Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

12 marca 2018

Uśpieni mordercy

0 530

Powszechnie życzymy sobie „spokojnych snów”. Za życzeniem tym kryje się wiedza, że w nocy może być... różnie. I wcale nie chodzi tylko o to, że ktoś lub coś może nam sen zakłócić. Idzie też o nas samych... Podczas snu ludziom zdarza się czynić rzeczy naprawdę straszne.

W „Gabinecie doktora Caligari”, jednym z najsłynniejszych filmów w historii kina, somnambulik Cesare terroryzuje miasteczko okropnymi zbrodniami popełnianymi w nocy. Cesare nie jest świadomy swych czynów i ich konsekwencji. Jest narzędziem w rękach psychopatycznego Caligariego. Mimo że fabuła tego filmu prowadzi do zaskakującego rozwiązania (Caligari jest pacjentem szpitala psychiatrycznego, a Cesare wymysłem jego chorej wyobraźni), problem wcale nie jest fikcyjny.

Co noc wielu ludzi zamiast spokojnie spać, zachowuje się osobliwie. Niektórzy opróżniają lodówkę i są w stanie zjeść nawet zamrożone mięso, inni uprawiają kompulsywny seks i nic potem nie pamiętają. Jeszcze inni zgrzytają zębami i niespokojnie pocierają stopą o stopę albo wygłaszają kompletnie niezrozumiałe frazy.

POLECAMY

Ale ludzkie zachowania podczas snu przybierają też bardziej dramatyczne formy. W 1978 roku Kanadyjczyk Kenneth Parks zasnął przed telewizorem. Po pewnym czasie ubrał się i wsiadł do samochodu. Przejechał ponad 20 kilometrów i zatrzymał się przed domem teściów. Z bagażnika wyjął łyżkę do opon, wszedł do domu, zatłukł teściową i prawie udusił teścia. A potem udał się na komisariat policji i patrząc na swoje pokrwawione dłonie, powiedział, że chyba kogoś zabił.

W 1997 roku Scott Falater, inżynier i mormoński pastor, zdrzemnął się późnym wieczorem. Wkrótce potem wstał, wyszedł z domu i używając noża, zaczął naprawiać pompę basenową. Przy tej czynności zastała go żona. Zaskoczony Falater zadał jej 44 ciosy nożem. Potem poszedł do domu, aby opatrzyć skaleczoną rękę, wrócił do ciała i wrzucił je do basenu. Ten ostatni epizod widział sąsiad, który zaalarmował policję.

W obu opisanych przypadkach doszło do głośnych procesów. W obu obrona próbowała wykazać, że w trakcie popełniania morderstwa doszło do epizodu somnambulizmu – a zatem sprawcy mieli ograniczoną poczytalność. Ostatecznie Parks został uniewinniony, ale Falater spędzi resztę życia w więzieniu. Uznano, że tylko jeden z nich faktycznie spał i podczas snu mordował.

Na parapecie na granicy

Zwykle zasypiamy, śpimy i budzimy się bez większych przeszkód, z czystymi, a nie zakrwawionymi dłońmi i bez trupa męża czy żony obok. Zapobiega temu wykształcony w toku ewolucji wyrafinowany program naprawy zasobów organizmu, który pozwala na względnie stałą aktywność ośrodkowego układu nerwowego, przy jednoczesnej blokadzie reakcji behawioralnych – ruchowych.

Zdarzają się oczywiście zakłócenia tego systemu, które powodują specyficzne zaburzenia snu. Zgodnie z systemem klasyfikacyjnym DSM-IV określa się je jako parasomnie – niepożądane zjawiska mentalne i behawioralne podczas snu. Wśród parasomnii wyróżniają się zwłaszcza dwa zjawiska. Pierwsze z nich to wspomniany już somnambulizm, a więc wykonywanie złożonych czynności w fazie NREM (sen głęboki), przy niskiej reaktywności na bodźce zewnętrzne, bez świadomości i pamięci. Odmianą tej parasomnii jest somnambulizm współwystępujący z zachowaniami agresywnymi. Druga wyróżniająca się patologia snu to parasomnia REM, czyli napadowe zaburzenia zachowania w fazie REM.

Somnambulizm (lunatyzm, sennowłóctwo) występuje zwykle pod koniec pierwszego cyklu NREM3 i NREM4. Zjawisko to trwa od kilku do kilkudziesięciu minut, w tym czasie somnambulik może wykonywać różnorodne czynności, najczęściej takie, które na jawie robimy automatycznie (chodzenie, ubieranie się, jedzenie, jazda autem). Postronnemu obserwatorowi zachowanie somnambulika może przypominać zachowania filmowego zombie – otwarte, szkliste oczy i brak wrażliwości na sygnały z otoczenia. Obok czynności tak banalnych, jak poruszanie się po pokoju, mogą wystąpić niebezpieczne dla śpiącego próby wyjścia przez okno lub spacery po wysięgniku dźwigu budowlanego.

W znaczeniu fizjologicznym somnambulizm jest stanem, w którym sen współwystępuje z niepełnym wybudzeniem. W fazie NREM napięcie mięśniowe nie jest zniesione, mogą więc wystąpić różne zachowania motoryczne. W tym czasie mogą też występować marzenia senne, skorelowane z czynnościami motorycznymi; może również pojawić się poczucie zagrożenia. Świadomość somnambulika jest wyraźnie osłabiona, ale nie zniesiona. Nawet rejestrując przeszkodę na swojej drodze, nie potrafi on dokonać identyfikacji obiektu, zaliczyć go do jakiejś kategorii. Inaczej mówiąc, nie wie – w sensie świadomym – gdzie się znajduje ani co jest przed nim. Może jednak korzystać z utajonej wiedzy na ten temat i dzięki temu sprawiać wrażenie, że zachowuje orientację. Czy rzeczywiście ją zachowuje? Przypadki wypadania przez okno w epizodzie somnambulicznym sugerują coś przeciwnego: brak świadomości możliwego zagrożenia.

Patomechanizm somnambulizmu sprowadza się do współwystępowania wzrastającego wzbudzenia pnia mózgu i aktywacji podkorowych struktur związanych z ruchem. Na podstawie różnych badań dotyczących zwierząt i ludzi wiadomo, że właśnie struktury podkorowe i pnia mózgu odpowiadają za inicjowanie wrodzonych lub instynktownych zachowań motorycznych lub afektywnych. Okazuje się, że nawet po usunięciu kory (dekortykacja) u zwierząt mogą wystąpić bardzo złożone i zintegrowane zachowania ruchowe. Wydaje się więc, że zachowaniem somnambulików sterują stare filogenetycznie struktury mózgowia. Jest to coś w rodzaju cofania się do zachowań prymitywnych form żywych, dla których nie istniała odgórna, korowa kontrola zachowania. Przyjmując ten punkt widzenia, trudno mówić o odpowiedzialności somnambulika za wykonywane czynności.

Kulisy nocnych zbrodni

Jeśli zgodzimy się, że epizod somnambulizmu może znosić odpowiedzialność za popełnione czyny, to od razu pojawia się podstawowa wątpliwość: jak wykazać, że w czasie popełniania określonego czynu – np. morderstwa – dana osoba była w tym właśnie stanie? Przecież nikt nie biega za somnambulikiem i nie podłącza go do aparatury monitorującej sen. Jak zatem diagnozować somnambulizm, by nie stał się on wygodną przykrywką dla każdego, kto ma mordercze zamiary?

Trudności z oceną somnambulizmu przez wymiar sprawiedliwości widać wyraźnie na przykładzie spraw Parksa i Falatera. Pomimo podobnej linii obrony pierwszy został uniewinniony, a drugi skazany na dożywocie. Sprawa wydaje się jeszcze bardziej pogmatwana, gdy poznamy wcześniejsze losy obu mężczyzn. Otóż Ken Parks był hazardzistą, stracił właśnie pracę i notorycznie okradał swoją żonę. Trudno też uwierzyć w to, że przejechał tyle kilometrów samochodem bez wybudzenia się ze snu. Z kolei Scott Falater był człowiekiem o nieposzlakowanej opinii, bez problemów małżeńskich i finansowych. Później okazało się też, że nie miał żadnych zaburzeń – psychiatrycznych, psychologicznych i neurologicznych. Dlaczego zatem został skazany na dożywocie? Dlaczego uniewinniono Parksa?

Prawdopodobnie głównym powodem orzeczenia winy w sprawie Falatera był złożony charakter popełnionego przezeń czynu. W przypadku Parksa mamy do czynienia ze względnie prostą, a nawet prymitywną akcją – dojazd samochodem, mało wyrafinowana zbrodnia, pozostawienie świadka i stawienie się w komisariacie policji. Parks nie miał specjalnych powodów do popełnienia zbrodni, nie zacierał śladów, nie pamiętał okoliczności czynu, a lunatykował już wcześniej. Natomiast Falater po zadaniu ciosów nożem wrócił do domu, umył się, założył plaster na ranę, a na koniec przebrał się i schował zakrwawione ubranie w bagażniku auta. Następnie wrócił na miejsce zbrodni, wrzucił umierającą żonę do basenu i na dodatek przytrzymał jej głowę pod wodą. W opinii oskarżycieli takie zachowanie wyklucza somnambulizm, bowiem Falater zacierał ślady i wrócił na miejsce zbrodni, czyli miał jakąś świadomość i pamięć zdarzenia. Wprawdzie w trakcie wywiadu rodzinnego okazało się, że Falater już wcześniej lunatykował i podczas lunatykowania zachowywał się agresywnie, ale w badaniu wykonanym w laboratorium snu po morderstwie nie ujawnił żadnego epizodu somnambulizmu (choć stwierdzono u niego deficyty snu głębokiego).

Jako kryteria somnambulizmu agresywnego wymienia się: fizjologiczny stan wzbudzenia w fazie NREM snu – w ciągu pierwszego cyklu NREM niepamięć zdarzenia, brak zacierania śladów, zmniejszoną wrażliwość sensoryczną, brak wpływu substancji psychoaktywnych, obecność epizodów somnambulizmu w dzieciństwie, w ostatnim czasie i wśród najbliższej rodziny, brak racjonalnych powodów dla zachowania agresywnego. Co ciekawe, metodą prób i błędów naukowcy nauczyli się również wywoływać (skuteczność niemal stuprocentowa) epizody lunatyczne w laboratorium. Okazało się, że wystarczy badaną osobę pozbawić snu przez dobę, a później, gdy zasypia, sączyć do jej uszu dźwięki, zwiększając stopniowo ich natężenie. Innym czynnikiem wyzwalającym somnambulizm może być bezdech senny czy też podawanie substancji psychoaktywnych. Wiadomo też od niedawna, że mózgi somnambulików ujawniają znacząco niższą aktywność fal delta w pierwszym cyklu snu NREM.

Nie można też pominąć psychologicznych aspektów somnambulizmu. W toku postępowania karnego okazało się, że zarówno Parks, jak i Falater przed popełnieniem morderstw żyli w silnym stresie. Falater pracował przez kilka miesięcy nad ryzykownym projektem, miał w tym czasie poważne problemy ze snem. Jeśli połączymy wcześniejsze jego epizody somnambulizmu z przedłużającym się deficytem snu, to nie możemy wykluczyć, że podczas tragicznej nocy żona Falatera wyzwoliła w nim nieświadomą, od dawna tłumioną agresję. Zaskoczony przez żonę, prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z sytuacji i nie kontrolował swoich zachowań. Ten pierwszy epizod może wskazywać na obecność agresywnego somna...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy