Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Z jednej strony wszystkie światy

0 499

Ślepota kulturowa uniemożliwia nam dostrzeganie ograniczeń wpływających na nasze postępowanie i utrudnia rozumienie innych ludzi. Jest jak filtr w szkłach okularów, których obecności na naszym nosie nawet nie czujemy.

Podróżując do krajów o innej kulturze i kontaktując się z odmiennością, można przezwyciężyć tę ślepotę. Psychologia kulturowa powstała dzięki takim podróżom.
Panu Szymańskiemu podczas kilku tygodni spędzonych w Pekinie towarzyszyły dwie przewodniczki. W ramach rewanżu pan Szymański zaprasza je na kolację do restauracji. Zabiera gotówkę w ilości wystarczającej na kolację dla trzech osób; karta kredytowa może okazać się bezużyteczna. Na miejscu widzi swoje towarzyszki i ośmioro nieznanych ludzi. Rachunek za kolację dla 11 osób przekracza zasoby pana Szymańskiego, a karta kredytowa nie jest w tej restauracji respektowana. Następuje coś najgorszego: utrata twarzy przez osobę, która zapraszając na kolację, nie zapewniła zapłacenia za nią. Zbiórka pieniędzy wśród biesiadników jeszcze bardziej pogrąża pana Szymańskiego. Może powiedzieć: „Byłem przygotowany na trzy osoby”. Ale jesteśmy w Chinach, gdzie człowiek zawsze funkcjonuje jako członek grupy. Polakowi nie przyszło do głowy, by zapytać, ile osób przyjdzie na kolację, skoro zaprosił dwie. Wszak 2 = 2. Chinkom nie przyszło do głowy, by uprzedzić Polaka, że 2 = 10. Pani Lewandowska udaje się z Warszawy do Monachium. Przybywa na lotnisko pół godziny przed odlotem samolotu. W sali odpraw staje na końcu jednej z kolejek. Personel wyłuskuje pasażerów: „Państwo do Monachium? Proszę tędy”. Pani Lewandowska zostaje odprawiona bez kolejki. Następnego ranka na lotnisku w Monachium jest 35 minut przed odlotem samolotu do Poznania. Podaje bilet i słyszy: „Odprawa zamknięta, proszę wykupić bilet na następny lot”. Prośby i groźby wobec pracowników Lufthansy nie skutkują. Samolot odlatuje. Pani Lewandowska traci konferencję w Poznaniu, czas i pieniądze. Później pojawia się urzędniczka LOT-u. Jest zdziwiona, że niemieccy koledzy nie powiadomili jej o wydarzeniu. Okazuje się, że z powodu mgły samolot do Poznania miał pół godziny opóźnienia i nie było żadnego problemu z wejściem na pokład. Pani Lewandowska, przyzwyczajona do polskiej improwizacji, liczy, że podobnie sprawy potoczą się na lotnisku w Bawarii. Tam natomiast procedury są osadzone precyzyjnie w czasie, a czas jest nieubłagany jak kantowski imperatyw.
W obu opisanych przypadkach nikt nie popełnił wykroczenia. Każdy był w porządku na gruncie niepisanych reguł własnej kultury. Każdy naraził się partnerowi z innej kultury. Takie rodzaje interakcji kulturowych, zwane incydentami krytycznymi, są przejawami ogólniejszych praw wykrywanych przez psychologów kulturowych. Prawa te wynikają z wymiarów kulturowych, które można porównać do systemu południków i równoleżników, opasujących kulę ziemską. Dzięki nim potrafimy zlokalizować dowolne miejsce na kuli ziemskiej. Podobnie na podstawie wymiarów kulturowych jesteśmy w stanie przewidzieć, jak ludzie w danym kraju będą się zachowywać w określonych sytuacjach.

Kazirodztwo zależności

Pierwszy z incydentów stanowi ilustrację wymiaru kolektywizm – indywidualizm. W kulturze kolektywistycznej jednostka jest elementem systemu różnych grup, podporządkowanym im. Oznacza to, że „ja”, tak hołubione w kulturze indywidualistycznej, musi funkcjonować w harmonii z innymi, często ważniejszymi wartościami. Zamiast znanej nam zasady samorealizacji, w kulturze kolektywistycznej mamy zasadę samokultywacji, a więc podporządkowania się regułom kultury (polerowania „ja”). W kulturze indywidualistycznej cele jednostkowe i osobisty sukces są tak ważne, że toleruje się nieuwzględnianie innych. W kolektywistycznej zaś człowiek, promując siebie, skazuje się na wyrok grupy.
W kulturze indywidualistycznej kolacja z przewodniczkami byłaby gestem wzajemności i wyróżnieniem. W kolektywistycznej przewodniczki miały dług wzajemności wobec członków swojej grupy – kolegów z pracy, którzy pracowali za nie w tym czasie. W porównaniu z Chinami polska kultura jest bardziej indywidualistyczna. Ale w Europie Zachodniej i w krajach Ameryki Północnej autonomię jednostki ceni się bardziej niż w Polsce. Na przykład niemożliwe jest zatrudnienie świeżo upieczonego doktora na uniwersytecie, na którym uzyskał stopień, będąc studentem swojego promotora. Oznaczałoby to bowiem złamanie swoistego „tabu kazirodztwa”. Pracować trzeba z dala od osób, wobec których byliśmy w relacji zależności; kontynuacja układu zależności mogłaby oznaczać dyspozycyjność i niższą kreatywność.
[nowa_strona] Albo inny przykład. W Polsce większość studentów mieszka ze swoimi rodzicami. W Europie Zachodniej i w Ameryce Północnej są to sytuacje wyjątkowe. Tam wyprowadzenie się z domu rodzinnego jest warunkiem zdobycia niezależności, a od tego zależy sukces życiowy. W Chinach natomiast studenci obowiązkowo mieszkają w domach akademickich – po to, aby szlifować umiejętność współżycia w kolektywie (osiem osób w pokoju).

Meandry Wisły i koryto Renu

Drugi incydent, ten z udziałem pani Lewandowskiej, dotyczy wymiaru unikania bądź nieunikania niepewności. Nieunikanie niepewności oznacza tolerowanie nieprzewidywalności przyszłych wydarzeń, niski rygor czasowo-planistyczny i – co za tym idzie – permanentne zmiany, improwizacje w działaniu. Unikanie niepewności to dokładne planowanie przyszłości i sztywne realizowanie zatwierdzonych programów. Rzeczywistość społeczna w kulturach nieunikających niepewności przypomina bieg Wisły na nizinach mazowieckich: wije się ona meandrami. Na brzegach rzeki żyją ludzie nieubezpieczeni na wypadek powodzi, hołdujący przekonaniu, że „co będzie, to będzie”. Rzeką kultury unikającej niepewności jest Ren: uregulowane koryto i utwardzone brzegi. Mieszkańcy okolicznych miejscowości są ubezpieczeni od powodzi.
Różnice między Polską a Niemcami w zakresie unikania niepewności były w przeszłości powodem konfliktów. Fryderyk Wielki, król pruski, ma w Polsce złą sławę ojca rozbiorów I Rzeczypospolitej. Znajdował się on pod wpływem Immanuela Kanta, rygorysty w sprawach moralności. Zdaniem Fryderyka Wielkiego rozbiory Polski były wymuszone naszą wewnętrzną anarchią, stanowiącą grzech wobec ładu moralnego. Tak naprawdę wynikały z nietolerowania niepewności w sprawach państwowych.
Bieguny wymiarów kulturowych nie są wymiarami dobra i zła. Kultura niemiecka kreuje mistrzów w precyzji planowania i egzekwowania działań; kultura polska daje ludziom wyśmienity trening w giętkości i plastyczności procesów poznawczych. Oba te rodzaje kompetencji są przydatne, choć w odmiennych okolicznościach.
Zainicjowana w Europie Zachodniej pod koniec XIX wieku i przeniesiona do Ameryki w XX wieku psychologia jest nauką o psychice człowieka naszej cywilizacji. Podawana jest jednak jako uniwersalna prawda o wszystkich ludziach. Nazywana przez R. Schwedera „głównym nurtem”, psychologia traktuje wpływy środowiska kulturowego jako szumy zakłócające ogólne prawa psychiki. Psycholodzy kulturowi uważają, że kultura pełni rolę modyfikatora procesów psychicznych, wpływając na ich intensywność, albo wręcz „rzeźbi” je, nadając odmienny kształt myślom, uczuciom i czynom ludzi.

Geografia myśli

Richard Nisbett z Un...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy