Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktycznie , rodzina

18 listopada 2015

Zaopiekuj się mamą

94

Naturalną koleją jest, że rodzice opiekują się małymi dziećmi. A co się stanie, gdy ten porządek zostaje odwrócony i to dziecko musi się troszczyć o byt rodziny, wysłuchiwać zwierzeń ojca o jego problemach z matką albo zajmować się matką w depresji? Jaką cenę za to płaci?

Anna (tak ją nazwijmy) cierpiała na nadwagę, miała chroniczne bóle kręgosłupa i głowy. Lekarze nie potrafili wykryć żadnych medycznych przyczyn jej problemów. Gdy zgłosiła się do mnie, narzekała też na trudności ze snem. Objawy te wiązała ze śmiercią partnera, z którym łączył ją wieloletni romans (mężczyzna był żonaty). Próbowałyśmy zrozumieć, co skłaniało ją, by być w takim związku. Od 15. roku życia zajmowała się jedyną siostrą, dużo od niej młodszą. Matka całkowicie scedowała na nią opiekę nad drugim dzieckiem. Anna nie widziała nic złego w tym, że siostra mówi do niej „mamo”, nie czuła ciężaru. Kryzys zdrowotny i psychiczny zaczął się u niej, gdy siostra urodziła dziewczynkę i oczekiwała, że Anna będzie się zajmować jej córką w każdej wolnej chwili. (Wskazywało to wyraźnie, że siostra pacjentki nie „widziała” jej jako oddzielnej osoby). Anna zachwycała się siostrzenicą i mówiła, że marzy o opiece nad nią. Gdy powiedziałam o ogromnym ciężarze i rodzinnej misji, jaka przypadła jej w udziale, była oburzona (na mnie), płakała.

Rzeka płynąca pod górę

Jak wiele osób, Anna doświadczyła odwrócenia ról w rodzinie, gdy to dziecko musi zajmować się rodzicem. Mówimy wówczas o parentyfikacji (od ang. parent), która według Alexandra Lowena, amerykańskiego psychiatry i terapeuty, jest swoistym odwróceniem porządku świata, jakby rzeka płynęła pod górę. Pisze o tym: „Czy gdybyśmy zobaczyli rzekę płynącą pod górę, nie uznalibyśmy tego za omam? Powiedzielibyśmy: »To jakieś wariactwo, tak przecież nie może być«. Życiem rządzą zasady porządku naturalnego. Wyobraźmy więc sobie, co może myśleć dziecko, kiedy zda sobie sprawę, że w jego domu role się odwróciły: matka szuka opieki i zadowolenia u dziecka. Nie zliczę, ile razy słyszałem od pacjentów słowa: »Musiałam/musiałem matkować własnej matce«”.

Bywa, że dziecko wypełnia funkcje dorosłych (opiekunów), nie ponosząc negatywnych skutków. Jest po prostu nad wyraz odpowiedzialne i dojrzałe. Często jednak odwrócenie ról staje się brzemieniem przekraczającym możliwości dziec­ka. Zdaniem Johna Byng-Halla, brytyjskiego terapeuty rodzinnego, w przypadku destrukcyjnej parentyfikacji dziecko myśli o sobie jako o kimś, kto „Zawsze opiekuje się innymi”. Jeśli zaś tylko czasem musi zajmować się sprawami dorosłych, mając zarazem w rodzinie więzi dające mu poczucie bezpieczeństwa, to nabiera przekonania: „Mogę czasem, gdy to niezbędne, opiekować się innymi”. Istotna jest też jawność odwrócenia ról – jeśli rodzina mówi otwarcie o zadaniach dziecka i docenia je, chroni to dziecko przed negatywnymi skutkami parentyfikacji w życiu dorosłym.

Parentyfikacja może mieć charakter instrumentalny bądź emocjonalny. Ta pierwsza wynika z troski o fizyczną egzystencję rodziny. Dziecko zmuszone jest do zarabiania pieniędzy, opiekuje się rodzeństwem lub chorym rodzicem, sprząta w domu, robi zakupy dla rodziny, pisze dokumenty. Parentyfikacja emocjonalna polega natomiast na tym, że to dziecko dba o potrzeby emocjonalne rodziców i zaspokaja je. Na przykład opiekuje się rodzicem w depresji, bywa powiernikiem i pocieszycielem matki lub ojca, daje im wsparcie, podejmuje się mediacji w ich konfliktach małżeńskich. Może też stać się kozłem ofiarnym, na którym rodzina odreagowuje swą frustrację. Bywa partnerem rodzica (niestety także seksualnym).

Oddałam im życie na tacy

Niekiedy to wszystko naraz staje się udziałem jednego dziecka. „Pamiętam rozmowę z pacjentką, 48-letnią kobietą, która nagle uświadomiła sobie, że »oddała swoim rodzicom swoje życie na tacy, a oni je zszargali«, jak to wyraziła. To odkrycie skłoniło ją do poszukiwania pomocy u psychoterapeuty. Kobieta ta przez wiele lat, od dzieciństwa, zajmowała się uczuciowymi potrzebami całej rodziny; m.in. wspierała każdą ze stron w sytuacji rozwodu rodziców – była nie tylko stałą powiernicą i pocieszycielką matki, ale równocześnie często słuchała skarg ojca na byłą żonę. Opiekowała się także młodszą o siedem lat siostrą, wyjeżdżając z nią na wakacje, kupując jej ubrania, wożąc ją na dodatkowe zajęcia itp. Doświadczyła zatem, jak się wydawało, zarówno destrukcyjnej parentyfikacji emocjonalnej, jak też instrumentalnej.

Pacjentka opowiadała, że gdy się okazało, że nie może mieć dzieci i nie chce decydować się na adop­cję, rodzice nagle zwrócili całe zainteresowanie ku jej młodszej siostrze, matce dwóch małych chłopców. Pacjentka w swoim przeżyciu praktycznie z dnia na dzień przestała dla nich istnieć, nie była, w jej poczuciu, już więcej użyteczna. »Chcieli mieć wnuki, a ja nie mogłam ich im dać«. Zrozumienie, że w dotychczasowym życiu miała być, jak to określam w innym miejscu, przede wszystkim FUNKCJĄ , a nie osobą, było prawdziwie bolesne. Pacjentka osunęła się w depresję” – napisałam w książce Dorosłe dzieci.

Aby zrozumieć, na czym polega istota odwrócenia ról, przyjrzyjmy się wpierw, jak funkcjonuje zdrowa rodzina. Według prof. Ireny Namysłowskiej, psychiatry i psychoterapeutki, charakteryzuje ją kilka cech, mianowicie: poczucie przywiązania, zaangażowania i bliskości; szacunek dla różnic indywidualnych i odrębnych potrzeb; stabilność – czyli przejrzystość, spójność oraz przewidywalność reakcji; zdolność dostosowania się do zmian; otwarta komunikacja; rodzice mają autorytet i potrafią skutecznie przewodzić, a także radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi.

A co z rodzinami, gdzie nastąpiło odwrócenie ról? Dzieci, aby przetrwać psychicznie (a często też fizycznie), przejmują role rodziców i opiekują się nimi, zamiast doświadczyć opieki z ich strony. Najczęściej ten fakt jest rodzinną tajemnicą. Pojawiają się zaburzenia w procesie separowania od rodziców. Dzieci nie wiedzą, gdzie są ich granice, nie czują się psychicznie odrębne i autonomiczne. Przeciwnie, są zniechęcane do zaczęcia własnego życia.

Koło dramatu
Rodzic, który sam nie otrzymał „wystarczająco dobrej” opieki, oczekuje jej teraz od dziecka i projek­tuje na nie swoje wczesnodziecięce potrzeby. Dziec­­ko zaś realizuje te oczekiwania, bo współczuje rodzicowi i empatyzuje z jego cierpieniem. Prz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy