak szybko odzyskują równowagę po tym doświadczeniu. Okazało się, że najbardziej odporne były osoby z dużą ilością połączeń między korą przedczołową a ciałem migdałowatym, ośrodkiem związanym z odczuwaniem bólu i cierpienia. Natomiast ludzie, którzy z trudem wracali do równowagi, mieli mniej istoty białej, pośredniczącej pomiędzy tymi obszarami.

Jeśli pragniesz wzmocnić swoją emocjonalną odporność, prof. Davidson poleca trening reinterpretacji poznawczej. Wyobraź sobie, że w przygotowywanym przez ciebie projekcie ktoś zauważył błąd. Pojawiają się katastroficzne myśli: „Mam problemy z pamięcią” lub „Ten błąd to jakiś koszmar!”. Możesz spróbować zmienić ten sposób myślenia, a dzięki temu powstrzymać nadciągającą powódź negatywnych emocji. Zastanów się: może do błędu doszło, ponieważ jakieś zdarzenie w pracy rozproszyło twoją uwagę? A jeśli ten błąd to po prostu „przypomnienie”, że nie ma ludzi nieomylnych? Taka interpretacja sytuacji pomaga się wyciszyć, zaś na poziomie mózgowym angażuje korę przedczołową, która działa hamująco na ciało migdałowate.

A co z osobami, które chciałyby stać się bardziej empatyczne, a zatem zmniejszyć nieco swoją odporność? Choć potrzebne są dalsze badania, Davidson uważa, że może im pomóc medytacja tonglen, „dawania i brania”, która opiera się na wizualizacji cierpiącej osoby i wyobrażeniu sobie, że przejmujemy od niej ból i zamieniamy go w otulające ją współczucie.

Nastawienie: konik uciekł?

Alicja i Tomek uwielbiają wspólne wędrówki po górach, w których towarzyszy im trzyletnia córeczka. Od kilku miesięcy Tomek pasjonuje się wysokogórską wspinaczką. Alicja uważa, że to zbyt niebezpieczne hobby. Coraz częściej ich wyjazdy wyglądają podobnie: Alicja z córką spacerują szerokim płajem do schroniska, a jej partner idzie wspinać się na skałki z grupą znajomych. Przed każdym wyjazdem kłócą się. Ostatnio Alicja zrezygnowała nawet z wyjazdu, wyrzucając Tomkowi szalone ryzykanctwo. On uważa, że Alicja przesadza, a wspinaczka dałaby jej mnóstwo radości – gdyby tylko dała się namówić!

Kiedy Tomek wrócił z samotnego wyjazdu, zaproponował rozwiązanie: mogą wspólnie trenować w weekendy wspinaczkę na sztucznej ścianie. Był już w ośrodku wspinaczkowym i odkrył, że w tym czasie ich córka mogłaby brać udział w zajęciach rozwijających koordynację.

Nastawienie określa skłonność do patrzenia na świat przez różowe okulary lub widzenia go w ciemnych barwach. Ludzie znajdujący się na jednym końcu kontinuum tego stylu to niepoprawni optymiści. Oni potrafią dostrzec dobre strony niemal każdej sytuacji. Nie tylko łatwiej przychodzi im odczuwanie pozytywnych emocji, ale przede wszystkim umieją sprawić, by towarzyszyły im one przez dłuższy czas. Skrajnie pozytywne nastawienie może jednak być niekorzystne – takie osoby nie potrafią przewidzieć negatywnych skutków swoich działań. Ich przeciwieństwem są wieczni pesymiści. To ludzie, u których – jak opisuje Davidson – „uczucie radości topnieje tak szybko jak płatki śniegu na słońcu”. Potrafią przeżywać pozytywne emocje, jednak z trudnością przychodzi im podtrzymywanie tych uczuć.

W wierszyku „Konik uciekł” Jan Brzechwa kreśli opowieść, która doskonale obrazuje różnice między osobami o negatywnym i pozytywnym nastawieniu. Za siódmą rzeką wróżka obdarowała dwóch chłopców zupełnie innymi prezentami: „Jeden dostał od wróżki (był to czas metafor) kolej, do tego szyny, stację i semafor.
Drugi chłopczyk otrzymał, choć miał zalet szereg, g. końskie zawinięte w różowy papierek.”

Ponury chłopiec jest rozczarowany kolejką, która – jak przypuszcza – szybko się zepsuje. A pogodne dziecko skacze ze szczęścia, przekonane, że dostało w prezencie pięknego wierzchowca, tylko... konik uciekł. Podobnie Alicja przewiduje najgorsze skutki wspinaczki, a Tomek dostrzega tylko jej pozytywy. A ty? (patrz aplikacja „Nastawienie”).

Badania Davidsona i innych naukowców pokazują, że z tym stylem łączy się mózgowy mechanizm związany z ośrodkiem nagrody. Przyjemne doświadczenia aktywują jądro półleżące, które odpowiada za motywację i doświadczanie satysfakcji. Sygnały wysyłane z kory przedczołowej utrzymują wysoki poziom aktywności w tym obszarze, co przekłada się na podtrzymywanie takich emocji jak radość, zachwyt. Ten mechanizm zawodzi u osób z negatywnym nastawieniem – ich kora wysyła znacznie mniej sygnałów do jądra półleżącego, natomiast w depresji aktywność tego ośrodka właściwie zamiera.

Jak przeprogramować swój mózg w zakresie nastawienia? Nadmiernym optymistom prof. Davidson poleca negatywne wizualizacje – wyobrażanie sobie niekorzystnych skutków ryzykownego działania. Więcej propozycji treningu ma dla osób, które zmagają się z nadmiernie negatywnym nastawieniem. Jak zatem wzmocnić korę przedczołową? Można spróbować terapii dobrego samopoczucia, opracowanej przez Giovanniego Favę z Uniwersytetu Bolońskiego. Jego zdaniem na dobre samopoczucie składają się następujące czynniki: niezależność, kontrola nad otoczeniem, pozytywne relacje z innymi, rozwój osobisty, wyznaczanie sobie celów w życiu oraz samoakceptacja. W ramach tygodniowego kursu terapii Fava zaleca, by trzy razy dziennie zapisać jedną pozytywną cechę swojej osobowości i jedną cenioną właściwość charakteru bliskiej osoby. Zachęca także do częstego wzbudzania w sobie – i wyrażania – uczucia wdzięczności. Trzecim elementem terapii jest… prawienie komplementów. Kiedy zaś kierujemy do innych życzliwe słowa, patrzmy im w oczy – zdaniem terapeuty takie chwile wzmacniają więzi.

Społeczny Sherlock i enfants terribles Związek Beaty i Pawła jest szczęśliwy, z jednym wyjątkiem – spotkań towarzyskich. Paweł słabo odnajduje się w sytuacjach społecznych i często popełnia gafy. Kiedyś Beacie to nie przeszkadzało, dziś coraz częściej ją irytuje. Ostatnio, kiedy byli u jej rodziców, Paweł powiedział, że ulubieniec jej ojca, mops Mistrz, ma „mordę jak z kryminału”. Razem z matką próbowały obrócić sytuację w żart, ale to nie pomogło. Choć ojciec ściągnął brwi i siedział markotny, Paweł zapytał go jeszcze, czy nie chciałby mieć ładniejszego psa.

Beata przez cały wieczór tłumaczyła Pawłowi, że sprawił przykrość jej ojcu. Następnego dnia skruszony Paweł pojechał do teściów z miską dla mopsa z napisem „Jesteś moim Mistrzem”.

Intuicja społeczna to styl, który określa, jak dobrze potrafimy odczytywać sygnały społeczne wysyłane przez otoczenie. Na jednym krańcu tego spektrum znajdują się ludzie z dużą intuicją społeczną. Społeczny Sherlock Holmes umie rozpoznać, czy znajomy chce porozmawiać o kłopotach, czy też raczej potrzebuje pogawędki dla odwrócenia od nich uwagi. Wyraz twarzy, gesty czy ton głosu to dla niego kopalnia informacji o stanie ducha człowieka. W wyjątkowych przypadkach wyostrzona intuicja społeczna może stać się przekleństwem, prowadząc do tego – jak ujął to Davidson – że „czujecie się czymś w rodzaju psychologicznej gąbki – wchłaniając uczucia otaczających was ludzi, z uszczerbkiem dla siebie”. Natomiast drugi kraniec stylu intuicji zajmują osoby „zdezorientowane”, takie jak Paweł, które niczym inspektorzy londyńskiej policji z powieści Conan Doyle’a wciąż przeoczają nawet najbardziej oczywiste wskazówki społeczne. Delikatne wymówki, przestępowanie z nogi na nogę, dyskretne zerknięcia na zegarek – a im nawet do głowy nie przyjdzie, że się spieszysz. A czy ty masz dobrą intuicję społeczną (patrz aplikacja „Intuicja społeczna”)?

Ogromny postęp w badaniach nad neurobiologicznymi podstawami spektrum zaburzeń autystycznych pozwolił ustalić, w jaki sposób w mózgu rodzi się intuicja społeczna. W autyzmie charakterystycznym problemem – niezależnym od poziomu inteligencji czy bogatej emocjonalności dotkniętych nim osób – jest trafne odczytywanie mowy ciała i emocji, przez Davidsona nazywane „dezorientacją”. Neuroobrazowanie mózgu pomogło ustalić, że dla mózgu osoby zdezorientowanej typowe jest wysokie pobudzenie w ciele migdałowatym i niska aktywność w zakręcie wrzecionowatym, który odpowiada za rozpoznawanie twarzy. Natomiast mózg osoby z dużą intuicją społeczną charakteryzuje odwrotna zależność: wysoka aktywność w zakręcie wrzecionowatym, a mała lub średnia w ciele migdałowatym. Większość ludzi jest przecież wzrokowcami, którzy patrząc, zerkając czy niezbyt uprzejmie gapiąc się – czerpią informacje z bogatego i różnorodnego świata społecznego.

Jak pracować nad stylem intuicji społecznej? Zbyt intuicyjnym „gąbkom” Davidson doradza ograniczenie interakcji z innymi osobami, tak by nie zakłócały im czasu pracy czy nauki. Trudniejsze zadanie stoi jednak przed ludźmi zdezorientowanymi, którzy podejmą próbę zwiększenia aktywności zakrętu wrzecionowatego. Prof. Davidson zaleca im trening obserwacji. Na przyjęciu, w autobusie czy na korytarzu uczelni wybierz parę nieznajomych osób i dyskretnie je obserwuj. Zwróć szczególną uwagę na ich twarze i dzielący je dystans. Spróbuj usłyszeć ich rozmowę. Zastanów się, czy ton głosu odpowiada ich mowie ciała? Większość interakcji społecznych przypomina taniec, w którym partnerzy dostosowują wzajemnie rytm i dynamikę...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy