Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

ZASTĘPCZA REWOLUCJA

0 249

Wzrost przestępczości agresywnej wcale nie wiąże się ze wzrostem biedy. Przeciwnie - liczba rozbojów, napadów i zabójstw rośnie wraz ze wskaźnikami bogacenia się społeczeństwa.

Kiedy zaczęłam specjalizować się w psychologii sądowej nieletnich, byłam przekonana, że sama przestępczość jako przejaw patologii życia społecznego i jej uwarunkowania są warte głębszych studiów. Nie miałam jednak żadnych wcześniejszych doświadczeń z przestępczością. Ani ja, ani moja rodzina, ani moi przyjaciele czy sąsiedzi nie byliśmy ofiarami przestępstwa. Z nieletnimi przestępcami zetknęłam się po raz pierwszy w czasie praktyk na studiach, a z przestępcami dorosłymi w mojej późniejszej pracy. Dzisiaj wiem, że wielu moich sąsiadów i znajomych było ofiarami przestępstwa. Z pewnego domu złodzieje skradli niemającą większej wartości kolekcję obrazów nieznanych malarzy, do innego ktoś próbował się włamać, wiercąc świdrem dziury w ramach okien. Z mieszkania zaprzyjaźnionego adwokata skradziono akta prowadzonych spraw. Jednemu ze znajomych złodziej wyrwał z ręki telefon komórkowy. Koleżanka jechała samochodem i zatrzymała się na światłach, a wtedy przestępcy wybili szybę i wyciągnęli leżącą na przednim siedzeniu torebkę. Koledze, który wstąpił na chwilę do kawiarni, by napić się herbaty, ukradziono plecak postawiony tuż przy nodze.

Tego typu krzywdy, późniejsze kłopoty z odzyskaniem dokumentów, czyniące z nas bezradne ofiary przestępstwa, są często przedmiotem rozmów ze znajomymi. Mam poczucie, że zdarzają się one wokół mnie coraz częściej. Może postrzegam to tendencyjnie w związku z moją pierwotną specjalizacją zawodową? Czy tylko w moim prywatnym wizerunku świata społecznego, konstruowanym na podstawie opowiadań znajomych, plotek, zawartości czasopism i programów telewizyjnych, gwałtownie wzrasta przestępczość? Czy też jest to trafne odbicie rzeczywistych zmian zachodzących w społeczeństwie, którego duża część tęskni za poczuciem bezpieczeństwa sprzed 1989 roku?

Systematyczny wzrost przestępczości, rejestrowany w Polsce po roku 1989, stanowi najbardziej dramatyczną i najbardziej negatywną zmianę zachodzącą w naszym społeczeństwie, której zresztą Polacy najmniej się spodziewali. Szczególnie niepokojący jest bardzo dynamiczny przyrost liczby przestępstw o charakterze agresywnym, czyli ataków, bójek, napadów, rabunków, rozbojów i zabójstw.

Pierwszy niezwykle dynamiczny wzrost liczby przestępstw (w stosunku do stanu z roku poprzedzającego) odnotowano w 1990 roku, a więc w pierwszym stadium transformacji ustrojowej. Określane jest też ono czasem jako „miesiąc miodowy”, bowiem charakteryzowały je: duży entuzjazm, euforia, radość i nadzieja społeczeństwa na lepszą przyszłość, przy bardzo silnej akceptacji zmian politycznych. W tym samym czasie postępowało jednak różnicowanie się stylów życia. Było ono skutkiem nowych możliwości i naśladowania wzorców napływających z Zachodu, w dużym stopniu za pośrednictwem mediów, korzystających z wolności po zniesieniu cenzury. System wartości i norm ulegał stopniowej dezintegracji. W życiu zarówno pojedynczych obywateli, jak i instytucji pojawiały się problemy ekonomiczne, które trudno było pokonać ze względu na rosnącą konkurencję. Gwałtowny wzrost przestępczości mógł więc nastąpić w wyniku postępującego rozpadu systemu starych wartości i relatywizacji norm moralnych, co było związane z zachłyśnięciem się poczuciem nowej wolności i niczym nieskrępowanej aktywności. Z kolei nowe rodzaje działalności ekonomicznej – przy braku dostosowanych do nich regulacji prawnych – dawały wiele okazji do przestępstw o charakterze gospodarczym.

W latach 1990–1994 przestępczość nie wzrastała. Ta „stagnacja” przypadła na drugie stadium transformacji ustrojowej, czyli okres rozczarowania, dla którego charakterystyczny był spadek społecznej aktywności, co mogło również dotyczyć środowisk przestępczych. Przestępczość ponownie zaczęła wzrastać w latach 1994–1995, to jest w trzecim stadium – czasie względnej akceptacji zmian politycznych i uaktywnienia się procesu adaptacji do nowej rzeczywistości ekonomicznej. Po niewielkim spadku odnotowanym w 1996 roku, przestępczość znowu stopniowo rosła, znacznie „przyspieszając” po roku 1999, czyli w czwartym stadium transformacji – okresie kolejnych reform, kiedy wiele rodzin nie było w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb.
Bardziej wnikliwe spojrzenie na statystyki policyjne i sądowe pozwala dostrzec, że od 1989 roku liczba pewnych rodzajów przestępstw stale i szybko wzrasta, podczas gdy liczba innych rośnie wolniej, a nawet maleje. Na przykład w 2001 roku – w porównaniu z kilkoma latami wcześniejszymi – zmalało tempo wzrostu włamań. Szczególnie niepokojący jest bardzo dynamiczny wzrost liczby rozbojów, zaliczanych do przestępstw agresywnych. Dość powiedzieć, że w latach 1995–2000 był on znacznie większy w Polsce niż w krajach zachodnich i pozostałych państwach postkomunistycznych (wyjątkiem była Łotwa). Potwierdza to także liczba osób, które ujawniły, że były ofiarami rozboju.

Tak więc – niestety – przekonanie o powszechności agresji i brutalizacji życia społecznego nie jest efektem mojego tendencyjnego postrzegania czy sugerowania się mocno przesadzonym wizerunkiem świata przedstawianym w mediach. Ma ono oparcie w oficjalnych statystykach przestępczości oraz w doświadczeniu indywidualnym innych obywateli.

Przyczyny tego wzrostu przestępczości są wielorakie: prawne, socjologiczne i psychologiczne – od powolnych zmian legislacyjnych w prawie karnym i niewydolności systemu kontroli, ścigania przestępczości i sprawiedliwości, przez bezrobocie i biedę, po rozpad systemów norm i wartości oraz poczucie bezkarności. Wielu teoretyków i badaczy historii uważa wzrost przestępczości za nieunikniony koszt transformacji społecznych i postępu. Wzrost ten można wyjaśniać, odwołując się do przynajmniej sześciu hipotez dotyczących czynników socjopsychologicznych.

Zgodnie z hipotezą niewydolności systemu sprawiedliwości, nieefektywna praca policji, niesprawna legislacja i zbyt długa procedura legalizacji prawnych doprowadziły do wytworzenia się w społeczeństwie przekonania o bezkarności. Hipoteza okaz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy