Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

15 grudnia 2015

W zdrowym ciele zdrowy duch

0 425

Amerykanie pokochali kluby mózgowego fitnessu, gdzie ćwicząc ciało, gimnastykujemy też umysł. Czy to rzeczywiście recepta na supermózg?

Pierwsza dekada XXI wieku przyzwyczaiła nas do siedzącego trybu życia. Coraz trudniej jest nam zmusić się do aktywności fizycznej, zazwyczaj ograniczamy ją do spaceru do samochodu, a później wędrówki między półkami hipermarketu czy sklepami w centrum handlowym.

Obserwujący tę tendencję naukowcy przestrzegają przed hipokinezją – niebezpiecznym zaburzeniem proporcji pomiędzy aktywnością umysłową i fizyczną, polegającym na nadmiernym obciążeniu układu nerwowego, a zbyt małym – ruchowego. Światowa Organizacja Zdrowia uznała hipokinezję za zjawisko cywilizacyjne będące przynajmniej pośrednią przyczyną wielu chorób, a nawet zgonów.

POLECAMY

Ograniczenie ruchu wpływa na nasze zdrowie fizyczne, jak i na sprawność umysłową. Już kilka dni bezczynności skutkuje pogorszeniem samopoczucia, zaburzeniami snu, koncentracji, dezorientacją, a nawet agresją i lękiem. To oczywiście nie sprzyja efektywności umysłowej. Dlatego duże firmy wynajmują swoim pracownikom sale gimnastyczne, finansują wizyty w siłowni czy klubach fitness. Stąd też wielka popularność nordic walking, zajęć zumby, jogi czy pilatesu. W USA modne stały się ostatnio również kluby neurofitnessu (ang. brain fitness) – miejsca, gdzie aktywność fizyczną o umiarkowanej intensywności można połączyć z ćwiczeniami dla naszego umysłu.

Mózg na bieżni
Jak wyglądają zajęcia neurofitnessu? Wyobraźmy sobie, że nasze ciało truchtem porusza się po bieżni, a równocześnie nasz umysł pracuje nad rozwiązywaniem zagadek logicznych, rebusów i próbuje przypomnieć sobie jak największą liczbę tytułów książek na literę „T”. Tak właśnie z grubsza to wygląda. Czy jednak neurofitness faktycznie niesie za sobą korzyści dla naszego zdrowia, czy to jedynie kolejny komercyjny trend, którego paliwem jest lęk i obawa utraty zdolności umysłowych na stare lata?

O tym, że jednoczesne ćwiczenia mięśni i neuronów są pożyteczne, przekonują badania, które opisano w czasopiśmie „Plos One”. W eksperymencie, którego głównym autorem była prof. Maren Schmidt-Kassow z Goethe-Universität we Frankfurcie, brało udział 81 młodych niemieckojęzycznych kobiet, losowo podzielonych na trzy grupy. Panie miały na uszach słuchawki i przez 30 minut słuchały listy rzeczowników w języku niemieckim oraz ich polskich odpowiedników. Miały zapamiętać jak najwięcej z nich. Pierwsza grupa badanych słuchawki otrzymała po 30-minutowej jeździe na rowerze, druga miała uczyć się języka w trakcie jazdy umiarkowanym tempem, a trzecia – pozostając w bezruchu. W przeprowadzonym dwa dni później teście sprawdzającym najlepiej wypadły panie, które uczyły się podczas umiarkowanej aktywności fizycznej, zaś najgorzej te, które w ogóle nie podejmowały aktywności. Ćwiczenia pomogły zatem w zapamiętywaniu.

Ruch to zdrowie!
Potęga neurofitnessu wydaje się opierać na synergii dobroczynnego działania ćwiczeń fizycznych i umysłowych. Jednak na sprawność naszego mózgu pozytywnie wpływa już sam ruch, bez towarzyszących mu łamigłówek.
Wysiłek fizyczny pobudza nasze krążenie, dzięki czemu więcej tlenu oraz substancji odżywczych jest dostarczanych do mózgu.

Ćwiczenia fizyczne wpływają również na proces neurogenezy – stymulują poziom czynnika wzrostowego mózgu BDNF, dzięki czemu tworzą się nowe komórki nerwowe. Aktywność fizyczna przyczynia się również do zwiększenia liczby połączeń między neuronami. Wykazały to m.in. badania przeprowadzone kilka lat temu przez naukowców z Columbia University. Badacze wykazali wtedy, że aktywność fizyczna stymuluje u szczurów tworzenie się nowych komórek nerwowych w tzw. zakręcie zębatym hipokampa – strukturze odpowiedzialnej m.in. za procesy poznawcze: uczenie się i pamięć. U szczurów, które w klatkach mogły korzystać ze specjalnych kołowrotków, proces neurogenezy w tej partii mózgu przebiegał dwu-, a nawet trzykrotnie szybciej niż u innych gryzoni.

Trzy lata temu zespół naukowców, którym kierował dr Kirk Erickson z University of Pittsburgh, wykazał, że ćwiczenia fizyczne korzystnie oddziałują na sprawność umysłową oraz prowadzą do rozrostu hipokampa nie tylko u zwierząt, ale i u ludzi.

Ochrona przed stresem
Często, kiedy odczuwamy napięcie po dniu wytężonej pracy lub chcemy wyładować silne emocje, intuicyjnie zamiast odpoczynku na kanapie wybieramy intensywny bieg, po którym czujemy się zrelaksowani. Ruch pomaga nam nie tylko rozluźnić usztywnione przez stres mięśnie. Ubiegłoroczne badania amerykańskich naukowców opublikowane na łamach „Journal of Neuroscience” wykazały, że aktywność fizyczna łagodzi stres, osłabiając reakcje mózgu na napięcie i sytuacje lękowe. Uczeni przeprowadzili eksperyment na myszach, które podzielili na dwie grupy. Zwierzęta przydzielone do pierwszej mogły biegać w kołowrotkach umieszczonych w klatce, pozostałe nie miały takiej możliwości. Kiedy wszystkie myszy zostały poddane działaniu stresora, którym był kontakt z zimną wodą, naukowcy bardzo szybko zaobserwowali różnice w reakcji mózgów zwierząt z obu grup.

U myszy aktywnych w brzusznej części hipokampa odnotowano pobudzenie tzw. neuronów hamujących, których zadanie polega na tonowaniu aktywności innych komórek nerwowych. Z kolei w komórkach nerwowych brzusznej części hipokampa gryzoni pozbawionych ruchu badacze stwierdzili wzrost aktywności genów, które wiążą się z pobudzeniem komórek nerwowych. W efekcie u myszy aktywnych fizycznie komórki nerwowe brzusznego hipokampa nie reagowały tak gwałtownie na stres, jak u pozostałych zwierząt.

W odpowiedzi na stresującą sytuację w naszym organizmie wytwarzany jest kortyzol, który uszkadza neurony, jeśli działa permanentnie. Regularne treningi i ruch mogą być dla nas swoistym buforem, który chroni mózg przed spowodowaną stresem szybszą degeneracją.

Strach przed demencją
Praca nad kondycją fizyczną i regularne upr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy