Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

W mocy mamony

0 556

Pieniądze to dla nas coś więcej niż tylko papierki, które możemy wymienić na potrzebne nam towary. Są tak samo silnym bodźcem jak jedzenie czy seks, wywołują ogromne emocje, kuszą i uzależniają.

Ekonomia traktuje pieniądze bardzo instrumentalnie: jako środek wymiany, jako jeden ze sposobów wyceny dóbr, wreszcie jako jeden ze sposobów przechowywania wartości. W drugim i trzecim przypadku pieniądze można bez problemu zastąpić na przykład akcjami, obligacjami, sztabkami metali szlachetnych czy szlachetnymi kamieniami. Zatem tylko pierwsza z opisywanych funkcji jest – według ekonomii – unikatową cechą pieniędzy i znacznie usprawnia ekonomiczne funkcjonowanie społeczeństwa. Na przykład rolnik nie musi szukać kogoś, kto w zamian za jego trzy krowy da mu telewizor – po prostu sprzedaje zwierzęta, a za zarobione pieniądze kupuje telewizor.

Dla psychologii pieniądze są czymś znacznie więcej niż tylko środkiem wymiany. Niejako na przekór przysłowiu, że „pieniądze nie śmierdzą”, Zygmunt Freud dowodził, że zainteresowanie nimi rozpoczyna się już w analnej fazie rozwoju – monety miały być odpowiednikiem fekaliów, a różne pieniężne patologie były odzwierciedleniem fiksacji w analnym seksualizmie.

Przekonanie, że pieniądze są czymś więcej niż tylko wygodnym środkiem wymiany i przechowywania wartości, zaowocowało ostatnio sformułowaniem przez Stephena Lea i Paula Webleya, amerykańskich psychologów ekonomicznych, teorii „pieniądza jako narkotyku”. Klasyczne narkotyki – na przykład nikotyna czy morfina – są substancjami chemicznymi, które wywołują nienaturalne pobudzenie organizmu, „podszywając się” pod pewne naturalne substancje oddziałujące na receptory nerwowe. Lea i Webley wprowadzili dwie dodatkowe kategorie narkotyków: narkotyki percepcyjne i narkotyki poznawcze. Do tych pierwszych zaliczyli te substancje, przedmioty czy obrazy, które naśladują naturalne bodźce, choć nie mają ich właściwości. Takim narkotykiem jest na przykład sacharyna. Nie ma ona żadnych wartości odżywczych, ale daje pozytywne odczucia podobne do dawanych przez cukier naturalny. Do tej kategorii można zaliczyć również obrazy pornograficzne. Natomiast narkotyki poznawcze to – według Lea i Webleya – substancje, przedmioty czy obrazy, które wywołują pobudzenie, choć w przeciwieństwie do narkotyków percepcyjnych nie naśladują żadnych naturalnych bodźców. To, jak zadziałają narkotyki poznawcze, zależy od naszej wiedzy i rozumowania. Przykładem może być tekst pornograficzny, który wywołuje podniecenie, choć sam w sobie nie przypomina żadnego z obiektów rozbudzających seksualnie.

Pieniądze można zaliczyć do kategorii narkotyków poznawczych. Na poziomie poznawczym działają bowiem jak bodźce naturalne – jedzenie czy seks, stąd też bierze się ich potężne oddziaływanie motywacyjne. Podobnie jak w przypadku wzruszającej liryki czy tekstu pornograficznego, informacji o pieniądzach nie przetwarzamy chłodno i beznamiętnie. Przeciwnie – zazwyczaj wywołują one w nas silne stany emocjonalne.

Teorię „pieniądza jako narkotyku” w pewnym stopniu potwierdzają ostatnie badania dotyczące reakcji układu nerwowego na bodźce pieniężne. McClure i jego współpracownicy wykazali, że inne ośrodki w mózgu reagują na nagrodę natychmiastową (dostajesz cukierka od razu), a inne na nagrodę odroczoną (dostaniesz dwa cukierki za godzinę). W przypadku natychmiastowej nagrody pieniężnej uaktywniał się ośrodek odpowiedzialny za reakcję na natychmiastową gratyfikację. Zdaniem Lea i Webleya jest to sprzeczne z ekonomiczną wizją pieniędzy jako środka wymiany – zgodnie z nią bowiem pieniądze powinny być atrakcyjne tylko jako nagroda odroczona: dopiero po pewnym czasie od ich otrzymania możemy je wymienić na jakiś atrakcyjny towar. Jeśli natomiast traktujemy pieniądze jako nagrodę natychmiastową, oznacza to, że nie są one dla nas tylko środkiem do celu, ale dostarczają przyjemności same w sobie – jak jedzenie, seks czy narkotyki.

Dowodem na narkotyczne właściwości pieniędzy są również specyficzne zniekształcenia poznawcze, związane z ich postrzeganiem. Uczestnicy pewnego badania mieli określić wymiary monet i identycznych z nimi bezwartościowych krążków. Zdecydowana większość za większe uznała monety. Z kolei w innym eksperymencie okazało się, że wraz ze spowodowanym inflacją spadkiem siły nabywczej monet wydawały się one badanym mniejsze.
Gdybyśmy postrzegali pieniądze w sposób czysto instrumentalny, interesowałoby nas tylko to, ile możemy kupić za określoną sumę. W praktyce jednak bardzo często występuje zjawisko „iluzji pieniądza” – ważniejsza niż rzeczywista siła nabywcza banknotów i monet zdaje się dla nas ich wartość nominalna. Gdyby więc ceny i płace wzrosły o 10 proc., to w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy