Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Wiedza – broń przeciw przemocy

18

Lęk przed odrzuceniem jest jedną z głównych przyczyn, dla których dzieci – ofiary przemocy seksualnej nie chcą powiedzieć rodzicom o tym, co je spotkało. A przecież już w domu dziecko powinno dowiedzieć się, co innym wolno wobec niego, a czego nie wolno. W szkole może być już za późno na taką naukę – tłumaczy Izabela Jąderek.

Izabela Jąderek jest psychologiem, edukatorką seksualną. Szczególnie interesuje ją problematyka tożsamości płciowych i orientacji seksualnych. Od kilku lat współpracuje z Fundacją Promocji Zdrowia Seksualnego oraz Fundacją Trans-Fuzja. Prowadzi prywatny gabinet w Warszawie, wykłada
na uczelniach i szkoli.

Piotr Żak: – Pod koniec sierpnia w Białogardzie recydywista brutalnie pobił i zgwałcił jedenastoletnią dziewczynkę. Niestety, akty przemocy wobec dzieci – choć nie tak drastyczne – są na porządku dziennym. Co szkoła i nauczyciele mogą zrobić, aby skrzywdzonym dzieciom ułatwić powrót do szkoły, do grona rówieśników?
Izabela Jąderek: – Pierwszy ruch należy do dyrektora szkoły. Powinien najpierw porozmawiać z gronem pedagogicznym, wytłumaczyć, co się wydarzyło, ale tak, aby nie naruszyć granic intymności dziecka i jego rodziny. Warto, żeby zaprosił specjalistę, który wyjaśni, w jakim stanie psychicznym jest skrzywdzone dziecko, jakie mogą być długofalowe konsekwencje aktu przemocy. Takie spotkanie musi się odbyć, zanim dziecko wróci do szkoły. Kiedy już się w niej pojawi, musi mieć zapewniony możliwie duży komfort, poczucie bezpieczeństwa i pomoc ze strony zarówno pedagoga czy psychologa szkolnego, jak i nauczycieli. Niestety, bardzo
często zdarza się, że pedagogom czy psychologom szkolnym brakuje umiejętności, aby stale wspierać dziecko, które doznało przemocy. Wtedy trzeba zadbać o odpowiednią pomoc terapeutyczną.Także koledzy i koleżanki muszą być przygotowani na powrót takiego dziecka, gotowi do zaakceptowania go i wspie-
rania.

W jaki sposób można przygotować uczniów na kontakty ze skrzywdzoną koleżanką czy skrzywdzonym kolegą?
– Niezbędna jest odpowiednia edukacja na temat tego, czym jest przemoc, jakie są jej przejawy, jak sobie z nią radzić, jak może się czuć osoba pokrzywdzona. Taka wiedza będzie sprzyjać rozwijaniu empatii i wzajemnego szacunku. Kiedyś prowadziłam z dziećmi zajęcia poświęcone przeciwdziałaniu przemocy. Zaproponowałam im warsztaty polegające na odgrywaniu scenek, w których jedno dziecko było internetowym agresorem, zaś drugie obiektem agresji. Potem wszyscy opowiadali o swoich odczuciach, emocjach. Po tych zajęciach kilkoro dzieci przyznało, że przeżyły takie sytuacje, ale nie wiedziały, jak się mają zachować. Dzieci i młodzież muszą umieć rozróżnić, co jest przemocą, bo inaczej nie będą potrafili odpowiednio zareagować. Nastoletnie dziewczęta wiele razy mnie pytały, czy przemocą jest np. ciągnięcie za ramiączka stanika albo wulgarne komentarze pod
ich adresem. Młodzież nie wie też, że przemocą jest wysyłanie maili czy SMS-ów o treści erotycznej do kogoś, kto tego nie chce.

Kiedy powinno się rozpoczynać takie działania profilaktyczne?
– Z mojego doświadczenia wynika, że jak najwcześniej. Kilka tygodni temu miałam zajęcia w jednej z warszawskich szkół podstawowych z uczniami czwartych i piątych klas. Rozmawialiśmy o cyberprzemocy, próbowaliśmy zdefiniować, czym ona jest, jakie są jej przejawy, do kogo się zgłosić, co powiedzieć rodzicom, pedagogowi czy psychologowi szkolnemu. Niestety, dzieciom często się wydaje, że to tylko zabawa.

Jak uczyć dzieci, czym jest przemoc?
– Uczenie o zachowaniach seksualnych, o profilaktyce seksualnej powinno być pozytywne, a więc nie straszyć, ale budować szacunek do siebie i do drugiej osoby. Bardzo ważna jest też nauka stawiania granic. To bardzo delikatna kwestia, bowiem jest silnie związana z normami indywidualnymi. To, co jest naturalne dla jednego dziecka, dla drugiego będzie już poważnym naruszeniem jego granic.

Jaka powinna być rola pedagoga czy psychologa szkolnego, gdy dojdzie do przemocy seksualnej wobec uczennicy albo ucznia?
– Psycholog czy pedagog musi w pierwszej kolejności zadbać o komfort skrzywdzonego dziecka. Najważniejsza rzecz to porozmawiać z nim o tym, co czuje, co to dla niego znaczy, że doświadczyło tego typu przemocy. Bardzo ważne, aby nazwać sytuację zgodnie z tym, co faktycznie miało miejsce, i uświadomić dziecku, że w ogóle nie powinno do niej dojść. Ono musi też nabrać przekonania, że to nie jest jego wina. Duże znaczenie ma też język. Musi być wolny od określeń stygmatyzujących, od etykietek w rodzaju „ofiara”. Tak więc podstawowe zadanie pedagoga czy psychologa to praca nad podnoszeniem samooceny dziecka, jego poczucia wartości, wzmacnianie jego dobrych stron. Bardzo ważne też, aby dziecko jak najrzadziej musiało mówić o tym, co się wydarzyło.
No i konieczna jest rozmowa z rodzicami.

Jak przeprowadzić taką rozmowę? Prawdę mówiąc, trudno mi sobie nawet ją wyobrazić...
– Przede wszystkim trzeba się skupić na tym, aby przedstawić fakty. To wymaga z kolei zebrania jak największej liczby informacji o zajściu: kiedy i gdzie się wydarzyło, jak mogło do niego dojść, czy taka sytuacja była jednorazowa, czy się powtarzała itd. Ważne też, aby mediować, starać się zapobiec ewentualnej zemście rodziny pokrzywdzonego dziecka na rodzinie sprawcy czy na nim samym.

Albo żeby nie odrzucili swojego dziecka.
– Oczywiście. Lęk przed takim odrzuceniem lub złością opiekunów jest jedną z głównych przyczyn, dla których ofiary przemocy seksualnej nie chcą o niej mówić. Dosyć często zdarza się, że jeśli idą do pedagoga czy psychologa, to najpierw proszą, żeby o niczym nie mówić rodzicom. Specjalista powinien się dowiedzieć, dlaczego dziecko boi się poinformowania opiekunów o zdarzeniu. Jeśli sprawca przemocy też jest młodociany, to warto przyjrzeć się jego sytuacji życiowej. Być może sam doświadcza w domu przemocy i po prostu nie zna innych sposobów zachowania. A przecież już w domu dziecko powinno dowiedzieć się, co innym wolno wobec niego, a czego nie wolno, czym jest zły dotyk. Niestety, rodzice często nie potrafią rozmawiać z dziećmi na te tematy, bagatelizują je albo traktują jak tabu.

Mam wrażenie, że w wielu rodzinach, nawet tych światłych, rozmowa z córką czy synem o kwestiach związanych z seksem równa się ich deprawacji.
– Według mnie takie rodziny stanowią zdecydowaną większość. Wynika to zapewne po części z tego, że sami rodzice nie mieli nigdy możliwości poważnego, rzeczowego porozmawiania z kimś dorosłym o sprawach seksu. W efekcie mają w głowach jakieś mylne przekonania, np. wydaje się im, że rozmawianie z dzieckiem na tematy związane z seksem powoduje rozbudzenie w nim potrzeb seksualnych. Mnóstwo badań pokazuje,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy