Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne

28 marca 2017

Najnowsza powieść Magdaleny Knedler w Wydawnictwie Novae Res

17

O szczęściu, satysfakcji zawodowej i zagadkach z przeszłości rozmawiamy z Magdaleną Knedler, której książka pt. „Dziewczyna z daleka” ukazała się ostatnio nakładem Wydawnictwa Novae Res.

„Szczęśliwi ci, którym życie przynosi satysfakcję, którzy się bawią, którzy są zadowoleni” – napisał kiedyś Guy de Maupassant. Wydaje się, że bohaterowie Twoich książek to głównie ludzie nieszczęśliwi, naznaczeni przez los.
Magdalena Knedler: Zaprzeczam! :) Myślę, że nawet w tych moich najsmutniejszych historiach można odnaleźć humor czy wręcz komizm, a przynajmniej staram się balansować między tymi kategoriami estetycznymi. Natomiast faktycznie lubię pisać o ludziach, którzy mają prawdziwe problemy – także sami ze sobą – i którym jest nieco pod górkę. Moją rolą jest trochę im przeszkadzać i trochę pomagać. Lubię też, kiedy bohaterowie mają jakieś wady, są na przykład „ciapowaci”, niezdecydowani, przeklinają, nie są zbyt piękni, popełniają błędy, irytują. Myślę, że na świecie nie ma ludzi idealnych, podobnie jak życie żadnego człowieka nie jest idealne. Zawsze są jakieś rysy i pęknięcia – a mnie właśnie one najbardziej interesują.

A czy w takim razie Magda Knedler to osoba szczęśliwa, której życie przynosi satysfakcję?
MK: Jak już powiedziałam, życie żadnego człowieka nie jest idealne. W książce, którą właśnie skończyłam pisać, zacytowałam i sparafrazowałam słowa Iana Maclarena. W jednej ze swoich publikacji napisał on: „Bądź miły, bo każdy, kogo spotykasz, toczy ciężką bitwę”. Myślę, że jest w tym sama prawda. Każdy z nas toczy jakąś bitwę – ja również. Ale nie ukrywam, że życie przynosi mi sporo satysfakcji. Chyba więc jestem szczęśliwa – albo bardzo często bywam :)

Wydałaś sześć książek, zapowiadasz kolejne premiery. Pisanie sprawia wrażenie bardzo atrakcyjnego zajęcia. Jak to jest naprawdę? Jak wygląda twoja codzienność?
MK: Tak, pisanie rzeczywiście może się wydawać atrakcyjne, zwłaszcza jeśli się wybiórczo prześledzi biografie niektórych autorów i trafi na przykład na wzmiankę o Hemingwayu, który popijał sobie mojito w Hawanie. A przecież pisanie to walka. Najprzyjemniejsze jest chyba zbieranie materiału – uwielbiam wyszukiwać informacje, drążyć temat, czytać, podróżować, szperać i zaglądać w różne dziury. Schody zaczynają się wtedy, kiedy trzeba usiąść przy biurku i to wszystko spisać. Wtedy bywa naprawdę mało przyjemnie, a już zwłaszcza w fazie końcowej, kiedy myśl o tekście praktycznie w ogóle mnie nie opuszcza. Moja codzienność, obawiam się, wygląda bardzo zwyczajnie. Zawsze to kilka godzin pisania lub zbierania materiałów, a po popołudniu spędzanie czasu z rodziną. Rzadko odpoczywam. Właściwie prawie nigdy. Teraz zdałam sobie z tego sprawę…

Jak długo powstawała Twoja najnowsza powieść – Dziewczyna z daleka? Wydaje się, że wymagała ogromnego researchu. Historia jest w niej odwzorowana naprawdę z dużym pietyzmem.
MK: Warstwa historyczna rzeczywiście wymagała ogromnej dawki badań i zbieranie materiałów trwało dłużej niż samo pisanie. Dużo czasu spędziłam na analizie źródeł, konsultacjach historycznych, a także nad mapami – pisałam p...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy