Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

11 lutego 2016

Wilcza rodzina

0 1055

Zobaczyć tropy wilków tu, w Puszczy Białowieskiej, to nic niezwykłego, ale ilekroć je widzę, zawsze czuję dreszczyk emocji. Nawet nie chodzi o to, że tropy oznaczają ich bliskość. Chodzi o to, że z tropów można się o nich bardzo wiele dowiedzieć i zawsze jest to fascynujące.

O tropy szczególnie łatwo zimą, gdy śnieg zasypie las. Najczęściej widać je na leśnych drogach i zamarz[-]niętych rzekach. To dlatego, że wilki – jak przystało na zwierzęta niezwykle mądre – nie lubią się trudzić. Owszem, mogą sobie spać w gęstwinie albo upolować w niej jelenia, ale gdy chcą się przemieszczać na większe odległości, to tak, żeby było im wygodnie. O wiele łatwiej wędrować po drodze albo gładkim lodzie, niż w lesie pełnym powywracanych drzew i głębokiego śniegu. Tym bardziej że wilki naprawdę są wędrowcami i w ciągu doby mogą przebiec nawet 60 km.

Ślady, które wilki zostawiają, gdy idą całą szerokością drogi, świadczą o tym, że dla nich rodzina to podstawa. Samotny wilk to nie jest normalna sytuacja. Tropię te zwierzęta od lat, ale nigdy się z takim nie spotkałem. Owszem, można czasami spotkać tropy samotnego wilka, ale zwykle po jakimś czasie dołącza on do reszty. Wilki mogą iść samotnie, gdy trzeba na przykład upolować jelenia i wataha się dzieli. Samotne wilki być może występowały, gdy na nie polowano. Wystrzelanie części watahy na pewno powodowało, że te, które przeżyły, były przez jakiś czas samotne. Na pewno jednak robiły wszystko, żeby jak najszybciej znaleźć jakiegoś towarzysza. Kiedyś, dawno temu, tropiłem wilki na Białorusi, gdzie są wręcz tępione. Ale nawet tam nigdy nie widziałem pojedynczego wilczego tropu.

Wilcze być albo nie być

Dla wilków rodzina to rzeczywiście być albo nie być. Właściwie wataha, składająca się z dominującej pary, najmłodszych szczeniąt oraz cioć lub wujków, czyli potomstwa z poprzednich lat, jest jak jeden organizm. Wilki razem odpoczywają i czasami znajduję wytopione w śniegu koliste dołki, w których spały zwinięte w kłębek. Są zawsze blisko siebie. Razem jedzą, choć bywa, że dochodzi do utarczek. Często rozrywają zdobycz dosłownie na kawałki i ślady świadczą, że każdy członek watahy je oddzielnie. Dwa razy udało mi się obserwować jedzące wilki i zawsze przynajmniej dwa lub trzy jadły na uboczu oderwane części lub podchodziły do upolowanego zwierzaka dopiero wtedy, gdy rodzice skończyli.

Polowanie świadczy o tym, jak ważna jest rodzina – nie jedzenie, przemierzanie puszczy czy odpoczynek. Rozmiary watahy są ściśle dostosowane do rozmiarów zwierząt, na które wilki polują. W Ameryce ich ofiarami padają wielkie łosie lub bizony, więc stada drapieżników mogą się składać z kilku połączonych grup rodzinnych i liczyć nawet do 30 zwierząt. U nas, w Europie, głównymi ofiarami są jelenie, więc wilcze watahy liczą zwykle od pięciu do ośmiu zwierząt. Chodzi o to, żeby zdobyczą, zwykle łanią lub cielakiem, ważącymi trochę ponad 100 kg, każdy z członków watahy najadł się. Upolowanie takiego zwierza wcale nie jest proste. Jelenie starają się unikać miejsc, w których są wilki, a gdy już tam się znajdą – są bardzo ostrożne.

Gra w śmierć i życie

Polowanie wilków to zwykle strategiczna gra, która najlepiej pokazuje przydatność rodziny. Gdy po tropach widzę, że wataha...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy