Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

23 lipca 2020

NR 6 (Sierpień 2020)

Wojny domowe

78

Nasz nastoletni syn czy córka wciąż się z nami kłóci i toczy o wszystko wojnę. Powód do zmartwienia? Przeciwnie, to znak, że nastolatek się rozwija i staje odrębną osobą.
 

Wiemy, że dziecko powinno już stawać się coraz bardziej dorosłe, ale też chcielibyśmy, aby nadal zostało „przy nas”, blisko, całkowicie pod naszą kontrolą. Bycie rodzicem nastoletniej osoby obarczone jest trudnościami. Jednak już wcześniej rodzice przechodzili przez podobne trudności: dziecko najpierw musiało być noszone na rękach, potem zaczęło raczkować i samodzielnie eksplorować świat. Początkowo przebywało z rodziną w domu, a następnie zaczęło uczęszczać do przedszkola. Zwierzało się rodzinie, a potem przyjaciołom. Te wszystkie zdarzenia opierają się na zbliżaniu i oddalaniu się od siebie, czyli ruchu rozumianym jako wieczne zmiany w naszych relacjach. Ruch jako symbol, w relacjach sprzyja zdrowiu, pozwala na rozwijanie skrzydeł, zachowanie autonomii. Rozwijając się chcielibyśmy być wolni i odrębni od innych. Nie oznacza o jednak, że mamy nie utrzymywać bliskich relacji z innymi. Będzie się to jednak zmieniało – na początku życia jesteśmy bliżej z rodzicami, później z przyjaciółmi, aż w końcu zakładamy własną rodzinę. 

POLECAMY

Od symbiozy do odrębności 

Zastanawiając się nad procesem separacji-indywiduacji, należałoby się przyjrzeć psychoanalitycznej teorii rozwojowej Margaret Mahler. Wyjaśnia ona specyfikę ciągłych zmian w życiu człowieka, aby łatwiej można było sobie wyobrazić ich nadejście, zaakceptować je i zrozumieć. Według Mahler dziecko w pierwszym miesiącu życia skupione jest tylko na własnych procesach fizjologicznych, nie interesuje się otoczeniem społecznym. Może przeżywać frustrację, gdy np. jest głodne, ale też gratyfikację – gdy jego potrzeby są zaspokojone. Prawidłowa opieka nad noworodkiem daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Od drugiego do piątego miesiąca życia wyróżniamy fazę symbiotyczną. Matka opiekując się dzieckiem buduje fundament do późniejszego przywiązania w relacjach z innymi ludźmi. Od piątego do trzydziestego szóstego miesiąca życia pojawia się faza separacji-indywiduacji, podczas której dziecko aktywnie poznaje świat, łatwiej znosi frustracje. Potrzebuje matki do opieki, ale też czasu na samodzielną aktywność. Około szóstego miesiąca życia pojawia się lęk separacyjny – dziecko reaguje niepokojem, gdy obiektu przywiązania nie ma w pobliżu. Od szesnastego miesiąca życia, gdy rozwój ruchowy i poznawczy jest bardzo intensywny, dziecko mówi coraz więcej i zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej odrębności. Z jednej strony „walczy” z matką o autonomię, a z drugiej czuje lęk przed utratą jej miłości. Ta ambiwalencja jest często trudna do zrozumienia dla rodziców, którym dziecko wydaje się chwiejne emocjonalnie – raz chce się przytulić, a raz odrzucić pomysły rodziców. To ważne, aby pozwolić dziecku na odczuwanie całej gamy emocji, jednocześnie dając opiekę, akceptację, miłość. Konflikty między dzieckiem a rodzicami są całkowicie normalne i aby przejść je zdrowo, warto myśleć o nich jako o etapie rozwojowym, który powinien nastąpić. Od drugiego roku życia dziecko wyobraża już sobie obiekt przywiązania, czyli matkę, która nie jest dostępna tu i teraz (w efekcie jest zdolne czekać na jej powrót). Kształtuje się jego styl przywiązania, który będzie podstawą dalszych relacji z ludźmi. 

Do końca trzeciego roku życia rodzice towarzyszą dziecku w procesie separowania się, starając się rozpoznać jego potrzeby. Dziecko zbliża się do rodzica i oddala. Kiedy otrzyma przy tym miłość oraz akceptację, nauczy się, że świat jest bezpieczny, a ono będąc samo nie zginie. Okazuje się zatem, że proces tworzenia się więzi do trzeciego roku życia będzie miał duże znaczenie w kolejnych etapach rozwojowych, także w wieku nastoletnim, kiedy celem staje się samodzielność, poczucie odrębności przy jednoczesnym wsparciu i miłości rodziny. 

Oczywiste jest, że rodzice stanowią dla dziecka wzorzec do naśladowania. Są obserwowani przez dziecko, modelują jego zachowanie, pokazują, jak należy reagować na przeróżne problemy. Wyobraźmy sobie, że rodzic stoi z dzieckiem w korku. Syn czy córka przyjrzą się, jak rodzic reaguje na stres, czy odczuwa frustrację, złość, a może spokój. Uczą się jednocześnie, jak należy postępować. Ten sam mechanizm pojawia się przy obserwacji relacji łączącej mamę i tatę. Dziecko obserwuje ich odnoszenie się do siebie, sposób na pocieszenie, reagowanie na trudności, okazywanie miłości. Ta obserwacja stanowi bazę wyobrażenia o związku i rodzinie. Dziecko uczy się też umiejętności społecznych od rodziców, kiedy kłóci się z nimi – obserwuje ich reakcję, napięcie emocjonalne, umiejętności osiągnięcia kompromisu. Ich stan emocjonalny jest odbierany jako coś ważnego – rozpoznaje ich mimikę, gestykulację, ton głosu i kojarzy je później z zachowaniem i emocjami. Najmłodsi, obserwując rodziców, uczą się, czym jest asertywność, uległość, kompromis. Uczą się, czy mają zachowywać się perfekcyjnie, aby otrzymać miłość, czy mogą ją otrzymać nawet popełniając błędy.

Własny sposób koszenia trawy
 

Konflikty w rodzinie są nieuniknione.  To ważne, jak my dorośli je rozwiązujemy. Kłótnie rodziców z dzieckiem mogą dotyczyć zarówno spraw fundamentalnych, na przykład filozofii życia, jak i drobiazgów, jak na przykład porządek w pokoju. Czasem konflikty stanowią element rozwoju dziecka, szczególnie nastolatka, któremu tak bardzo potrzebna jest odrębność – być może sposobem na jej wyrażenie jest bałagan w pokoju, sprzeczki przy stole rodzinnym czy własny sposób koszenia przez nastolatka trawy. 

Wielu rodziców, opowiadając o kłótniach z dziećmi, zwraca uwagę na własne emocje, jednocześnie zapominając, że dzieci także mają swoje odczucia. Konflikt, który wywołuje złość, może też wnieść coś dobrego do relacji i rozwoju, gdyż, jak wiemy, złość jest siłą napędową, dodaje energii do działania. Nie da się też żyć, w ogóle nie biorąc udziału w sprzeczkach. Niekiedy rodzice są przerażeni zmianą, która pojawiła się w ich nastoletnim dziecku. Do tej pory grzeczne i posłuszne nagle walczy i popełnia dużo błędów. I tutaj jest miejsce na głębszą refleksję rodzica. Dziecko przecież nie urodziło się po to, aby spełniać ambicje rodziców, zaspokajać ich emocjonalnie. Jest wolne i odrębne, a od rodziców potrzebuje miłości i aprobaty, nawet gdy głośno wyraża swoje zdanie, kłóci się, nie chce ustąpić. Ponownie wracamy do teorii Margaret Mahler – jeśli na wczesnych etapach życia dziecka pozwolimy mu na zbudowanie bezpiecznego przywiązania, nie będzie się bało później w relacji z innymi być odrębnym i wyrażać własne zdanie. Będzie czuło, że ma wsparcie, miłość i akceptację rodziców nawet wtedy, gdy będzie od nich daleko. W sercu bowiem pozostanie więź budowana przez lata. 

Skoro wiemy, że dziecko, poszukując siebie, bazuje na przywiązaniu, łatwiej jest odnaleźć siebie jako rodzica w tej układance. Jaka jest zatem nasza rodzicielska rola w relacji z nastoletnim dzieckiem? Chciałoby się odpowiedzieć, że taka sama jak dotychczas. Dziecko potrzebuje, abyśmy nadal byli z nim blisko, ale nie za blisko – samo wskaże nam, gdzie i kiedy potrzebuje własnej przestrzeni. Rodzic nadal jest towarzyszem, który wspiera i kocha nawet, gdy dziecko się wścieka. Nastolatek się kłóci? To dobrze, bo wyraża swoje zdanie. Mówić o tym, co się myśli i czuje, uczymy się w domu rodzinnym. O tym, czy uda nam się wyrażać siebie w innych środowiskach, zależy od tego, czy pozwolono nam na wolność wypowiedzi w rodzinie. Gdy zarówno dziecko, jak i rodzic wyrażają swoje zdanie, łatwiej osiągnąć kompromis, nauczyć dziecko dochodzić do consensusu. Nastolatkowie mają też potrzebę dyskusji, brania pod uwagę ich zdania. Nie znoszą tego, kiedy my – dorośli – zamiast rozmawiać o meritum, zmieniamy temat, czy zwracamy uwagę na ton wypowiedzi, udając, że my nigdy nie popełniamy błędów albo nigdy nie działamy pod wpływem emocji. Tak zwana wojna domowa czasem potrafi uzdrowić relacje, bo w końcu wszyscy powiedzą, co myślą, i okazuje się, że nasze emocje nie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy