Więź i relacja z naturą, a nie kolejne narzędzie czy technika. Dlaczego natura to coś więcej niż sposób na stres?

Polecane Polecane artykuły

Kiedy mówimy o naturze w kontekście zdrowia psychicznego, najczęściej pytamy: „czy pomaga na stres?”. To pytanie wydaje się rozsądne, wpisuje się w logikę współczesnego świata i niektórych nurtów psychologicznych, które szukają skutecznych metod regulacji napięcia. Jeśli jednak zanurzymy się głębiej w to pytanie, może okazać się ono mylące, ponieważ zakłada, że natura jest czymś, co można wykorzystać, użyć. Sprowadza ją tylko do roli narzędzia czy metody. Tymczasem jej najważniejsza rola zaczyna się tam, gdzie przestajemy ją w ten sposób traktować. Zaczynamy otwierać się na relację, na budowanie więzi, widzieć ją jako całość, jako szersze pole.

Kiedy natura staje się techniką, co wtedy tracimy?

Spacer w lesie jako sposób na obniżenie kortyzolu. Zieleń jako wsparcie koncentracji. Kontakt z przyrodą jako element profilaktyki zdrowia psychicznego. Współczesne badania nie pozostawiają wątpliwości, to działa. Natura reguluje układ nerwowy, obniża napięcie, sprzyja regeneracji.

POLECAMY

Ale im częściej o tym mówimy, tym łatwiej wpadamy w subtelną pułapkę: zaczynamy traktować naturę jak kolejną technikę samopomocy i samoregulacji, obok treningu oddechowego, aplikacji do medytacji czy zadania do odhaczenia.

Idę do lasu, żeby się wyciszyć, zredukować stres. Siadam nad rzeką, żeby się uspokoić. Patrzę na drzewa, żeby „coś poczuć”. W tym ujęciu natura staje się środkiem do celu, czymś zewnętrznym wobec nas, co ma wywołać określony efekt psychiczny. Problem w tym, że taka perspektywa niewiele różni się od tej, która doprowadziła nas do przeciążenia, w którym tkwimy jako społeczeństwo. Nadal jesteśmy w trybie działania, kontroli i oczekiwania rezultatu.

Punkt wyjścia: zmęczenie, które nie mija i oddzielenie, które kosztuje.

W ostatnich latach coraz wyraźniej widać, że kryzys psychiczny nie jest zjawiskiem jednostkowym, lecz doświadczeniem społecznym. Przewlekły stres, przeciążenie bodźcami, poczucie braku wpływu, to nie tylko indywidualne trudności, ale codzienne tło w naszym życiu.

W odpowiedzi rozwijają się kolejne strategie radzenia sobie: techniki oddechowe, treningi uważności, farmakologia, kursy, szkolenia. Każda z nich ma swoje miejsce. A jednak wiele osób wciąż doświadcza czegoś, co trudno uchwycić w kategoriach objawów, głębokiego zmęczenia, rozłączenia, braku zakorzenienia. Nawet osoby prowadzące certyfikowane kąpiele leśne czy inne techniki redukcji stresu przyznają, że same muszą długo się regulować, by doświadczyć równowagi po takiej praktyce z ludźmi. Dlaczego tak jest, że robiąc to, co chcemy i lubimy i tak doświadczamy wypalenia lub spadku energii?

Otóż w tym kontekście powraca pytanie o czystą relację z naturą, o tą autentyczną więź z czymś większym niż my sami, o Absolut, nie jako modny dodatek czy źródło dochodu lecz jako możliwe źródło regulacji, które przez długi czas pozostawało poza głównym nurtem myślenia psychologicznego.

W tle tej instrumentalnej relacji kryje się coś głębszego: doświadczenie oddzielenia, które często sprawia, że nie możemy poczuć się spełnieni, nakarmieni, szczęśliwi. Nowoczesna kultura nauczyła nas myśleć o sobie jako o jednostkach funkcjonujących obok świata, a nie w nim. Wzmacnia się w nas narcystyczne poczucie indywidualnych potrzeb, życia z miejsca „Ja chcę”, „Ja mogę”. Przyroda stała się „zasobem” do zaspokojenia tych potrzeb i wpływu za jej pomocą z miejsca „Ja”, a nie wzmocnienia poczucia współistnienia, wzajemnego wpływu, brania i dawania.

To oddzielenie ma konsekwencje nie tylko ekologiczne, ale też psychologiczne, emocjonalne. Naturalna potrzeba miłości człowieka do natury, do bycia jej częścią sprawia, że cierpimy, że to dostosowanie do życia w oddzieleniu wiele nas kosztuje, że nasze układy nerwowe odczuwają dużą ilość stresu, są w ciągłej gotowości do walki lub ucieczki, nie czujemy się bezpiecznie i przyjaźnie, trudno nam się zregenerować, poczuć zakorzenienie, głębszy sens. Nasz układ nerwowy, ukształtowany przez tysiące lat życia w ścisłej relacji z naturą, funkcjonuje w warunkach, które są dla niego nienaturalne. Nie chodzi tylko o to, że wycinamy las, czy nie mamy za oknem terenu zielonego, ale o to, że nie mamy relacji, nie patrzymy w niebo i nie czujemy, że jesteśmy częścią niezbadanego kosmosu, nie czujemy, że oddychamy powietrzem, które nas nieustannie karmi, nie cieszymy się z tych fundamentalnych faktów. Często ten brak szerokiej perspektywy prowadzi nas do wąskiego widzenia rzeczywistości, skupiania się tylko na swojej perspektywie Ja, bycia tylko w widzeniu swoich jednostkowych korzyści, a np. nie widzenie globalnych strat związanych z zaspokajaniem jednostkowych korzyści czy skupieniu ciągłej uwagi na braku.

Więź jako doświadczenie samoregulacji.

Coraz częściej w psychoterapii mówi się o tym, że regulacja emocjonalna nie zachodzi wyłącznie „wewnątrz” człowieka. Jest procesem relacyjnym. Uspokajamy się w obecności drugiej osoby. Odzyskujemy równowagę dzięki poczuciu kontaktu, tego jak ktoś na nas patrzy, jaki ma ton głosu, jeśli czule i z uwagą na dotyka, szanuje nasze granie, mamy poczucie, że nas widzi i my widzimy jego.

A co, jeśli odniesiemy ten mechanizm również do relacji z naturą?

Realnie doświadczamy słyszenia szumu fal, czujemy zapach ziemi, dotykamy niemal codziennie wiatru, ziemi, po której stąpamy, czujemy zachwyt pięknem kwiatów lub strach, gdy zbliża się burza. To nie tylko bodźce, które „robią coś” z naszym mózgiem. To elementy świata, którego jesteśmy częścią, a często nie uświadamiamy sobie tego na głębokim poziomie. Kiedy przestajemy się od nich oddzielać, pojawia się coś więcej niż redukcja stresu. Pojawia się poczucie bycia w relacji. Wtedy mogą w nas pojawić się refleksje np. czy zachwycając się pięknem kwiatów chce je od razu ściąć, wykorzystać do upiększenia pokoju, czy podarowania komuś, by np. ten ktoś poczuł się lepiej? Przestajemy patrzeć na te elementy natury tylko przedmiotowo, ale zaczynamy zastanawiać się, czy może samo patrzenie i bycie w relacji z pięknem tych kwiatów mi wystarczy? Może już na tym etapie to piękno mnie karmi i wypełnia? To subtelna różnica, ale ma ona duże znaczenie. Bo relacja nie polega na osiąganiu efektu, czy wykorzystaniu kogoś, czegoś tylko do realizacji naszych potrzeb. Polega bardziej na byciu, na wymianie, dostrzeganiu co daję, co dostaję i jak to na nas wzajemnie wpływa.

Paradoksalnie, im bardziej próbujemy „skorzystać” z natury, tym trudniej nam doświadczyć jej głębiej. Oczekiwanie efektu, spokoju, ulgi, regeneracji, utrzymuje nas w trybie zadaniowym, co może rodzić niepotrzebne napięcia. Tymczasem doświadczenie więzi zaczyna się często od rezygnacji z samego celu np. spacer bez liczenia kroków, patrzenie na to co jest, bez szukania tylko pięknych krajobrazów. To nie jest łatwe. Wymaga zmiany nawyku, przejścia od działania do obecności. Ale właśnie w tej zmianie może kryć się potencjał, którego nie da się sprowadzić do „techniki antystresowej”.

Oczywiście ta szersza perspektywa nie każe nam rezygnować z wiedzy naukowej, czy z badań, ale traktuje je jako fragment, a nie ostateczny efekt.

Projekt o szukaniu wsparcia dla zdrowia psychicznego w świadomym połączeniu z naturą dla ogółu społeczeństwa.

To jest tło do realizacji trzyletniego projektu „Zaopiekowani w stresie – natura jako źródło zdrowia psychicznego.” sfinansowanego ze środków Narodowego instytutu Wolności w ramach NOWEFIO edycja 2024 poświęcony doświadczeniu kontaktu z przyrodą i jego znaczeniu dla dobrostanu psychicznego. Nie chodziło w nim o stworzenie kolejnej „metody”, lecz o uważne przyjrzenie się temu, co dzieje się z człowiekiem, gdy wychodzi poza zamkniętą przestrzeń biura, domu, siedzenia przed TV, czy w telefonie i spędza czas w naturalnym środowisku. Projekt obejmuje różne formy kontaktu z naturą, od krótkich spacerów terapeutycznych po bardziej pogłębione doświadczenia obecności w lesie. Istotne było jednak nie tyle, co robili uczestnicy, ile jak to przeżywali. Zamiast mierzyć efektywność, próbowaliśmy uchwycić jakość ich doświadczenia.

Podsumowanie doświadczeń uczestników projektu: mniej napięcia, więcej bycia.

Relacje osób biorących udział w projekcie nie układają się w jedną prostą historię „przyszłam do lasu i poczułam ulgę”. Te relacje w ankietach są bardziej złożone i przez to ciekawsze. Na początku często pojawiało się napięcie, trudność w zwolnieniu tempa, potrzeba robienia „czegoś konkretnego”, nauka konkretnej techniki, a nawet krytyka i zniecierpliwienie. Dla wielu osób bycie w naturze bez jasno określonego celu było na początku doświadczeniem nieoczywistym i trudnym.

Z czasem jednak zaczynało się dziać coś subtelnego. Uwaga przesuwała się z myśli na zmysły. Pojawiało się większe osadzenie w ciele. Niektórzy opisywali to jako „cichnięcie w środku”, inni jako poczucie, że „nic nie trzeba”. Im więcej było doświadczeń związanych ze zwolnieniem tempa, łapaniem kontaktu ze sobą i z natura, tym o większym spokoju i poczuciu spełnienia mówili uczestnicy. Niektórzy podkreślali, że tak naprawdę dopiero teraz poszli pierwszy raz do lasu, że doświadczyli go naprawdę, że zobaczyli tak wiele detali, których idąc wcześniej nie zauważali, choć szli już tymi ścieżkami. Odkryli coś nowego, cennego i wartościowego, choć na pozór trudnego i niewygodnego.

Z perspektywy projektu możemy wyróżnić trzy obszary na jakie natura oddziałuje na psychikę, choć w praktyce trudno je od siebie oddzielić.

  1. Regulator układu nerwowego
    Kontakt z przyrodą sprzyja obniżeniu pobudzenia i aktywacji układu przywspółczulnego. Ten aspekt dobrze opisują badania japońskiego lekarza, Profesora Qing Li, który pokazuje, że przebywanie w lesie wpływa na poziom hormonów stresu, ciśnienie krwi i funkcjonowanie układu odpornościowego (www.lacznoscznatura.pl/las-leczy/). W tym ujęciu natura działa jak środowisko, do którego nasz organizm jest biologicznie dostrojony.
  2. Przestrzeń uważności
    Przyroda sprzyja spontanicznej uwadze, takiej, która nie wymaga wysiłku i kontroli. Szum liści, światło, zapachy angażują zmysły, ale nie przeciążają. Dzięki temu łatwiej pojawia się stan obecności, który w innych warunkach często wymaga praktyki i treningu.
  3. Relacja
    Najmniej uchwytny, ale być może najważniejszy wymiar. Kontakt z naturą może być doświadczeniem relacyjnym, nie w sensie metaforycznym, lecz egzystencjalnym. Człowiek przestaje być obserwatorem świata, a zaczyna odczuwać siebie jako jego część, czuć zależność, mieć refleksję na temat tego, co mogę dostać, a co dać. Ten aspekt szczególnie wyraźnie wybrzmiewa w refleksji dr. Ryszarda Kulika (www.lacznoscznatura.pl/zywa-relacja-z-przyroda/), który zwraca uwagę, że kryzys psychiczny i ekologiczny mają wspólne źródło - doświadczenie oddzielenia. W tym sensie odbudowa żywej relacji z przyrodą nie jest dodatkiem do zdrowia psychicznego, lecz jednym z jego fundamentów.

Kiedy natura przestaje być narzędziem, co zyskujemy?

Zestawienie tych perspektyw prowadzi do istotnej refleksji. Owszem, natura może obniżać stres, może wspierać koncentrację i regenerację. Ale jeśli zatrzymamy się tylko na tym poziomie, łatwo sprowadzimy ją do roli kolejnej techniki, odbierzemy jej podmiotowość, sprowadzimy do rangi zasobów, które możemy wykorzystać, by było nam lepiej, zapominając o jej żywym istnieniu, o jej wyczerpalności, o tym, że gdy tylko z niej czerpiemy lub ją niszczymy robimy też krzywdę sobie, jako jej części. Nie jesteśmy w stanie przeżyć bez wody, powietrza, bez miejsca do schronienia, bez pożywienia. Skupienie się na trosce o naturę jest także ruchem człowieka do dbałości o siebie, o otaczający świat, komfort, który nie polega tylko na używaniu techniki i wygody z nią związanej, jako substytutu tej głębszej regulacji jaką jest sam fakt życia na Planecie Ziemia i relacji z tą planetą. Doświadczenia uczestników projektu potwierdzają, że coś ważnego zaczyna się wtedy dziać, gdy znika potrzeba osiągania efektu i celu, a spacer nie służy już temu, żeby się uspokoić, bycie w lesie nie jest zadaniem do wykonania i uwaga przestaje być narzędziem, a staje się sposobem bycia. Wtedy natura przestaje być środkiem do celu, a zaczyna być przestrzenią relacji. Uspokajanie się, regulacja, relaks, spokój wydarzają w czymś większym, a las, ciało, oddech, dźwięki są zawsze w relacji, w połączeniu. To kieruje nas też do połączenia z czymś większym, do odkrywania swojej duchowości, nieskończoności, Absolutu, wyjścia poza to, co da się nazwać i zrozumieć, ale poczucia, że coś głębiej zawsze jest przed tym, co nazwane, że jesteśmy w głębszym połączeniu, a natura nam tylko o nim przypomina.

Zmiana pytania i zaproszenie do rozmowy

Być może więc warto zmienić pytanie. Zamiast: „co natura może mi dać?”, można zapytać: „jaką relację z nią mam, jak na siebie wpływamy?” To pytanie nie daje szybkiej odpowiedzi, ale otwiera doświadczenie, w którym człowiek nie stoi obok świata, lecz jest jego częścią.

Wnioski płynące z trzyletniego projektu nie zamykają tematu, raczej go otwierają. Potwierdzają, że relacja między człowiekiem, a naturą jest ważnym obszarem dialogu między różnymi dziedzinami: psychologią, psychoterapią, medycyną, edukacją, filozofią, ekologią, polityką, biznesem, świadomością społeczną oraz badaniami.

Planowany kongres na 3-5 września 2026 roku, „Zaopiekowani w Stresie – Natura Jako Źródło Zdrowia Psychicznego”, w ramach realizowanego projektu, ma być właśnie taką przestrzenią spotkania i dialogu dla szerokiego spektrum podejść do roli natury dla zdrowia psychicznego i redukcji stresu. Nie po to, by promować jedną metodę czy podejście, ale by wspólnie zastanowić się nad tym, jak rozumiemy jej rolę w świecie, w którym coraz wyraźniej widać, że nie jesteśmy oddzieleni od czegoś większego, że jesteśmy współzależni od otaczającego nas świata, że żyjąc w oddzieleniu cierpimy.

Być może to nie natura ma się dostosować do naszych potrzeb. Być może to my dopiero uczymy się wracać do relacji, która była obecna od zawsze.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o planowanym kongresie wejdź na www.lacznoscznatura.pl/kongres/ i zarezerwuj swoje miejsce.

 

 

Przypisy

    Prezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu
    Nauczycielka medytacji, terapeutka ruchem z 10-letnim stażem w warsztatach rozwoju osobistego, szkoleniach, w tym dla biznesu. Ekspertka w metodach pracy z ciałem w oparciu o el. Ruchu Autentycznego oraz medytacji skoncentrowanej na ciszę. Studentka psychologii, uczestniczka warsztatów i kursów tantry, masażu, grup terapeutycznych. Praktykuje holistyczne podejście do człowieka, integrując 20-letnie doświadczenie duchowości, pracy nad relacją i psychoterapii. Specjalistka zarządzania i dietetyki.

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI