Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

21 grudnia 2017

Za wcześnie? Za późno?

17

Zbigniew Pietrasiński wpadł kiedyś na wspaniały pomysł i pytał różne osoby, czego dowiedziały się za późno.

Kiedy o tym przeczytałem, uświadomiłem sobie, jak ważne jest to pytanie. Niestety, dowiedziałem się o tym za późno. Nie przeszkodziło mi to zadawać ludziom podobne pytania, pytam też, czego dowiedzieli się za wcześnie lub też czego dowiedzieli się w samą porę. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, najczęściej bardzo osobistych, więc je przemilczę.
W tym małym słówku „za” (wcześnie, późno) kryje się jakiś żal, poczucie jakiejś straty; jest w nim ukryte przekonanie, że gdyby było w porę, byłoby jednak lepiej. Czy słusznie?

Sam zastanawiałem się, czego dowiedziałem się za wcześnie. Od dawna wiem, że dwóch rzeczy: jak wygląda wojna i gwałtowna śmierć oraz jak smakuje samotność. Tego dowiedziałem się między czwartym i szóstym rokiem życia, choć wojny w jej najgorszym wydaniu zaznałem wcześniej. Pierwszego dowiedziałem się z konieczności, drugiego poniekąd z wyboru – pewnego wieczora tuż po wojnie czytałem książkę Stefanii Sempołowskiej Na ratunek. Obraz rozbitków na polarnej krze, świadomych bliskiej śmierci, uświadomił mi to, co później ustami Lolity wyraził Vladimir Nabokov: „w umieraniu najstraszniejsze wydaje mi się to, że człowiek jest zdany tylko na siebie”. Pamiętam tamten wieczór do dziś. Czy gdybym dowiedział się tego później, byłoby lepiej? Inaczej? Nie sądzę.

Czego dowiedziałem się za późno? Ano przede wsz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy