Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

26 stycznia 2016

Z uwagą o… uwadze

0 470

Uwaga zajmuje dziś istotne miejsce wśród zagadnień, które interesują psychologów. Wiele miejsca poświęca się jej również w podręcznikach akademickich.

Jednym z pierwszych myślicieli, który wiele miejsca w swych rozważaniach poświęcił uwadze, był francuski filozof-sensualista Étienne Bonnot de Condillac (1715–1780). Psychologię traktował jako naukę o umyśle. Interesowało go, jak umysł rozwija się i na czym buduje swoją aktywność. Aby to wyjaśnić, zaproponował metaforę posągu obdarzonego jednym zmysłem, który dostarcza mu prostych doznań. Jeśli jakieś doznanie skupi na sobie całą aktywność umysłu lub inaczej mówiąc, „gdy w tłumie czuć jedno przeważa inne swą żywotnością” – twierdził Condillac – mamy wtedy do czynienia z uwagą. Jest ona zatem po prostu silnym i żywym wrażeniem.

Metafora powyższa zastała odrzucona przez pionierów psychologii naukowej. Na przykład Théodule Armand Ribot (1839–1916), w najstarszej bodaj monografii uwagi (Psychologia uwagi wydana w roku 1889) skrytykował tezę Condillaca. Jego zdaniem natężenie wrażenia jest tylko jednym z wielu czynników warunkujących powstawanie uwagi; te inne to na przykład zadowolenie albo blokowanie czynności. Ribot pisał, że w normalnym stanie umysłu mechanizm kojarzenia powoduje wiele różnorodnych stanów świadomości. Bywa jednak, że w danym momencie pewne wrażenie lub wyobrażenie zajmuje główne miejsce w polu świadomości, usuwa inne wyobrażenia na dalszy plan i pozwala na tworzenie skojarzeń, które pozostają wyłącznie w związku z nim. To jest właśnie uwaga. Gdzie indziej zaś definiował ją jako przenoszenie umysłu od jednego przedmiotu do drugiego. Podkreślał też, że istnieją dwie całkiem różne postaci uwagi: samorzutna, będąca pierwotną jej formą, i dowolna, będąca następstwem naśladownictwa, wychowania i zarazem wytworem cywilizacji.

POLECAMY

Jeden z ciekawszych eksperymentów we wczesnym okresie badań nad uwagą przeprowadziła w roku 1898 amerykańska lekarka i fizjolog Jeannette C. Welch (1865–1906). Osoba badana wykonywała równocześnie dwie czynności: pierwszoplanową (np. czytanie, liczenie) i drugorzędną (np. silne ściskanie jakiegoś przedmiotu w dłoni). Zachodziła wtedy interferencja – obserwowano zakłócenie jednego zadania przez drugie. Autorka doszła do wniosku, że istnieje jakiś niespecyficzny mechanizm, który bierze udział w wykonywaniu dwóch różnych zadań, i jest to właśnie uwaga. Welch nie kontynuowała swych badań, a niedługo później zmarła z powodu zapalenia płuc. Poprowadziły one jednak innych psychologów w kierunku ważnych konkluzji na temat istoty uwagi.

Psychologia versus fizjologia
Współcześni badacze, powierzchownie znający historię psychologii, za pierwszego monografistę uwagi uważają nie Ribota, lecz Williama Jamesa (1842–1910), który w roku 1890 opublikował dwutomowy podręcznik The Principles of Psychology. Rzeczywiście, James zamieścił w nim duży rozdział jej poświęcony. Do zbioru złotych myśli w historii psychologii powinna trafić refleksja Jamesa, że „każdy wie, czym jest uwaga”. Amerykański uczony opisał fizjologiczne podłoże zjawiska uwagi, jej rodzaje, związki z wolną wolą, a nawet zasygnalizował tak ciekawe zagadnienie jak uwaga u ludzi genialnych. Twierdził, iż osoby wybitne twórczo różnią się od osób przeciętnych tym, na co kierują swoją uwagę. Geniusz potrafi bardzo długo utrzymywać swą uwagę na jednym temacie i umiejętnie kojarzyć ze sobą wątki pokrewne.

Mniej więcej do połowy dwudziestego wieku konkurowały ze sobą dwie grupy koncepcji uwagi. Pierwsza z nich, tak zwana teoria psychologiczna (lub świadomościowa), zakładała, że uwaga jest czysto psychicznym aktem rozróżniania, opartym na koncentracji świadomości i zwróceniu jej ku określonemu przedmiotowi. Pojawia się ona podczas takich czynności jak spostrzeganie, myślenie lub prag[-]nienie. Ważnym elementem zaliczanych tu teorii była właśnie teza o (aktywnym) skupieniu, ukierunkowaniu czy skierowaniu świadomości na coś. Niekiedy uwaga występuje w nich jako stan, właściwość czy proces bądź też ujmuje się ją jako granicę pola świadomości. Zapewne jednym z ostatnich psychologów polskich, którzy wyjaśniali ją w taki sposób, był ks. Józef Pastuszka (1897–1989). Traktował on uwagę jako sposób wyrażania się woli w świadomości człowieka.

Odmienną od powyższej była teoria fizjologiczna, zgodnie z którą uwaga jest wynikiem określonych procesów fizjologicznych. Przykładem takiego podejścia była teoria polskiego pioniera psychologii naukowej Władysława Heinricha (1869–1957), który już w roku 1894 opublikował pracę na ten temat. Jego zdaniem uwaga nie jest żadnym odrębnym zjawiskiem psychicznym, ale aktywnością narządów zmysłowych skierowanych na bodźce zewnętrzne lub wewnętrzne. Jeśli w otoczeniu człowieka nastąpi jakaś zmiana, skieruje się on ku niej w taki sposób, aby bodziec znalazł się w centrum analizatorów zmysłowych. Zmiana ta ma charakter odruchowy; mamy tu do czynienia z odruchem orientacyjnym. Wiele lat później, u progu lat trzydziestych XX wieku, Heinrich prowadził (sam i ze swym asystentem Tomaszem Strzemboszem) eksperymenty nad uwagą. Obserwował zmiany czynnościowe zachodzące podczas koncentrowania się osób badanych na mechanicznym pobudzaniu skóry. Nieco później współpracował w tym zakresie z Maksymilianem Rose’em (1883–1937) z Instytutu Badań Mózgu w Wilnie. Tematem ich dociekań były zmiany czynnościowe podczas działania bodźców na ośrodki wzrokowe w korze mózgowej.

Teorie fizjologiczne mają swoją kontynuację w różnorakich koncepcjach neurofizjologicznych, odwołujących się do właściwości układu nerwowego. Tu można zaliczyć między innymi przekonanie Jana Mazurkiewicza (1871–1947) – pioniera nurtu psychofizjologicznego w polskiej psychiatrii – że uwaga jest rodzajem psychodynamicznej siły wybierającej spośród wrażeń przeżywanych przez człowieka te, które budzą jego zainteresowanie.

W drugiej połowie dwudziestego wieku pojawiły się nowe propozycje rozumienia uwagi. Do takich należało przyrównanie jej do specyficznego filtru. Ten nurt zrodził się pod wpływem obserwacji Edwarda Colina Cherry’ego (1914–1979), który w roku 1953 analizował tzw. efekt cocktail party. Otóż z konglomeratu różnych rozmów odbywających się podczas spotkania towarzyskiego jego uczestnik jest w stanie wydobyć i skupić się na wypowiedziach, które go najbardziej interesują, nawet jeśli nie wyróżniają się one głośnością lub nie pochodzą od najbliższego sąsiada. Taką umiejętność zawdzięczamy uwadze. Na bazie tej obserwacji powstało wiele koncepcji odwołujących się do hipotetycznych modeli mechanizmów odbioru i przetwarzania informacji.

Aproseksja, idée fixe i inne zjawiska
Nie sposób w krótkim tekście...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy