Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

5 marca 2019

NR 3 (Marzec 2019)

Ziewasz na apokalipsę?

76

Zmiana klimatu jest realnym zagrożeniem, choć wydaje się ono abstrakcyjne i niewidoczne. Istnieje ryzyko, że zlekceważymy najpoważniejszy problem naszych czasów. Psychologowie radzą, jak temu zapobiec.

„Gdybyśmy chcieli nakreślić problem, którym ludzie w ogóle by się nie przejmowali, to wyglądałby on dokładnie tak, jak kwestia zmian klimatu” – pisał dziennikarz David Fahrenthold na łamach „The Washington Post” w 2009 roku. Naomi Klein i inni działacze społeczni uważają, że ludzie nie tyle lekceważą problem, ile jest on dla nich tak ogromny i przytłaczający, że czują się wobec niego bezradni. Choć dyskusje o klimacie trwają od kilku dekad, trudno stwierdzić, że sytuacja się polepszyła. Kluczową rolę w wyjaśnianiu tego, jak postrzegamy zmianę klimatu i jak na nią reagować, jakie działania podjąć, może odegrać... psychologia.

Gigantyczny problem

Każdego dnia wybieramy między tym, co dobre dla nas, a tym, co dobre dla innych, dla świata. Decyzje te odzwierciedlają podstawowy dylemat społeczny: wybór pomiędzy opcją egoistyczną, która dostarcza nam natychmiastowej korzyści, a opcją długoterminową, uwzględniającą dobro całego społeczeństwa.

W przypadku dbania o planetę paradoks polega na tym, że z punktu widzenia społeczeństwa byłoby lepiej, gdybyśmy działali w sposób zrównoważony, czyli nienaruszający równowagi ekologicznej, jednak na poziomie indywidualnym działanie nieekologiczne jest opcją łatwiejszą i atrakcyjniejszą, i to zwykle ją automatycznie wybieramy. 

Psychologowie od dziesięcioleci zastanawiają się, jak rozwiązywać problemy wynikające z zachowań zbiorowych. W przeszłości społeczeństwa musiały już stawiać czoła kwestiom takim jak na przykład użycie pestycydów w rolnictwie i ich wpływ na zdrowie. Pisała o tym w 1962 roku Rachel Carson w książce Silent Spring (Milcząca wiosna), inspirując ruch ekologiczny. Z kolei Elinor Ostrom otrzymała Nagrodę Banku Szwecji im. Alfreda Nobla za analizę aspektów zarządzania wspólnymi dobrami w małych wspólnotach. 

Jednak w porównaniu z większością problemów dotyczących środowiska zmiana klimatu jest wyjątkowa ze względu na dwie cechy. Po pierwsze, gigantyczna skala problemu sprawi, że wpłynie on na całe ekosystemy, rolnictwo, bioróżnorodność, relacje międzynarodowe, zdrowie i dobrostan ludzi. Po drugie, zmiana klimatu jako dylemat społeczny jest zjawiskiem bez precedensu, stanowi bowiem wyjątkowe wyzwanie poznawcze i społeczne. Na przykład trudno nam pojąć zagrożenie, które wydaje się niewidoczne, stopniowe, rozproszone i długofalowe. Takie abstrakcyjne zagrożenia nie spędzają nam snu z powiek, ewolucyjnie jesteśmy bowiem przystosowani do rozwiązywania trudności lokalnych, bliskich i namacalnych. Istnieje zatem ryzyko, że zlekceważymy jeden z najpoważniejszych problemów egzystencjalnych naszych czasów. 

Jak jasno pokazują dekady wysiłków edukacyjnych, wiedza, choć jest konieczna, nie wystarczy, by doprowadzić do zmiany zachowania. Bierna postawa wobec zmiany klimatu jest fascynująca z perspektywy psychologicznej. Choć podstawowe fakty dotyczące gazów cieplarnianych są sprawdzone i bardzo dobrze udokumentowane, i nawet laicy mogą je łatwo ocenić, to jednak i społeczeństwu, i politykom daleko do zaangażowania, które zalecają eksperci. 

Zmiana klimatu jest niesłychanie zawiłym problemem. Psychologowie mogą mieć udział w zmaganiach z nim, wyjaśniając, jak człowiek postrzega świat i dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Poniżej przedstawiamy podstawowe „wyzwania psychologiczne” związane ze zmianą klimatu oraz propozycje rozwiązań.

Łotrzy i złoczyńcy

Z danych zebranych w ramach badania Yale Program on Climate Change Communication wynika, że niespełna 35 procent ludzi postrzega zmianę klimatu w kategoriach etycznych. Dr Ezra Markowitz i dr Azim Shariff w artykule opublikowanym w 2012 roku na łamach „Nature Climate Change” starają się wyjaśnić, dlaczego tak jest. Jedna z wymienionych przyczyn jest szczególnie ważna: brak winy w przypadku niezamierzonego działania. Tak ujął to prof. Daniel Gilbert, psycholog z Harvard University: „Gdyby zmiana klimatu była nikczemnym spiskiem uknutym przeciw nam przez bardzo złych łotrów, to zapewniam, że nasz prezydent wypowiedziałby im wojnę, czy to za zgodą Kongresu, czy bez niej”.

Prof. Joshua Knobe, filozof z Yale University, przeprowadził ciekawy eksperyment, który pokazał, jak ważna jest dla ludzi postrzegana celowość działania. Badacz przedstawiał uczestnikom historię, w której prezes firmy zadeklarował, że nie dba o środowisko naturalne, a jedynie o zysk; i rzeczywiście efektem ubocznym wdrożonego przez niego programu były szkody ekologiczne. Jak się okazało, 82 proc. badanych stwierdziło, że prezes celowo niszczył środowisko. Jednak w przypadku identycznej historii, w której jednak program pozytywnie wpłynął na środowisko naturalne, tylko 23 proc. uczestników uznało korzystne skutki dla środowiska za efekt celowego działania firmy! Innymi słowy, wyrazy uznania dawkujemy ostrożnie, za to winę przypisujemy bardzo szybko. 

Czy nie oznacza to zatem, że za problemy ekologiczne z łatwością obwinimy międzynarodowe korporacje, które niezbyt dbają o środowisko? No cóż, trudno przejmować się gazami, których nawet nie widać.

Ponadto, gdy nie jesteśmy w stanie jednoznacznie wskazać winowajcy, winą możemy obarczyć tylko samych siebie, co uruchamia w nas szereg mechanizmów obronnych. Emocje moralne pojawiają się w obliczu widocznego zagrożenia, za którym stoi konkretny winowajca. Tymczasem zmiana klimatu jest statystyczną abstrakcją. To bardzo istotna kwestia, bowiem wiele teorii zachowań prospołecznych ujmuje normy etyczne i postrzeganą odpowiedzialność moralną jako główny motor współpracy oraz zachowań prospołecznych. Jak zatem sprawić, by określone zachowania stały się imperatywem
moralnym? 

  1. Przekaz powinien uwzględniać wartości istotne dla odbiorców. Różne grupy opierają się na odmiennych podstawach moralnych. Dlatego na przykład komunikaty koncentrujące się na szkodzeniu środowisku naturalnemu są przekonujące dla liberałów, natomiast do konserwatystów trafiają raczej argumenty odwołujące się do spójności społecznej, wzmacniania bezpieczeństwa narodowego czy ochrony zasobów naturalnych. 
  2. Wskaż łotrów. Na przykład spółka paliwowa ExxonMobil celowo przyczyniała się do dezinformacji i oszukiwania opinii publicznej. Piszą o tym Naomi Oreskes i Erik M. Conway w książce Merchants of Doubt. „Bohaterowie” i „złoczyńcy” działają na naszą wyobraźnię, a w opowieści o zmianie klimatu występują jedni i drudzy. 
  3. Odwołaj się do długoterminowych celów opartych na motywacji wewnętrznej. Kusi, by zachęcać do określonego działania, wykorzystując nagrody zewnętrzne. Wiążą się z nimi jednak dwa problemy. Po pierwsze, pożądane zachowanie ustaje, gdy tylko zewnętrzna nagroda znika, a przecież zwykle trudno nagradzać w nieskończoność. Po drugie, jak pokazały badania prof. Edwarda Deciego i prof. Richarda Ryana, nagrody zewnętrzne osłabiają motywację wewnętrzną. Łatwiej doprowadzić do trwałej zmiany, jeśli zachowanie proekologiczne zostanie powiązane z celami, które są dobre pod względem moralnym, oraz z postawą obywatelską. 

Inni już dbają

Człowiek ewoluował, żyjąc w grupach społecznych, dlatego w naturalny sposób jesteśmy wrażliwi na to, co myślą i jak zachowują się inni, w szczególności rodzina, bliscy przyjaciele i inne ważne dla nas osoby.

Przynależność do grup wpływa na naszą tożsamość oraz na zachowanie – często robimy to, co robią ludzie wokół nas i zwracamy uwagę na to, czego chcą od nas inni. Co istotne, zgodnie z koncepcją prof. Roberta Cialdiniego normy społeczne wpływają na zachowanie człowieka tylko wtedy, gdy są aktywne i wyraźne. Na przykład w jego eksperymencie z ręcznikami hotelowymi prosta zasada prezentująca normę społeczną – „75 procent gości zatrzymujących się w tym pokoju wielokrotnie korzystało ze swojego ręcznika” – sprawiła, że wskaźnik...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy