Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

4 kwietnia 2019

Znieczulenie bolesne

62

Depresja dopada co dziesiątą osobę na świecie. Już teraz stanowi czwarty co do ważności problem zdrowotny, a przewiduje się, że w 2020 roku będzie już na drugim miejscu. Depresja jest uleczalna. Jak można ją leczyć?

Mira Kuś: – Antoni Kępiński nazwał depresję „największym ze znanych cierpień”. Czy każdy z nas może na nią zachorować?
Dominika Dudek:
– Jak najbardziej. Depresja jest chorobą, która może dotknąć każdego człowieka, niezależnie od wykształcenia, płci, środowiska czy miejsca zamieszkania. Nie jest ona oznaką słabości, nie jest chorobą nieudaczników czy ludzi słabych. Ale też nie jest chorobą ludzi, którzy prą do sukcesu.

Kto częściej zapada na depresję?
– Na depresję chorują i mężczyźni, i kobiety, ale kobiety dwa razy częściej. To wiąże się z ich większą podatnością na stres. Najczęściej depresja dopada ludzi w średnim wieku, ale osoby starsze też dość często na nią chorują. Obecnie, co jest alarmujące, zapadają na depresję coraz młodsze osoby, nawet dzieci. Po prostu często od nastolatków oczekuje się zbyt wiele i depresja młodzieńcza przeradza się w regularną chorobę.

Wiemy, jak objawia się depresja. Osoba w depresji ma złe samopoczucie, brak jej nadziei, nie może spać, traci apetyt, ma kłopoty z koncentracją uwagi, często prześladuje ją poczucie winy, a w cięższych przypadkach myśli samobójcze... Co by Pani do tego dodała?
– Zacznę od tego, że słowo „depresja” jest często nadużywane. Mówimy: „jestem w depresji”, mając na myśli tak zwaną chandrę czy smutek. Chwilowe obniżenie nastroju nie oznacza choroby. Antoni Kępiński pisał, że smutek „jest dolą człowieka”. Aby można było mówić o depresji, muszą być spełnione pewne kryteria, obejmujące rodzaj objawów oraz czas ich trwania. Zwykle rozpoznajemy depresję, jeżeli objawy utrzymują się co najmniej dwa tygodnie. Należy powiedzieć o tzw. objawach osiowych, podstawowych, depresji. Pierwszym z nich jest smutek, czyli obniżenie nastroju, który jest czymś odmiennym niż tak zwany smuteczek. W depresji mamy do czynienia z anhedonią – czyli niemożnością odczuwania przyjemności. Często pacjenci mówią, że nic ich nie cieszy, a nawet, że nie potrafią już nikogo kochać. Jest to związane z drugim objawem osiowym. Dawniej nazywano go anaesthesia dolorosa, czyli znieczulenie bolesne – pacjent czuje się wyzuty z pozytywnych uczuć. Trzecim symptomem osiowym jest ogólna męczliwość, zmniejszona energia. W efekcie chory tygodniami zalega w łóżku.

A od rodziny słyszy wtedy: „Weź się w garść”, albo: „Zrobiłeś się taki leniwy”.
– Oczywiście, nie jest to wyrazem lenistwa, lecz objawem choroby. Poszturchiwanie go i napominanie w rodzaju „weź się w garść” wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego: chory, czując się niezrozumianym, jeszcze bardziej popada w smutek i poczucie beznadziejności.

Depresja depresji nierówna. Czy można mówić o różnych rodzajach depresji?
– Tak, choć klasyfikacja nie jest prosta, bowiem nie znamy przyczyn depresji. Dawniej dzielono depresje na trzy duże kategorie: endogenne, somatogenne i psychogenne. Pierwsze to takie, które pojawiają się bez żadnej zewnętrznej przyczyny i, jak zakładano, wynikają z przyczyn wewnętrznych, na przykład z dysfunkcji neuroprzekaźnictwa. Druga kategoria, depresje somatogenne, wynikają z chorób somatycznych lub z chorób centralnego systemu nerwowego. Takim typem depresji jest ta, która często towarzyszy chorobie Parkinsona. Mogą być one też następstwem leczenia wspomnianych przypadłości, na przykład terapii sterydami. Do psychogennych należą depresje nerwicowe, które wynikają z nieuświadomionych konfliktów toczących się w psychice pacjenta, oraz depresje reaktywne, czyli takie, które powstały w reakcji na jakieś wydarzenie.

Jak rozumiem, dziś już ten podział przestał obowiązywać...
– Tak, z biegiem lat musieliśmy przyznać, że właściwie niewiele wiemy o etiologii depresji. Na przykład zdarza się, że pacjent miał depresję „reaktywną”, a potem pojawiają się u niego następne epizody depresyjne, mimo że nic dramatycznego nie zdarzyło się w jego życiu. I jak taką depresję zakwalifikować? W nowych podziałach nie odnosimy się do etiologii depresji, klasyfikacja jest oparta na obrazie klinicznym i głębokości depresji. Depresja pojawia się w różnych grupach zaburzeń, a przede wszystkim w chorobach afektywnych, czyli takich, w których występują okresowe lub stałe zaburzenia nastroju, emocji i aktywności. Może też towarzyszyć zaburzeniom lękowym i nerwicowym, a także zaburzenom psychoorganicznym.

Nie znamy przyczyn depresji, chociaż wiadomo, że może mieć ona podłoże genetyczne. Czy znaleziono gen, który byłby za nią odpowiedzialny?
– Udało się znaleźć cały szereg genów, inaczej mówiąc uwarunkowań genetycznych, które występują częściej u pacjentów depresyjnych. Natomiast depresji nie dziedziczy się tak, jak na przykład koloru oczu. Etiologia depresji jest bowiem wieloczynnikowa. W psychiatrii sprawdziła się teoria podatności na stres. Ta podatność może być genetyczna, ale na nią muszą się nałożyć niekorzystne czynniki środowiskowe. Jeżeli w czyjejś rodzinie już ktoś chorował na depresję, ryzyko zachorowania jest większe, ale należy pamiętać, że oprócz czynników genetycznych, czysto biologicznych, wchodzą w grę inne czynniki, na przykład dziecko wychowuje się w obecności osoby dotkniętej depresją. Wtedy można powiedzieć, że cała rodzina jest tą depresją „nasiąknięta”, bo zachowanie i nastrój osoby chorej wpływa na nastrój innych członków rodziny oraz rzutuje na ich zachowanie, co oczywiście jakoś odbija się na dziecku. Zresztą, podobnie jest, gdy opiekujemy się w domu osobą dotkniętą inną długotrwałą chorobą.

Co się dzieje w mózgu osoby dotkniętej depresją?
– Odpowiedź na to pytanie jest bardzo skomplikowana. Pierwsze teorie na ten temat wiązały się z badaniami nad mechanizmami działania leków przeciwdepresyjnych. Okazało...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy