Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Wystarczająco dobra matka

0 700

Kiedy powinniśmy zdecydować sięna dziecko? Czy narodziny dziecka zagrażają związkowi? Czy matka musi rezygnować ze swojego życia zawodowego? O źródłach lęku przed macierzyństwem, obawach młodych matek i mądrym rodzicielstwie mówi Barbara Smolińska, terapeutka. Zajmuje się terapią indywidualną, małżeńską i terapią rodzin.

Od wielu lat związana jest z Laboratorium Psychoedukacji. Wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Współpracuje z miesięcznikiem „Dziecko”. Jest mężatką, ma czworo dzieci.

Zofia Barczewska: – Czy kobieta jest stworzona do macierzyństwa?
Barbara Smolińska:
– Myślę, że tak. Macierzyństwo jest czymś bardzo naturalnym dla kobiety. Z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej, z której wywodzą się podwaliny kultury europejskiej, jest to przekaz, plan Boży dla kobiety. Ale nie musimy się opierać tylko na Biblii. Od strony fizjologii to kobieta, a nie mężczyzna, jest przygotowana do macierzyństwa. Gdyby kobiety poszły w stronę przeciwną tej naturalnej, mogłoby nie być dzieci. Kobieta jest stworzona do macierzyństwa i do tego przygotowana. Jej rozwój psychofizyczny jest ukierunkowany na macierzyństwo.

– A czy matka jest bardziej kobietą niż kobieta, która nie ma dzieci?
– Nie, to byłaby niebezpieczna teza, dyskryminująca kobiety, które z różnych względów nie mogą lub nie decydują się mieć dzieci. Samo macierzyństwo można rozumieć także jako postawę psychiczną czy duchową. Kobieta jest stworzona nie tylko do macierzyństwa fizycznego, ale do macierzyństwa rozumianego szerzej – jako postawa wspierania, opiekowania się innymi, ochrony wszelkich przejawów życia. To pozwala jej dojrzeć i w pełni doświadczyć tego, co się składa na pojęcie kobiecości. Te wszystkie cechy mogą się rozwijać nie tylko wtedy, kiedy kobieta ma własne dziecko.

– Skoro tak, to dlaczego kobiety opóźniają decyzję o macierzyństwie?
– Po pierwsze, procesy cywilizacyjne bardzo przyspieszyły w ostatnim czasie. Kobiety coraz bardziej wchodzą w lansowane przez mass media modele, żeby zrobić karierę, żeby być na topie. To nie są złe tendencje społeczne, rolą kobiety jest nie tylko macierzyństwo. Ale z drugiej strony niejednokrotnie szybkie i za wszelką cenę robienie kariery kłóci się z posiadaniem dziecka. Dlatego wiele kobiet z wyższym wykształceniem trwa w swoistym konflikcie wewnętrznym, co wybrać. Do tej pory pokutują jeszcze poglądy, że zajmowanie się domem i dziećmi nie jest właściwie pracą, a jeśli już, to pracą niższej kategorii.

– Często opóźnianie decyzji o macierzyństwie wynika z chęci odpowiedzialnego macierzyństwa, które będzie czymś więcej niż tylko daniem życia.
– Czyli wiąże się z zabezpieczeniem odpowiednich warunków materialnych. Jednak takie myślenie może być pułapką. W dążeniu do osiągania odpowiedniej pozycji i bogacenia się dość trudno jest się zatrzymać. Jeśli młoda para nie decyduje się na posiadanie dziecka, bo nie ma jeszcze mieszkania, gnieździ się w małym pokoiku przy rodzicach i studiuje, można mówić o odpowiedzialnej decyzji. Kiedy jednak jakaś para trwale ze sobą związana, mająca niezłe warunki mieszkaniowe, nadal nie decyduje się na dziecko, może być w tym jakiś problem. Zegar biologiczny bije i nie można tej decyzji odkładać w nieskończoność.

– A może ci ludzie boją się, że dziecko zniszczy coś w ich związku...
– Pojawienie się dziecka może być trudnym momentem dla pary. Dobrze jest, jeśli dwoje ludzi ma za sobą taki okres, kiedy byli tylko we dwoje, kiedy mogli się sobą nacieszyć, a także nauczyć się żyć razem. Często okazuje się, że życie razem może być dość trudne. Trzeba więc nauczyć się sztuki kompromisu, rezygnacji. Ona lubi mieć otwarte okno w nocy, a on zamknięte – trzeba to jakoś rozwiązać. Takich sprzeczności ujawnia się mnóstwo i dobrze byłoby dojść do porozumienia, zanim pojawi się dziecko. Narodziny dziecka to dla niektórych par szok. Przestają być już tylko dla siebie, bo jest ta trzecia osoba, niezmiernie wymagająca, przynajmniej przez pierwszy rok swojego życia.

– Jak kobiety reagują na to obciążenie?
– Zazwyczaj przystosowują się do sytuacji. Dziecko przez swoją bezbronność, przez to, że jest maleńkie, budzi w młodej mamie uczucia miłości, troski, poczucie, że trzeba się nim opiekować. Towarzyszy temu dość często dużo obaw. Matka lęka się, czy sobie poradzi, czy nie uszkodzi maleństwa, nawet kiedy weźmie je na ręce. Trzeba wiedzieć, że takie lęki są naturalne, i pamiętać, że dojdzie do tego jeszcze zmęczenie związane z krótszym snem. Niektóre kobiety mogą trudno znosić ciągłe bycie do dyspozycji.

– Jak reaguje mężczyzna?
– Dla młodego taty zazwyczaj trudne jest to, że przestaje być w centrum uwagi żony. Często przejściowo trzeba ograniczyć pożycie seksualne – koniec ciąży, poród i połóg. Jeśli mężczyzna jest niedojrzały i nie wie, że to naturalny etap, może go znosić źle i mieć pretensje. Ważne jest w tym momencie, aby oboje rodzice byli zaangażowani w opiekę nad niemowlęciem. Wtedy wychowanie staje się wspólnym trudem, dziecko cementuje więź między partnerami, którzy uczą się wzajemnego szacunku i współpracy.

– Czy instynkt macierzyński rozwija się w trakcie wychowania, czy też my kobiety mamy go po prostu w sobie?

– Nie wiem, jak to do końca jest. Instynkt macierzyński mamy z natury, ale myślę, że wychowanie może go niszczyć lub rozwijać. Wiele zależy od tego, co działo się w rodzinie tej małej dziewczynki, która potem będzie mamą, albo też nie będzie nią. Ważne jest, jakie było małżeństwo jej rodziców i jak ona to odbierała. Czy widziała, że rodzice się kochają, czy że ledwo się znoszą albo nienawidzą. Ważny jest także stosunek ojca do matki. Jeśli ojciec lekceważył matkę lub jej pracę, jeśli matka nie miała głosu w rodzinie, to dziewczynka nieświadomie może podjąć decyzję, że nigdy nie pozwoli traktować się tak, jak traktowana była jej matka. To utrudnia wejście w rolę matki.

– Jakie jeszcze obawy związane z macierzyństwem wynosi kobieta z dzieciństwa?
– Jeżeli dziewczyna jest ciągle traktowana jak małe dziecko, nie dorasta. Gdy ma dwadzieścia czy dwadzieścia pięć lat, a wewnętrznie pozostaje małą dziewczynką, będzie się bała roli matki. Ważne jest, by matka dawała samodzielność, a ojciec wspierał kobiecość córki. Wiele kobiet podczas terapii uświadamia sobie, że gdy były małymi dziewczynkami, miały dobry kontakt z ojcem, na przykład bawili się razem. Ale kiedy zaczęły dojrzewać, ojciec zaczął się oddalać. Najczęściej dzieje się tak w sytuacji, kiedy ojciec nie rozwiązał jakichś spraw związanych z własną seksualnością. Jeśli ojciec jest dojrzałym mężczyzną i czuje się spełniony seksualnie w kontaktach ze swoją żoną, to nie musi odsuwać swojej kilkunastoletniej córki.

– Jak taka sytuacja wpłynie na córkę w przyszłości?
– Dziewczynka tego nie rozumie i czuje się odrzucona – zwłaszcza wtedy, kiedy budzi się jej kobiecość. To jest bardzo zły przekaz: ojciec jako pierwszy mężczyzna nie umie przyjąć jej kobiecości, boi się jej kobiecości. To duże obciążenie dla kobiety w przyszłości. Jest bardzo ważne, aby ojciec nie zaniedbywał córki w okresie dojrzewania. Pewne formy okazywania bliskości muszą się zmienić, ale ojciec nadal powinien być blisko córki. Powinien na przykład dostrzegać, że jest ładna. Jeśli tego zabraknie, dorosła już córka może bać się swojej kobiecości. Trudniej będzie jej wejść w związek. Może obawiać się, że nie jest na tyle atrakcyjna, by się komuś podobać. Jeśli będzie w niej dużo niepewności, trudno jej będzie być mamą. Bo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy