Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

ZAGADKA ŚWIADOMOŚCI

0 239

Z zagadką świadomości każdy z nas styka się codziennie, choć zazwyczaj przechodzi nad nią do porządku bez głębszej refleksji. Świadomość nie zawsze daje się zbadać za pomocą "szkiełka i oka" – zauważa EDWARD NĘCKA.

Zasypiając co wieczór, „wyłączamy” świadomość, a budząc się rano, z powrotem ją „włączamy”. Mamy tu do czynienia z najbardziej elementarnym rodzajem świadomości, związanym ze stanem przytomności. Stan bycia przytomnym, w odróżnieniu od snu i innych form utraty kontaktu z rzeczywistością, jest warunkiem wystąpienia świadomości w najbardziej elementarnym znaczeniu tego słowa.

Przytomność ściśle wiąże się z aktywnością organizmu. Mimo interesujących wyjątków (np. somnambulizm), człowiek aktywny jest zarazem przytomny, a utrata przytomności skutkuje zanikiem dającej się obserwować aktywności organizmu. Pojawia się pytanie, dlaczego aktywności, rozumianej jako widoczne akty zachowania, zwykle towarzyszy przytomność, czyli zdawanie sobie sprawy z otaczającej rzeczywistości, a także z tego, kim jesteśmy i gdzie się obecnie znajdujemy. To pytanie prowadzi nas do rozważań o przystosowawczym sensie świadomości. Jeśli jakaś funkcja byłaby do niczego niepotrzebna, prawdopodobnie nigdy by się nie rozwinęła w procesie ewolucji, chyba że jest szczątkową postacią dawniejszych przystosowań. Raczej trudno byłoby nam obronić tezę, iż świadomość jest czymś w rodzaju wyrostka robaczkowego.

Stan bycia przytomnym dlatego jest tak ważny, że warunkuje uruchomienie świadomości ekstraspekcyjnej, mającej za swój przedmiot świat zewnętrzny. Umysł odbiera z otoczenia liczne wrażenia zmysłowe, które same w sobie niosą niewiele informacji. Dopiero powiązanie wrażeń w określone całości pozwala nam na pełną identyfikację przedmiotu, zazwyczaj powiązaną z włączeniem go do stosownej kategorii. W tym momencie możemy już mówić o percepcji obiektu, wcześniej występowała tylko recepcja pojedynczych wrażeń zmysłowych.

Oprócz powiązania pojedynczych wrażeń w większe kompleksy, warunkiem pełnej percepcji obiektu jest nadanie mu stałości, czyli niezależności od zmiennych
warunków spostrzegania, takich jak odległość, kąt patrzenia lub warunki oświetlenia. Integracja pojedynczych cech w obiekt i stałość spostrzegania to dwie strony tego samego zjawiska – świadomego odbioru informacji z otoczenia. Recepcja pojedynczego wrażenia jest możliwa bez udziału świadomości: „umieją” to proste urządzenia techniczne, na przykład fotokomórka. Natomiast złożone akty percepcji, połączone ze stałością spostrzegania, są już świadome i wydaje się, że muszą takimi być. Rolą świadomości ekstraspekcyjnej jest więc dostarczanie nam informacji o tym, do jakiej kategorii obiektów można zaliczyć to, co widzimy lub słyszymy.

W pewnym momencie umysł ludzki prowadzi nas od wiedzy o obiektach spostrzeganych do wiedzy o samym akcie spostrzegania. Uaktywnia się wtedy świadomość introspekcyjna, czyli zdolność do poznawania własnych stanów psychicznych. W szczątkowej postaci świadomość ta ogranicza się do zdawania sobie sprawy, że coś widzimy, słyszymy lub o czymś myślimy. A więc nie tylko widzimy, ale i wiemy, że widzimy. W bardziej rozbudowanej formie jest to wiedza o subtelnościach procesów psychicznych zachodzących w naszym umyśle. W tym momencie kwestią mniej ważną staje się to, czy wiedza taka powstaje w wyniku bezpośredniego poznania własnych stanów psychicznych, czy też w wyniku poznania pośredniego – na przykład poprzez wnioskowanie i retrospektywną analizę przeszłych zdarzeń psychicznych. W każdym razie człowiek jest nie tylko podmiotem określonych stanów psychicznych, ale także podmiotem poznającym owe stany psychiczne. W szczególności może uzyskiwać wiedzę na temat zachodzących w jego umyśle procesów poznawczych, na przykład percepcyjnych, pamięciowych czy myślowych. Mówimy wówczas o występowaniu świadomości metapoznawczej, czyli poznawaniu własnego poznania.

Przystosowawczy sens świadomości introspekcyjnej, w tym metapoznawczej, wydaje się oczywisty. Jeśli jesteśmy smutni, dobrze jest o tym wiedzieć, a jeszcze lepiej – orientować się w rodzaju przeżywanego smutku. Pozwala to na lepszą samokontrolę emocji i skuteczniejsze zmaganie się z problemami natury emocjonalnej. Jeśli rozwiązujemy trudny problem, dobrze jest wiedzieć, na jakim etapie obecnie się znajdujemy, czego nam brakuje do rozwiązania i jakie stosujemy strategie myślenia. Samowiedza tego rodzaju pozwala na lepsze sterowanie własnymi procesami poznawczymi, podnosząc nasze działania intel...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy