Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

1 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2020)

Ukryte scenariusze

49

Z jakichś powodów wybraliśmy tę, a nie inną osobę. Dlaczego więc coraz bardziej nas drażni? Czemu wciąż się kłócimy? Jak ocalić swój związek przed takimi rafami?

„Bądź w zgodzie ze sobą, ze swymi uczuciami” – sugerują różne poradniki psychologiczne. I jeszcze: „Rób to, czego naprawdę chcesz”. Problem w tym, że nasze uczucia najczęściej są wzajemnie sprzeczne i niekiedy nie mamy pojęcia, czego tak naprawdę chcemy. A szczególnie dotyczy to naszych związków!

Jakże często słyszę od pacjentów i pacjentek: „Wiem, że to niewłaściwy facet, ale nie mogę przestać go pragnąć”, „Chcę czegoś, a kiedy to się spełnia, zupełnie przestaje mnie interesować”, „Marzyłem o tym ślubie, ustaliliśmy termin, to już za tydzień, a ja chcę uciec” lub „Podobają mi się wyłącznie ci mężczyźni, których mieć nie mogę lub których nikt mieć nie może”.

I co poradzić takim osobom? Nie pomaga lansowane w prasie kobiecej zalecenie, by szczerze o wszystkim z partnerem porozmawiać, nazywać swe uczucia, sformułować jasno oczekiwania. Znam wiele par, które przegadały w ten sposób setki godzin, noce całe po świt. I co? Absolutnie nic się nie zmieniło.

Jak bowiem określić oczekiwania, gdy czegoś chcemy i nie chcemy zarazem? Czy można uzgodnić pragnienia, które ze swej natury są nienegocjowalne? Jak w ogóle rozmawiać o tym, do czego nie mamy świadomego dostępu? Wiele takich pozaświadomych wzorców rządzi naszymi relacjami. Choć ich nie dostrzegamy, one często wyznaczają i wybór partnera, i oczekiwania wobec niego. Partner zaś też ma swoje oczekiwania, nierzadko przeciwne. A im bardziej pierwsza osoba naciska, tym bardziej ta druga się opiera. I zaczyna się błędny taniec.

Im bardziej, tym bardziej

On wiele czasu spędza w pracy, tam jest twórczy i aktywny. A gdy wraca do domu i ma pobawić się z dziećmi, staje się dziwnie bierny, zaczyna wręcz zasypiać. Ją to irytuje, bo oczekiwałaby radosnego ojca dzieci, zaangażowanego w zabawę, on zaś myślami jest gdzie indziej. Kiedy ona podpowiada: poszedłbyś…, kupiłbyś…, porozmawiałbyś…, on coraz bardziej rozzłoszczony oburza się, że przecież zrobił…, poszedł…, już rozmawiał. Im bardziej się broni, tym bardziej ona naciska. A im bardziej naciska, tym bardziej on jest rozdrażniony. 

Istnieje jakaś przyczyna, dla której ten mężczyzna spełnia się w pracy, a w roli ojca nudzi. Z jakiegoś powodu jego partnerka wybrała takiego, a nie innego mężczyznę. Wciąż narzeka, że mąż spędza zbyt wiele czasu w firmie, ale sama nie podejmuje pracy i korzysta z jego zarobków. On zaś chciałby tradycyjnego podziału ról w rodzinie, jednak wybrał kobietę, która zupełnie tego nie akceptuje. A powody, dla których siebie niefortunnie wybrali, pozostają dla nich zakryte, niedostępne wglądowi. Ani o nich rozmawiać nie sposób, ani nawet ich dojrzeć.

Oto inna para: on chce seksu częściej niż ona i frustruje się jej odmową. Ona odpowiada, że mogłaby częściej, gdyby on… nie naciskał. On na to, że jeśli nie naciska, to w ogóle nic się nie dzieje w tej sferze. W końcu zarzuca jej, że jest zimna. Jej tym bardziej się odechciewa, bo czuje się zdewaluowana. On, zniechęcony jej odmowami, już nawet nie próbuje, by nie narazić się na kolejne afronty. Właściwie też już mu się nie chce. Mówi: „Jeśli masz to robić z przymusu, poradzę sobie bez tego”.

Według niego domaganie się od partnerki seksu to dobry sposób, by ją do współżycia skłonić. Ona zaś przeżywa to jako wymuszenie i reaguje oporem. Stwierdza wręcz: „Chciałabym, żebyś nic ode mnie nie chciał, wtedy może bym mogła”. On jednak nie jest w stanie czekać, aż u niej pojawi się pragnienie. Mówi: „Gdybym się nie domagał, mogłabyś żyć bez tego”. Czemu jednak wybrał taką kobietę, skoro seks jest dla niego tak ważny? Czemu ona wybrała mężczyznę, skoro jego oczekiwania tak ją przytłaczają?

Na te pytania ani on, ani ona nie znają odpowiedzi. I największa nawet szczerość nie pomoże. Wybór partnera często odbywa się za kulisami naszej świadomości. A decydują o nim doświadczenia z przeszłości, czasem z wczesnego dzieciństwa, gdy kształtują się wzorce naszych relacji z bliskimi osobami. 

Co mnie w tobie pociągało?

Gorące tematy

Co wyzwala w was emocje i prowadzi do konfliktu?

ĆWICZENIE: Sporządźcie z partnerem listę tematów, które budzą w was negatywne emocje. Następnie indywidualnie uporządkujcie wskazane tematy – od najważniejszego do najmniej ważnego dla siebie. Na koniec porównajcie swoje listy. Co je łączy, a czym się różnią?

Spójrzcie na waszą listę gorących tematów. Zastanówcie się, jakie bodźce wyzwalają w was emocje i prowadzą do eskalacji konfliktu. Takim bodźcem może być nawet głośne wzdychanie przez jednego z partnerów lub bębnienie palcami w stół. Spróbujcie rozpoznać takie budzące emocje sygnały i moment, gdy wymykają się wam spod kontroli. Jak można je ostudzić? Propozycję ćwiczenia znajdziecie w ramce „Stop. Czas na studzenie emocji”.

Oprac. dk na podst.: Bruce A. Stevens i Eckhard Roediger, Emocjonalne pułapki w związkach, GWP 2019

 

Nie przypadkiem wybieramy tego, a nie innego partnera. Zakochaniu towarzyszy często bezwiedna nadzieja, że partner uleczy nasze dziecięce niedobory lub rany. Od takich oczekiwań wszystko się zaczyna.

Potem mijają lata i rozwiewa się początkowa idealizacja. Drobne przywary partnera, które kiedyś wydawały się urocze, coraz trudniej znieść. A najbardziej – o ironio – drażni w nim to, co na początku najmocniej nas pociągało. 

Tak właśnie było w przypadku tej pary: gdy się poznali, on korzystnie wyróżniał się na tle innych mężczyzn. Można było o wszystkim z nim rozmawiać. Jawił się jej jako wcielenie życiowego rozluźnienia. Był wrażliwy, inteligentny, a przede wszystkim empatyczny. Zamieszkali razem. Z czasem zaczęło jej przeszkadzać, że on nie dokłada się do kosztów utrzymania, ale głupio jej było o tym mówić, bo często rozmawiali o równości płci. Płaciła więc za wszystko. Powoli stawało się jasne, że on nie utrzyma żadnej pracy. Krytykował konsumpcyjny styl życia i korporacyjne pseudowartości. Wciąż planował z kolegami założenie spółdzielni rękodzieła albo kolonii rodzin żyjących z ekologicznych upraw. Widziała, że z tych projektów nic nie wychodzi. Jego swobodny stosunek do życia, który tak jej się podobał, stawał się coraz większym obciążeniem. Zarabiała, gotowała, sprzątała. Bezradnie czekała, czując, jak jej biologiczny zegar tyka, a on odmawiał rozmów o dziecku, opowiadając o nadciągającej katastrofie klimatycznej, w obliczu której posiadanie dzieci wydawało się egoizmem. A ona chciała mieć dziecko i miała wrażenie, że za jego pozornie racjonalnymi argumentami stoi coś innego, czego nie umiała nazwać. Z rosnącą zazdrością i irytacją obserwowała, jak partnerzy jej koleżanek rozwijają się zaw...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy