Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

15 grudnia 2015

W głowie gra

0 467

Muzyka może relaksować, przynosić ulgę, wytchnienie i rozkosz. Może leczyć. Odpowiednio ułożone dźwięki są w stanie usprawnić działanie ludzkiego umysłu.

Niektórzy rodzice zapisują dziecko na zajęcia muzyczne, wierząc, że dzięki temu rozwinie się u niego słuch muzyczny i wrażliwość na dźwięki. Czy mają rację? Okazuje się, że nauka grania daje coś więcej – uprawianie muzyki zmienia nasz mózg! Dowodów na to dostarczają badania naukowców z Düsseldorfu sprzed blisko 20 lat. Wykorzystując technikę obrazowania rezonansu magnetycznego (MRI), wykazali oni, że mózgi muzyków (np. pianistów, skrzypków, gitarzystów), zwłaszcza tych, którzy rozpoczęli naukę gry na instrumencie przed 7. rokiem życia, charakteryzują się powiększoną przednią częścią spoidła wielkiego. Spoidło to jest kłębem wiązek neuronów, które łączą obie półkule mózgu. Większe spoidło oznacza zapewne, że mieści się w nim więcej włókien neuronalnych, czyli aksonów, jest tam także prawdopodobnie lepiej rozwinięta osłonka mielinowa (niezwykle ważna dla prawidłowego i sprawnego przesyłania impulsów). Wszystko to musi pomagać w szybszym przekazie informacji i lepszej komunikacji między półkulami. Dla muzyka to ważne, bo przednia część spoidła wielkiego łączy głównie czołowe obszary motoryczne oraz korę przedczołową – okolice istotne dla rozwoju zdolności muzycznych.

Wyniki uzyskane przez naukowców z Düsseldorfu dowodzą, że ćwiczenie gry na instrumencie od najmłodszych lat sprawiło, że plastyczny mózg po prostu namnożył połączenia między ważnymi dla tej czynności obiema półkulami. Dzięki takiej zmianie lepsza stała się koordynacja ich pracy i lepiej rozwinęły się umiejętności muzyczne. Talent muzyczny można więc organicznie rozwijać.

POLECAMY

Do kolejnego badania zaangażowano skrzypków, wiolonczelistów i gitarzystów – wszyscy byli praworęczni, grali średnio od 11 lat. Obrazowanie funkcyjne PET pokazało, że mieli oni zmienioną reprezentację korową prawostronnego obszaru czuciowego (zakrętu zaśrodkowego, znajdującego się w płatach ciemieniowych, tuż za linią środkową czaszki). Obszar ten odpowiada za odbiór sygnałów z palców dłoni lewej, tej trzymanej na gryfie. Stymulowanie palców u tych muzyków wywoływało większą i szerszą aktywność w mózgu niż u osób, które nie grały na instrumentach strunowych. Tak więc w efekcie treningu powiększył się obszar odpowiadający za odbiór sygnałów czuciowych z lewej dłoni! Największe zmiany zaobserwowano u osób, które zaczęły naukę gry za młodu. Znów mamy przekonujący dowód na to, że pasja muzyczna stymuluje plastyczność naszego mózgu.

Badania kanadyjsko-amerykańskiej grupy naukowców sprzed pięciu lat ujawniły jeszcze ciekawsze zmiany. Badali oni dzieci około sześcioletnie, wśród nich takie, które od 15 miesięcy uczyły się gry na keyboardzie, co tydzień pobierając półgodzinną lekcję. Rezonans magnetyczny pokazał, że zwiększyły się u nich pewne obszary kory. A mianowicie: zakręt przedśrodkowy – pierwszorzędowe okolice prawej półkuli odpowiadające za ruch dłoni, część spoidła wielkiego (środkowe i tylne) oraz prawy górny zakręt skroniowy (tylne okolice, boczna część zakrętu Heschla). Co więcej, zmiany te przekładały się na realne reakcje i wyniki w testach.

Zwiększenie obszarów motorycznych prawej półkuli wiązało się z lepszą sprawnością ruchową lewej dłoni, zwiększenie obszarów w pierwszorzędowej korze słuchowej wiązało się z lepszym różnicowaniem melodii i rytmu. Warto zaznaczyć, że powiększenie się obszaru na obrazowaniu strukturalnym nie musi oznaczać, że rośnie liczba komórek nerwowych. Może natomiast wzrastać gęstość połączeń dendrytycznych albo też mogą narosnąć nowe wiązki aksonów. Cokolwiek się dzieje, to badania dowodzą, że nawet krótkotrwały trening muzyczny może istotnie zmienić kształt i funkcjonowanie wielu ośrodków w naszym mózgu. Jest on bowiem plastyczny i chłonny, szczególnie u dzieci.

Terapia melodyjnej intonacji
Muzyka może też przywrócić sprawność mózgu, uleczyć go. Od dawna wiadomo, że różne problemy z mową – jak jąkanie się i zacinanie – znikają podczas śpiewania. W latach 70. ubieg[-]łego wieku zauważono, że śpiewanie może pomóc w rehabilitacji osób, które utraciły zdolności językowe. Opracowano nawet specjalny program leczenia: terapię melodyjnej intonacji (Melodic Intonation Therapy). Rozwija ją z dobrym skutkiem m.in. grupa badaczy z Harvardu pod kierunkiem Gottfrieda Schlauga.

Terapia ta stosowana jest u pacjentów, którzy mają problemy z generowaniem mowy – dotkniętych afazją Broki i jej podobnymi. Chory wyśpiewuje słowa i zdania. Zaczyna od prostych, kilkusylabowych zwrotów (np. „kocham cię”), zachowując przy tym specjalną intonację: sylaby naturalnie akcentowane w języku śpiewane są wyższymi tonami, nieakcentowane – niższymi. Równocześnie pacjent uderza rytmicznie lewą dłonią przy każdej sylabie. Na początku terapeuta nuci „melodyjkę” i wybija rytm, potem intonuje cały zwrot, następnie powtarza go z pacjentem. Zaczynają razem, po czym terapeuta milknie. Wreszcie terapeuta wyśpiewuje zwrot, a pacjent ma go powtórzyć. Na końcu terapeuta „melodyjnie” pyta na przykład: „co pan po-wie-dział?”, a pacjent samodzielnie odpowiada melodyjnie: „koo-chaam cieeę!”.

Pacjent odzyskuje zdolność mowy dzięki wykorzystaniu powiązanych ze sobą mózgowych mechanizmów językowo-muzycznych. Afazja Broki, jak większość zaburzeń mowy, wiąże się najczęściej z uszkodzeniem lewej strony mózgu, dlatego terapeuta skupia się na stymulacji niezaburzonych ośrodków słuchowych prawej półkuli, a także na dodatkowym pobudzaniu ośrodków ruchowych po prawej stronie poprzez wystukiwanie rytmu lewą ręką. Ponieważ ośrodki w prawej półkuli specjalizują się w muzyce, a te po lewej stronie mózgu sąsiadują z ośrodkami językowymi (wykazały to kanadyjskie badania pod kierunkiem Justine Sergent nad muzykami odczytującymi i grającymi muzykę z partytur), mogą więc one albo przejmować kompetencje nieodwracalnie uszkodzonej lewej półkuli, albo stymulować sąsiednie okolice w lewej półkuli i przywracać ich sprawność. Chorzy mogą zatem nauczyć się ponownie mówić, i to śpiewająco!

Słodka nagroda
Nie trzeba grać, żeby skorzystać z dobrodziejstw muzyki. Naukowcy z kalifornijskiego Uniwersytetu Stanforda przeprowadzili badanie z udziałem osób, które nie były muzykami. Części badanych puszczano fragmenty utworów klasycznych, innym materiał muzyczny o tym samym natężeniu i częstotliwości dźwięków, ale pomieszany, tak że nie można było wyłapać żadnej melodii. Przy użyciu fMRI naukowcy podpatrywali, co się dzieje w mózgach słuchaczy, a szczególnie w ośrodkach związanych z odczuwaniem przyjemności, czyli w tzw. układzie nagrody. Okazało się, że fragmenty muzyczne istotnie i specyficznie pobudzały najważniejsze ośrodki tego układu, w tym brzuszne pole nakrywki śródmózgowia.

Gdy aktywne są neurony brzusznego pola nakrywki śródmóz[-]gowia, to uaktywniają się również neurony jądra półleżącego i wyższych ośrodków kory przedczołowej. W ten sposób aktywuje się zasadnicza część układu nagrody, dzięki czemu uczestnicy badania odczuwali przyjemność podczas słuchania utworów klasycznych. W grupie kontrolnej zaobserwowano natomiast spadek aktywności w strukturach układu nagrody, co oznaczało, że osoby z tej grupy nie odczuwały takiej przyjemności jak słuchający Mozarta...

Muzyka jest więc silnym bodźcem, budzącym nasz z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy