Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

19 października 2018

Niektóre pokusy mają nieprzewidywalnie wysoką cenę

0 430

Agnieszka Lingas-Łoniewska i Daniel Koziarski powracają na rynek z thrillerem o zabarwieniu kryminalno-erotycznym. Do sprzedaży właśnie trafiła ich najnowsza powieść. Jak wyglądała ich współpraca? O czym opowiadają w „Klubie niewiernych”?

Klub niewiernych to thriller psychologiczny czy erotyczny?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Zdecydowanie psychologiczny. Wchodzimy w umysły zwykłych ludzi, mających problemy znane nam czasami z życia. Toksyczna matka, samotna młoda kobieta, zdradzający mąż, pozostawiona sama sobie żona. Ujawniamy także to, co dzieje się w zwichrowanym umyśle socjopaty, który podjął misję osobistej vendetty i rozprawia się z wiarołomnością i niewiernością. Erotyka stanowi tło, jest elementem prezentowanego świata i bohaterów uwikłanych we wzajemną sieć zależności.

Daniel Koziarski: Nas co prawda bardziej interesowała psychologia postaci i dokonywane przez nie wybory, ale nie ma co ukrywać, że te ostatnie w dużej mierze mają erotyczne tło i motywacje. Gdybyśmy za dużo psychologizowali – potencjał, jaki ma ten thriller, nieco by się wytracił. Z kolei przesadzanie z erotyką odebrałoby tej opowieści powagę i odwracało uwagę od istotnych tematów, które „Klub niewiernych” porusza. Szukaliśmy więc jakiejś równowagi.

Czy fikcyjne miejsce w sieci, zwane Klubem Niewiernych, stworzone jest na wzór popularnego Tindera czy to coś zupełnie innego?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: To taki miks Tindera, portali randkowych, Facebooka. Teraz, dzięki sieci, wszystko jest takie łatwe i dostępne, nawet romans się zdewaluował i sprowadził do zaczepki w anonimowej rozmowie: „Cze, co robisz?”

Daniel Koziarski: Powiedzmy, że „Klub Niewiernych” to taka, stworzona na potrzeby książki, synteza czatu, aplikacji randkowej, mediów społecznościowych. Chodziło o to, że Internet jako taki sprzyja zawiązywaniu szybkich, niezobowiązujących znajomości, oferując jednocześnie użytkownikom jakąś strefę półcienia, przynajmniej do pewnego momentu. Istnieją zatem wokół niego i pokusy związane z szerokimi możliwościami, jakie daje, i niebezpieczeństwa wynikające z braku pewności, na kogo się trafi.

Skąd Państwa zdaniem w dzisiejszych czasach tak duża popularność serwisów randkowych czy wręcz serwisów ułatwiających poszukiwanie łatwego seksu?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Chyba właśnie łatwość w nawiązywaniu kontaktów, szybkość, dostępność i pozorna anonimowość sprawia, że ludzie chętnie sięgają po to, co najczęściej zakazane. Tak prosto jest nawiązać z kimś obcym rozmowę, do niczego to nie zobowiązuje, a daje czasami poczucie większej pewności siebie i podbudowuje ego. Lecz zapomina się, że nie prowadzi to do niczego więcej, jak chwilowe uniesienie, a potem zwykły moralny kac, który może trwać o wiele dłużej.

Daniel Koziarski: Wielu osobom łatwiej przychodzi przeżywanie erotycznych przygód czy angażowanie się w jakieś seksualne układy niż budowanie normalnych, trwałych relacji opartych na prawdziwych uczuciach. Inne traktują tego rodzaju przygody czy układy jako substytut miłości. Czasem wynika to z wygody, ale kiedy indziej ze słabości – z trudności właściwej komunikacji, niemożności zbudowania wspólnoty czy więzi z drugim człowiekiem. Internet z rozmaitymi czatami, aplikacjami i serwisami staje się wygodnym narzędziem do realizowania takich planów i poszukiwania sobie podobnych czy odpowiadających komuś użytkowników. Poza tym tego rodzaju instrumenty zapewniają, zwłaszcza na początku, pewną anonimowość oraz likwidują czy ograniczają poczucie winy. Są też niewątpliwie wygodne – wszystkie te podchody uskuteczniane w realu można w razie potrzeby zredukować do kliknięć, emoticonów, mniej lub bardziej skrótowej wymiany zdań wyrażających wzajemne oczekiwania.

Czy są to Waszym zdaniem miejsca, które - jak w przypadku głównego bohatera - przyciągają psychopatów?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Czy anonimowość, ryzyko i poczucie bezkarności nie są dobrymi powodami, aby takich osobników przyciągać? Do tego dochodzi jeszcze umiejętność manipulacji, sterowania uczuciami, pozorne zainteresowanie i budowanie napięcia. Wręcz idealne podwórko dla socjopatów, którzy mogą tworzyć różne historie, aby osiągnąć zamierzony cel.

Daniel Koziarski: Z pewnością sieć przyciąga również ludzi niezrównoważonych psychicznie, którym z ukrycia łatwiej nakładać maski, manipulować innymi, prowadzić jakieś dziwne, często niebezpieczne gierki. Takie osoby, niezdolne do zbudowania normalnych relacji, ale często bardzo sprawne w budowaniu świata pozorów, fałszywej narracji, mogą próbować wykorzystać Internet do znalezienia sobie celu a potem zarzucenia sieci na swoje ofiary.

Jak wyglądał research przy pisaniu tej powieści?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Logowałam się na różnych portalach i sprawdzałam, jak łatwo jest nawiązać niezobowiązującą rozmowę. To szybsze, niż kupienie biletu w biletomacie.

Daniel Koziarski: Znajomi i nieznajomi byli tak uprzejmi i szczerze opowiedzieli o swoich oczekiwaniach i doświadczeniach związanych z tego typu miejscami. Plus obserwacje środowiskowe.

Do kogo skierowany jest thriller „Klub niewiernych” - bardziej do mężczyzn czy do kobiet?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Nie mam tutaj podziału na płeć czytającego. To rasowy thriller z dużą dawką wątków obyczajowych, psychologicznych, a nawet romantycznych, dlatego książka skierowana jest do miłośników takich właśnie miksów gatunkowych. I przede wszystkim do osób ceniących nieszablonowych bohaterów, rozbudowaną fabułę i zaskakujące zwroty akcji.

Daniel Koziarski: Nie ma grupy docelowej opartej na płci – w książce zarówno kobiety jak i mężczyźni są pierwszoplanowymi postaciami, a my staraliśmy się przedstawić cały pakiet ciekawych bohaterek i bohaterów o różnych charakterystykach, punktach widzenia i racjach. Poza tym sam fakt, że książka jest duetem damsko-męskim powinien być wystarczającym sygnałem dla czytelników, że naszą powieść adresujemy do wszystkich.

Klub niewiernych częściowo kontynuuje wątki zawarte w poprzedniej powieści Waszego autorstwa „Zbrodnie pozamałżeńskie”. Na ile są one istotne?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Pojawia się w sumie jedna para, którą czytelnicy mieli okazję poznać w „Zbrodniach pozamałżeńskich”. I można powiedzieć, że niczego się nie nauczyli przez ten czas.

Daniel Koziarski: Oprócz tematyki związanej z niewiernością małżeńską, jest też aspekt personalny tej kontynuacji. W drugim planie pojawiają się Arek i Marta - para głównych bohaterów ze „Zbrodni pozamałżeńskich”. Ale nie ma to większego znaczenia dla fabuły, to taki gościnny występ, ukłon w stronę czytelników naszej poprzedniej książki. „Klub niewiernych” jest osobną powieścią i nie ma potrzeby, żeby przed sięgnięciem po nią, czytać najpierw „Zbrodnie pozamałżeńskie”.

Skąd Państwa zdaniem tak ogromna w ostatnich latach popularność literatury z pogranicza kryminału, sensacji i thrillera?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Sama jestem wielką wielbicielką tego gatunku, lubię szybką akcję, zaskakujące cliffhangery, skomplikowanych psychologicznie bohaterów i suspens, który sprawia, że odkładam książkę i wciąż nie mogę uwierzyć, że tak właśnie się stało. A jeszcze lepiej, jeśli autorowi uda się mnie wyprowadzić w pole. Wtedy jestem bardzo usatysfakcjonowana.

POLECAMY

Daniel Koziarski: Wydaje się, że ludzie oczekują po prostu od literatury atrakcyjnych, wciągających fabuł, zwrotów akcji, a takie jest przecież założenie książek z półki „Kryminał, sensacja, thriller”. Poza tym zło jest niestety ciekawsze niż dobro, a jest je łatwiej obserwować z bezpiecznej odległości, oswojone i przetworzone przez kulturę/popkulturę, niż patrzeć na takie realne, które współistnieje odczuwalnie wśród nas czy obok nas. To taka dziwaczna, może trochę złudna terapia. Jeśli natomiast mówimy o literackich pograniczach - z satysfakcją odnotowujemy coraz większą otwartość na gatunkowy miks. Po części to również zasługa wielu ciekawych seriali, które przyzwyczajają odbiorców do faktu, że w czasach kiedy opowiedziano już niemal wszystkie możliwe historie, gatunkowe hybrydy są szansą na nowatorskie ujmowanie fabuły, ponowne zaangażowanie odbiorcy. To, co od dawna broniło się i było doceniane na zachodnim rynku książki, u nas traktowane było z pewną dozą topornej podejrzliwości – książka, traktowana jako produkt, miała pasować na określoną półkę i tyle.

Czy duet Łoniewska/Koziarski pracuje nad nową powieścią lub innym wspólnym projektem?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Obecnie nie mamy żadnych konkretnych planów, ale w każdej chwili może pojawić się pomysł, który nas zaanektuje i nie da spać. Wówczas… powstanie kolejny thriller.

Daniel Koziarski: Czuję, że jako duet nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, ale na razie priorytetem dla nas obojga są solowe przedsięwzięcia.

Przypisy