Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Zraniona godność

0 274

Jeśli ktoś w autobusie zwyzywa mnie - to nie znaczy, że mnie upokorzył. Jeśli ktoś nie posadzi mnie w pierwszym rzędzie - też nie ma powodu, żebym czuł się upokorzony.

Po udziale prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w moskiewskich uroczystościach z okazji 60. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej modne stało się słowo „upokorzenie”. Słyszeliśmy o upokorzeniu Polski, narodu, kombatantów itp. W życiu codziennym też często czujemy się upokorzeni albo spotykamy się z zarzutem, że sami kogoś upokorzyliśmy. Czym zatem jest upokorzenie?

To stan naruszenia, czy też umniejszenia godności człowieka. Godność tę mogą naruszyć inni ludzie, na przykład traktując go jak przedmiot, środek do osiągnięcia celu, z pogardą. Może ją też człowiek naruszyć sam, na przykład zachowując się niezgodnie z uznawanymi przez siebie zasadami. Stanowi upokorzenia często towarzyszy poczucie poniżenia, mniejszej wartości (czasem wręcz bezwartościowości), a także niechęć do siebie, wstyd, poczucie winy czy bezsilność.

Mówiąc o upokorzeniu, trzeba dokładniej określić pojęcie godności. Etymologia tego słowa pokazuje dwa tropy. Jeden związany jest ze słowiańskim rdzeniem „god”, wskazującym na czas – mówi o tym, co „w odpowiednim czasie”, a więc „w porę”, „trafne”, „stosowne”. Drugi prowadzi od staroindyjskiego „gádhya” oznaczającego „mocno trzymać”, „łączyć”, „scalać” – kieruje więc w stronę wewnętrznej spójności i zgodności z samym sobą. A zatem godny to ten, kto postępuje w sposób stosowny, właściwy, prawidłowy, zgodny zarówno z sumieniem i wyznawanymi wartościami, jak i ze społecznym wyczuciem etycznym. Każdy z nas jest potencjalnie uzdolniony do takiego życia i dlatego każdemu przysługuje niezbywalna godność podstawowa. Tej człowiek nigdy nie traci. Gdy jednak inni ją naruszają, to wówczas go upokarzają. Najbardziej drastyczne przykłady podają nam historie z obozów koncentracyjnych, łagrów czy więzień UB.
Oprócz tej przyrodzonej godności podstawowej posiada też człowiek rodzaj godności, który zależy od jego postępowania, i tę może tracić. Tracąc ją – przez nieetyczne postępowanie – sam siebie upokarza.

Godność bywa często utożsamiana (i mylona) z jej zewnętrznymi przejawami, czyli honorem czy dumą. Ich naruszenie jest niesłusznie określane jako upokorzenie. To raczej uraz, ujma, może nawet uwłaczenie, ale nie upokorzenie. Jeśli ktoś w autobusie wyzwie mnie od najgorszych – nie uznam tego za upokorzenie. Jeśli ktoś zapomni posadzić mnie w pierwszym rzędzie (czy nawet celowo tego nie zrobi) – też nie mam powodu do poczucia się upokorzonym. Paradoksalnie, nadmierna wrażliwość na punkcie honoru i ponadprzeciętna skłonność do przeżywania upokorzenia jest traktowana jako coś naruszającego własną godność, czyli właśnie upokarzającego. Nadmier...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy