Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Widzę dobre, ale idę za złym

0 343

Czasami pokusa "łatwego" zysku jest silniejsza niż strach przed prawem czy wyznawany system wartości - zauważa ZBIGNIEW ZALESKI.

Człowiek od zarania dziejów wykazywał silną skłonność do przywłaszczania sobie nie tylko przedmiotów czy ziemi, ale także wartości niematerialnych, np. pieśni, zaklęć, sprawności, pomysłów, idei. Dlatego też, aby ograniczyć ten niepożądany motyw ludzkiego działania, opracowano system zasad i praw odwołujących się do sankcji, do moralności, do religii, do „dobrych” obyczajów i norm społecznych. Przywłaszczenie cudzego mienia uważane jest zatem zarówno za akt sprzeczny z prawem, jak i naganny moralnie. Bojąc się awersyjnych sankcji (np. więzienia) lub wyrzutów sumienia i dyskomfortu emocjonalnego (np. poczucia winy), ludzie starają się unikać przywłaszczania sobie cudzych dóbr. Starają się, ale nie zawsze skutecznie. Co się zatem dzieje, gdy znajdziemy się w sytuacji, w której bez większego wysiłku możemy przywłaszczyć sobie jakieś dobro (przedmiot, autorstwo, ziemię, pieniądze) i mamy przy tym dużą pewność, że nie zostanie to publicznie ujawnione? Właśnie tego rodzaju okoliczność nazywamy sytuacją pokusy, a więc taką, w której stajemy przed wyborem, czym się kierować: czy osobistymi standardami wartości i respektem dla uznawanych norm i zasad, czy też standardami osobistych korzyści.
Z jednej strony jesteśmy świadomi naszego działania niezgodnego z prawem, z drugiej zaś motywuje nas możliwość uzyskania „łatwej” korzyści. Sytuacja ta ma znamiona konfliktu unikanie – przyciąganie. Albo ulegamy pokusie korzyści, albo z respektu dla prawa, reguły moralnej czy z lęku przed społecznym potępieniem rezygnujemy z niej. Powstaje więc pytanie, czy ludzie, którzy deklarują respekt dla prawa, wybiorą to drugie rozwiązanie (taki wybór powinien być logiczną konsekwencją osobistych przeświadczeń na temat tego, co słuszne, a co nie). Obserwacje z życia codziennego nie pozwalają jednak na danie twierdzącej odpowiedzi. Znamy przecież przypadki przeczące temu teoretycznemu założeniu, a raczej zgodne z sentencją Owidiusza: „Widzę dobre, ale idę za złym”. Jeśli zatem niektórzy ludzie ulegają pokusie, to nie tylko dlatego, że nie respektują prawa, ale także (a może przede wszystkim) dlatego, że kieruje nimi przemożna chęć zdobycia dóbr tanim kosztem. Mniej sobie wtedy też uświadamiają niekorzystne i odroczone negatywne konsekwencje, a bardziej koncentrują się na widocznych i namacalnych korzyściach. Wreszcie – mają osobiste wytłumaczenie swojej uległości (np. niesprawiedliwy świat, własna niedola, ubóstwo, inni też to robią, należy mi się).
Nasuwające się interpretacje takiego ulegania wymagają opisu w świetle znanych psychologii hipotetycznych mechanizmów oraz empirycznych wskaźników. Postępowanie niezgodne z prawem to obszar zainteresowania zarówno prawników, jak i psychologów. Podczas gdy ci pierwsi patrzą na przypadki łamania prawa z perspektywy kodeksów i możliwości sprawiedliwego wymierzenia kar, to psychologów bardziej interesuje odpowiedź na pytanie o powody takiego postępowania. Choć niewiele jest badań na ten temat, to można przypomnieć niektóre, głównie te dotyczące postaw wobec prawa i przekonań prawnych.
Kształtowanie się postaw prawnych to długi proces zapoczątkowany w rodzinie, trwający przez okres szkolny, a finalizowany stworzeniem własnego systemu wartości i podejmowaniem decyzji w oparciu o niego. Oczywiście system ten jest zazwyczaj silnie osadzony w kulturze i etyce, w kręgu których człowiek żyje. Schwartz i Bardi z szeroko zakrojonych badań kwestionariuszowych wyciągają wniosek, że przedstawiciele postkomunistycznej Europy Wschodniej – w porównaniu z mieszkańcami Europy Zachodniej – wyżej cenią wartości konserwatywne i hierarchię społeczną, natomiast mniej egalitaryzm oraz intelektualną i emocjonalną autonomię. Badacze uważają to za efekt adaptacji do warunków komunistycznych.
System wartości, czyli przekonania na temat pożądanych stanów i sposobów zachowania, uchodzi w koncepcjach psychologicznych za osobiste kryterium porządkowania ważności przedmiotów i stanów świata, a tym samym za regulator preferencji, decyzji i zachowań. Jego kardynalną cechą, a jednocześnie warunkiem regulacyjnego funkcjonowania, jest umiejscowienie w strukturze osobowości. Im system wartości bardziej zintegrowany z osobowością, tym większą ma siłę regulacyjną. Gdy zatem pojawia się pokusa przywłaszczenia sobie czegoś (np. cudzego portfela), człowiek może się jej oprzeć, jeśli owo przywłaszczenie nie jest zgodne z jego systemem wartości. Gdy mimo wszystko ulegnie takiej pokusie, to  będzie przeżywał wewnętrzny konflikt i psychiczny dyskomfort.
Interioryzację norm uważa się za warunek ich regulacyjnej siły. Chociaż między postawami a zachowaniami jest dość słaby związek, to i tak psychologia utrzymuje, że określone postawy prowadzą do określonych z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy