Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

22 stycznia 2016

Wszystko, Wszędzie, W każdej chwili

40

Dziś nie wyobrażamy sobie życia bez stałego dostępu do internetu, a nasze torby i kieszenie wypełniają iPady, iPody, netbooki, e-czytniki. Korzystanie z nich nie tylko dostarcza nam przyjemności, ale przede wszystkim obniża lęk przed brakiem dostępu do informacji.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – Trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dekad czy nawet kilka lat temu, kiedy nie mieliśmy urządzeń i gadżetów elektronicznych, którymi teraz się otaczamy, byliśmy w stanie podołać wszystkim zadaniom. Jak cyfryzacja zmieniła nasze codzienne życie, relacje, pracę?
LARRY D. ROSEN:
– Myślę, że najbardziej oczywista zmiana dotyczy relacji z naszymi urządzeniami. W skrócie nazywamy je WMD, czyli wireless mobile devices – bezprzewodowe urządzenia przenośne. Ale możemy też inaczej odczytać ten akronim – weapons of mass distraction, czyli broń masowego rozproszenia. Urządzenia te zajmują nasze myśli i zwiększają niepokój. Badania pokazują, że młodzi ludzie sprawdzają ich stan co kwadrans lub nawet częściej. Choć nie mamy danych na ten temat, jestem przekonany, że gdybyśmy przyjrzeli się procesom chemicznym w mózgu towarzyszącym temu odruchowi, zauważylibyśmy wzrost, a potem spadek poziomu neurotransmiterów związanych z lękiem oraz niewielki wzrost poziomu neuroprzekaźników związanych z odczuwaniem przyjemności. Intuicja podpowiada mi, że zmiany poziomu neuroprzekaźników związanych z lękiem są dużo bardziej wyraźne niż tych związanych z przyjemnością. Bo sprawdzamy, sprawdzamy i jeszcze raz sprawdzamy swoje urządzenia nie po to, by doświadczyć przyjemności, lecz po to, by obniżyć lęk. Chcemy na bieżąco wiedzieć, co się dzieje w naszym wirtualnym świecie, a możliwość, że nie dotrzemy do informacji, wywołuje w nas niepokój. Co więcej, chcemy być pierwsi w tym wyścigu
za informacją.

Jesteśmy przekonani, że nowe technologie pomagają nam zaoszczędzić czas. Czy to prawda? Czasem mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie – coraz więcej czasu poświęcamy na zarządzanie swoimi urządzeniami, kontami, profilami. A przecież miały nam ułatwić życie.
– Nowe technologie rzeczywiście bardzo nas rozpraszają i sprawiają, że wciąż przenosimy uwagę na coraz to nowe informacje. Prowadziliśmy badania, w których obserwowaliśmy studentów podczas nauki. Okazało się, że ulegają rozproszeniu co 3–5 minut, i źródłem rozproszeń jest w większości przypadków jakaś forma technologii. Badania pokazują, że ciągłe przerzucanie uwagi z jednego zadania na inne zwiększa stres. Co więcej, wykonanie dwóch zadań naraz zajmuje więcej czasu niż wtedy, gdybyśmy wykonali najpierw jedno, a potem drugie.

Coraz więcej naszych aktywności przenosi się ze świata realnego do wirtualnego. Wykonujemy telepracę, korzystamy z bankowości elektronicznej, szukamy porady u e-terapeuty, robimy zakupy w e-sklepach. Nawet porad medycznych szukamy w sieci, zamiast pójść do lekarza.
– Myślę, że w pewnych przypadkach potrafimy tak wykorzystywać nowe technologie, że pozwalają nam one faktycznie zaoszczędzić czas i pieniądze. Korzystanie z technologii cyfrowych, podobnie jak z wszelkich nowych technologii, przypomina ruch wahadła. Na początku całkowicie nas pochłaniają, próbujemy je wykorzystać do czego tylko się da. Z czasem dostrzegamy, że w pewnych obszarach świetnie się sprawdzają, a w innych – nie. Wtedy częściowo się wycofujemy, nie jesteśmy już tak zachłyśnięci, zmieniamy sposób korzystania z nich.
Martwi mnie jednak, że wielu ludzi korzysta za pośrednictwem nowych technologii z rad osób, które nie są specjalistami ani ekspertami. Postępują zgodnie ze wskazówkami, które mogą im wyrządzić szkodę. Rozmawiam z rodzicami i nauczycielami o tym, jak w bezpieczny sposób korzystać z mediów i jak uczyć tego dzieci, o potrzebie weryfikowania źródeł internetowych i upewniania się, że informacja jest rzetelna albo przynajmniej pochodzi ze źródła, które w przeszłości okazało się rzetelne. Poszukiwanie informacji dotyczących zdrowia na przypadkowych stronach internetowych to poważny problem. Musimy uczyć się sami i uczyć swoje dzieci właściwie odczytywać takie informacje i korzystać z nich w bezpieczny sposób.

Czy jesteśmy jeszcze w stanie żyć bez internetu, smartphone’a, iPada?
– Nie! Nie ma już odwrotu. Nosimy w kieszeni czy w torebce komputery tak samo złożone i mające takie same możliwości, jak nasze komputery stacjonarne i laptopy, które przecież pojawiły się zaledwie przed kilkoma dekadami. WWW oznacza dziś Wszystko, Wszędzie, W każdej chwili. W sieci możemy natychmiast znaleźć wszystko, co tylko chcemy na każdy temat, który nas interesuje. Taka możliwość jest dla nas pociągająca, ponieważ – jak wspomniałem – z jednej strony dostarcza nam przyjemności, a z drugiej obniża lęk. Przyjemność wiąże się ze zdobywaniem informacji lub możliwością komunikowania się z innymi, a obniżenie lęku wiąże się z niwelowaniem poczucia, że coś nas ominie, że dowiemy się o czymś jako ostatni.

Dziś dzieci często świetnie radzą sobie z komputerem, doskonale wypadają w grach komputerowych, które wymagają znacznej zręczności, a tymczasem nie potrafią sobie zawiązać butów. Czy powinno nas to niepokoić, czy jest to może znak naszych czasów, w których umiejętność poruszania się w świecie wirtualnym i cyfrowym liczy się bardziej, niż umiejętności poruszania się w świecie rzeczywistym?
– Uważam, że życie się zmienia i pewne umiejętności, do tej pory uważane za bardzo ważne, stracą na znaczeniu. Dawniej dzieci godzinami ćwiczyły pisanie ręczne. A kiedy ostatnio zdarzyło się nam pisać coś odręcznie? Może w przyszłości zupełnie zarzucimy tę umiejętność albo co najwyżej dzieci będą uczyć się podpisywać.

W Polsce co czwarty rozwód wynika z tego, że jedno z partnerów czuje się zaniedbane przez małżonka, który stale jest „zalogowany” i bardziej ceni życie wirtualne niż realne. Jak nowe technologie wpływają na związki?
– To bardzo poważny problem. Nowe technologie mają wielką siłę przyciągania, a ludziom wydaje się, że są świetnymi wielozadaniowcami i bez problemu znajdą czas i na technologie, i dla bliskich. Nieraz słyszę o separacjach i rozwodach spowodowanych tym, że jedno z małżonków lub obydwoje grali w łóżku w gry komputerowe, myśląc przy tym, że mogą bez problemu grać i poświęcać uwagę partnerowi. A tak się po prostu nie da.

Internet pozwala nam stworzyć nową tożsamość i ukryć się pod jej maską. Czy niesie to jakieś ryzyko?
– Nie dysponujemy jeszcze danymi, które pozwoliłyby określić, czy ta zmiana tożsamości niesie konsekwencje psychologiczne. W przeszłości naszą tożsamość prezentowaliśmy przede wszystkim w kontekście bezpośrednich kontaktów społecznych, twarzą w twarz. Mogliśmy zatem z łatwością określić, czy partner interakcji nakładał fałszywą maskę, a przynajmniej mieliśmy wgląd w znaki, które mogliśmy sprawdzić. Teraz tożsamość kształtuje się i jest podtrzymywana „po drugiej stronie” ekranu. Nie widzimy drugiej osoby, więc nie dysponujemy wystarczającymi informacjami i nie jesteśmy w stanie określić, co jest prawdziwe, a co nie.

W książce iDisorder pisze Pan, że współcześni ludzie, stale zanurzeni w cyfrowym świecie, wikłają się w „relację” z technologią, która może mieć negatywne konsekwencje dla ich zdrowia psychicznego. Korzystają z nowych technologii w sposób, który przypomina objawy zaburzeń psychicznych. Pisze Pan o iDisorder – iZaburzeniu.
– Okazuje się, że nadużywanie pewnych technologii można powiązać z wystąpieniem symptomów zaburzeń psychic...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy