Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

21 marca 2016

Zemsta

Nigdy nie mogłem pojąć, skąd wzięło się przekonanie, że zemsta jest rozkoszą bogów.

Bogowie kojarzą mi się z siłą, a nawet omnipotencją, zaś zemsta ze słabością, bezsilnością, tchórzostwem. Byłbym nawet skłonny powiedzieć, że zemsta jest swoistym aktem sprawiedliwości ludzi słabych pozbawionych argumentów czy zdolności koncyliacyjnych.

Hollywoodzka kinematografia usiłowała nam przez lata wmawiać, że to silni, odważni i godni zachwytu mściciele przywracają sprawiedliwy świat. W rzeczywistości zemsta jest rozkoszą nie bogów, a karłów.

Wcale niemała grupa psychologów – szczególnie tych zamiłowanych w argumentach ewolucyjnych – wyraża przekonanie, że reguła wzajemności jest jedną z najpowszechniejszych reguł rządzących ludzkimi zachowaniami. Tyle tylko, że pojmowana jest dość wąsko, a jej prototypem jest bezpośrednie odwzajemnienie wsparcia, altruizmu, pomocy. Tymczasem reguła wzajemności realizuje się także przez odwet, przez zemstę. Tyle tylko, że w tym wypadku mamy z jednej strony potrzebę odwzajemnienia, z drugiej zaś poczucie bezsilności.

Przypomnijmy sobie osławioną indiańską społeczność Kwakiutlów, z pogranicza Stanów Zjednoczonych i Kanady, dla których odwzajemnianie z nawiązką było podstawową regułą zachowania. Każdy, kto cokolwiek dostał od innego człowieka, musiał nie tylko dać mu coś w rewanżu, ale musiał mu dać więcej niż dostał. Łatwo domyślić się, że możliwości były ograniczone.

W jakimś momencie którejś ze stron musiało zabraknąć dalszych zasobów – wtedy kończyła się wymiana dobroczynności, a pojawiała reguła zemsty. Obdarowany, który nie potrafił odwzajemnić daru, miał tylko jedno wyjście: musiał zabić dobroczyńcę. A potem z nawiązką odwzajemniano zabijanie. Nic dziwnego, że społeczność Kwakiutlów egzystuje w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy