Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

12 lipca 2019

Wywiad z Anną H. Niemczynow


19

Wierzę, że nasza moc bierze się z naszej słabości. Często nie zdajemy sobie sprawy z siły, która w nas drzemie - mówi Anna H. Niemczynow, autorka książki "Życie Cię kocha, Lili", która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia.


Twoja najnowsza powieść została okrzyknięta najbardziej pozytywną historią tego roku…

Absolutnie się z tym zgadzam! Jedna z pierwszych recenzentek napisała, że powieść „Życie Cię kocha, Lili”, jest jak „koktajl morfiny z adrenaliną dający siłę”. Dokładnie o takim odbiorze marzyłam, kiedy pisałam tę książkę. Wymyśliłam sobie, że oprócz historii, którą opowiadam, pragnę podzielić się z czytelnikami tym, czego przez ostatnie lata się nauczyłam i co zmieniło moje życie. Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja naprawdę tuż po wstaniu z łóżka podchodzę do lustra i pytam siebie: „Hej, Ania, co tam?” A następnie puszczam do siebie oko dodając „Życie cię kocha”.

Chcesz, aby czytelniczki robiły to samo? Przyznaję, że brzmi to niesamowicie, ale i dość bajkowo.

Ja bardzo wierzę w to, że wszyscy w głębi naszych dusz jesteśmy dobrzy. Tylko często przygnieceni prozą życia zapominamy o tym, co w nas najlepsze. 
Wierzę w dobry świat – taki, w którym ludzie sobie pomagają, są wolni od zazdrości, a ich serca przepełnione są miłością. Jestem przekonana o tym, że gdyby każdy z nas miał świadomość tego, że życie go kocha i w istocie chce dla niego jak najlepiej, wszystkim nam żyłoby się lepiej. Miłość jest potężnym i najbardziej uzdrawiającym uczuciem na tej planecie. Dzięki miłości, którą w sobie odkryłam poradziłam sobie z traumą rozwodu, przezwyciężyłam choroby, odbudowałam całe swoje życie i uwierzyłam w swoje marzenia. To może wyglądać spektakularnie i nawet bajkowo, ale nie zapominajmy o tym, że w pracę nad sobą włożyłam i wciąż wkładam dużo energii. Nic samo z siebie się nie dzieje. Musimy wiedzieć, jak chcemy żyć, aby móc zacząć żyć życiem ze swoich marzeń.

Czy ten optymizm można w sobie wypracować?

Tu nie chodzi nawet o optymizm, ale o zaprzestanie straszenia siebie swoimi własnymi myślami. Kiedy w mojej głowie pojawia się myśl, która ciągnie mnie w dół, natychmiast zmieniam ją na taką, która mnie wspiera. Nie ma potrzeby, abym sobie dokładała. Dlatego tak ważnym jest, aby afirmować swoją rzeczywistość. Mówić sobie dobre rzeczy i myśleć o dobrych rzeczach. W powieści „Życie Cię kocha, Lili” umieściłam zestaw afirmacji, których sama używam. Skoro mi pomagają, to jestem pewna, że pomogą każdemu. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Wszyscy pragniemy szczęścia.

A Ty? Zawsze byłaś tak pogodna i uśmiechnięta? Mam wrażenie, że uśmiech nie schodzi ci z twarzy.

Och, nie zawsze :-) Wiesz… przeżyłam rozwód. Sama wychowywałam dziecko, miałam „przygody” z anoreksją, bulimią, w wyniku chorób straciłam piersi, byłam uzależniona od sportu, a w apogeum swojej życiowej rozpaczy wylądowałam nawet na oddziale psychiatrycznym. Przeszłam terapię dla osób współuzależnionych od alkoholu. W tamtych czasach, tuż po przebudzeniu mówiłam do siebie: „Ale to twoje życie jest przesrane, Ania”. I wiesz co? Moje życie w istocie było przesrane… Przepraszam, że używam takiego słowa. Zdaję sobie sprawę, że mi – osobie piszącej książki – być może nie wypada, ale jak inaczej nazwać prawdę? (śmiech)
Dziś wiem, jak ważny jest nasz wewnętrzny dialog. Nauczyłam się wybierać to, co dla mnie dobre i chciałabym, aby moi czytelnicy również się tego nauczyli. Chciałabym ich wszystkich przytulić i powiedzieć: JESTEŚ CUDEM. ŻYCIE CIĘ KOCHA. ZAUFAJ SWOJEJ WEWNĘTRZNEJ MĄDROŚCI.

Wiem, że powieść "Życie Cię kocha, Lili" zadedykowałaś swojej córce. To ona cię zainspirowała do jej napisania?

Dokładnie tak. Zależy mi, aby moja córka wzrastała w poczuciu godności. Chciałabym ją nauczyć, że jest wartościowym człowiekiem i nie musi nikogo prosić o miłość, czy też zasługiwać na to, aby ją kochano. Głęboko wierzę, że jeśli posiądzie tę wiedzę, wyrośnie na mądrą, silną i świadomą swojej wartości kobietę. Życzyłabym sobie, aby nie musiała przechodzić przez to, co sama przeżyłam. Prawo do miłości zostało jej dane w chwili, gdy się urodziła. Zresztą nie tylko jej, ale i nam wszystkim. Życie jest cudem i największą wartością na tym świecie.

Aniu, skupiamy się na pozytywnych aspektach życia, ale obie doskonale wiemy, że życie potrafi dać w kość. Główna bohaterka twojej powieści też nie ma lekko. Jak przekuć nieoczekiwane, a co więcej niemiłe wydarzenia w motywacyjnego kopa?

Wierzę, że nasza moc bierze się z naszej słabości. Często nie zdajemy sobie sprawy z siły, która w nas drzemie. Jako ludzie, zawsze dążymy do uczucia komfortu. Kiedy coś nas uwiera, jesteśmy zdolni chwycić się przysłowiowej brzytwy, byle tylko się uratować i zmienić nasze położenie na lepsze. Bez słabości nie ma rozwoju. Właśnie w powieści „Życie Cię kocha, Lili” napisałam, że rozwój bierze się z dyskomfortu. To jest prawda. Dodałabym jeszcze, że nasze życiowe upadki są dobre. Nawet jak sięgniemy dna, to jest to dobra wiadomość, bowiem stamtąd wiedzie już tylko jedna droga – ku górze.

Czytając twoją powieść zaznaczyłam sobie następujący cytat: "Zerwij z chęcią przypodobania się każdemu i nie czyń się łatwiejszą do pokochania. Przestań dopasowywać się do kształtów wyobrażeń innych ludzi. Dowiedz się, kim jesteś i zaakceptuj to. Dopóki tego nie zrobisz, zawsze będziesz czuła, że czegoś w twoim życiu brakuje. Otwórz się na siebie i bądź sobie wierna. Życie cię kocha. Pamiętaj o tym.” Dużo czasu minęło, nim Ania Niemczynow zaczęła stosować się do tej rady?

Moja droga trwała wiele lat i właśnie dlatego napisałam tę powieść. Wiem, że dzięki niej droga do radości moich czytelników będzie o wiele krótsza. Wierzę w to całym sercem. 


Dziękuję Ci za rozmowę.

Ja również dziękuję, że znalazłaś dla mnie czas. To najpiękniejsze, co można podarować drugiemu człowiekowi. Jestem wdzięczna.

Tutaj możesz kupić najnowszą książkę Anny H. Niemczynow: https://www.empik.com/zycie-cie-kocha-lili-niemczynow-anna-h,p1225088138,ksiazka-p

Przypisy