Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

WIERNI ZDRADZIE

0 249

Co nas pcha do zdrady? Czy warto zdradzać? Czy można i po czym poznać, że ktoś nas zdradza. W pewnych przypadkach zdrada staje się metodą na przezwyciężanie monotonii stałego układu i wyprowadzenie go z kryzysu.

Pojęcia wierności i zdrady partnerskiej z natury rzeczy są nieostre. Dla każdego z nas mają nieco inne znaczenie. Wiąże się to z normami kulturowymi, osobistymi doświadczeniami, a także z aktualną sytuacją. Różne rozumienie tych pojęć nawet przez osoby bardzo sobie bliskie, w wielu sytuacjach prowadzi do nieporozumień.

Obserwuje się nierzadko dość dużą rozbieżność pomiędzy deklarowaną opinią na temat zdrady a rzeczywistym przekonaniem o konieczności dochowania wierności partnerowi. Dość często stosowane bywa też podwójne wartościowanie – inna, bardziej rygorystyczna miara przykładana jest w ocenie zdrady partnera, a inna, znacznie łagodniejsza, względem własnych tego typu poczynań. Inaczej wielu ludzi ocenia zdradę fizyczną i psychiczną. Dla większości autentyczne sprzeniewierzenie się partnerskiej wierności ma miejsce dopiero wtedy, kiedy dojdzie do pełnego kontaktu płciowego z kimś trzecim. Flirtowanie, umizgi, czy nawet wieloletnie podkochiwanie się bywa łagodniej oceniane. Być może wiąże się to z głęboko zakorzenionym zapotrzebowaniem na wyłączność posiadania w sensie fizycznym kogoś, kto jest (może być) ojcem bądź matką wspólnych dzieci.

Różnie ocenia się zdrady mężczyzn i kobiet. Pomimo spektakularnych sukcesów feministek i postępu w procesie równouprawnienia kobiet, w dalszym ciągu niewierność męska oceniana jest znacznie łagodniej (i to przez obie płcie) niż kobieca. Jeżeli mężczyzna zdradzi, problem najczęściej nie bywa wyolbrzymiany (jeśli oczywiście zdrada nie pociąga za sobą następstw wyraźnie krzywdzących i upokarzających partnerkę). Jeżeli zdradzi kobieta, patrzy się na to już zupełnie inaczej. Ta dwoistość w ocenie zdrady obu płci jest stara jak świat i znana większości kultur i religii. Jeszcze na początku XX wieku w wielu europejskich państwach niewierność kobiecą zaliczano do przestępstw i surowo karano. W państwach islamskich do dziś, o czym co jakiś czas donoszą media, niewierna żona może być doprowadzona pod sąd i w majestacie prawa ukarana, nawet przez ukamienowanie. Mężczyznom taka kara nie grozi.

Tłumacząc to zjawisko, odwoływano się do macierzyństwa i wiążących się z tym obowiązków. Kobieta, jako matka i opiekunka domowego ogniska, powinna być wierna i odporna na pokusy pozamałżeńskiego seksu. Sięga się również po argumenty ze świata przyrody, gdzie monoandria samic (wierność jednemu partnerowi) jest częściej spotykana niż monogamia samców. Niektórzy uczeni wskazują też na rzekomo większą wrażliwość kobiet, która sprawia, że gdy przedstawicielka płci pięknej zdecyduje się na zdradę, przeżyje to bardziej niż mężczyzna, z trudem o tym fakcie zapomni i – chcąc nie chcąc – zmieni swe dotychczasowe zachowanie, co może zagrozić stabilności istniejącego do tej pory układu. Wyznawców tych teorii – niewątpliwie wygodnych dla mężczyzn – muszę zmartwić. Jak dotąd nie znaleziono niezbitych dowodów na zasadność owych twierdzeń. I nic nie wskazuje, by stać się to miało w najbliższym czasie.
Wśród rozmaitych przyczyn popychających ludzi do podejmowania kontaktów poza stałym związkiem, część jest bezpośrednio związana z potrzebą seksualną. Dotyczy to osób, które odczuwają wyraźne niezadowolenie z pożycia w dotychczasowym układzie, sami nie potrafią poradzić sobie z seksualnymi problemami (np. z różnicą w poziomie zapotrzebowania na seks, z preferowaniem odmiennych technik współżycia, czy też z różnym spojrzeniem na seksualizm i wypływającymi stąd konsekwencjami), a z różnych względów nie chcą, bądź też nie potrafią skorzystać z profesjonalnej pomocy.

Niewierność na skutek uwiedzenia jest z kolei zachowaniem zdeterminowanym sytuacyjnie. Klasycznym przykładem może być zdrada, do której dochodzi z inicjatywy uwodziciela lub uwodzicielki w warunkach osłabionej kontroli „ofiary”, będącej pod wpływem alkoholu czy narkotyku. Pomimo decydującej roli czynników sytuacyjnych, w tym typie zdrady należy zwrócić uwagę na inne uwarunkowania. Chociażby elementy niezaspokojenia seksualnego i wynikającą stąd gotowość do kontaktu z nowym partnerem. Niewierność i skłonność do erotycznych przygód dość często staje się udziałem osób, które w ogóle charakteryzują się potrzebą zmian, a wszelkie rutynowe zachowania wybitnie je nudzą. Każdy nowy partner, czyli odmienność erotycznej sytuacji – jest dla nich pociągająca. W swych podbojach nie ustają nawet wtedy, gdy wzrok i słuch już nie ten.

Mówiąc o pozaseksualnych motywach zdrady, nie można zapomnieć o tym, który wiąże się z potrzebą odwetu na partnerze. Przeświadczenie, nie zawsze prawdziwe, że partner nie dochował wierności, rodzi u niektórych osób potrzebę zemsty i odpłacenia mu „pięknym za nadobne”. Zdrada jest wtedy zachowaniem służącym przeświadczeniu o wyrównaniu rachunków. To zatem przede wszystkim zaspokojenie potrzeby znaczenia. Podobnie dzieje się w przypadku zdrady jako formy uzyskiwania akceptacji emocjonalnej, wiążącej się z wygórowaną potrzebą uznania i potwierdzenia własnej wartości. Kontakt z nowym partnerem to zachowanie dające chwilowe przekonanie, że jest się atrakcyjnym, pożądanym, kochanym.

Więcej niż motywów może być następstw niewierności. Analizując skut...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy