Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Ukryta agresja

0 291

Molestowanie moralne - zjawisko nowe czy inaczej nazwane? Kto dopuszcza się molestowania moralnego? O molestowaniu moralnym mówi MARIE-FRANCE HIRIGOYEN.

Marie-France Hirigoyen jest psychoanalitykiem, psychoterapeutą, zajmuje się terapią rodzin. Prowadzi praktykę lekarską i wykłada wiktymologię na Uniwersytecie Paris V. W swojej pracy naukowej koncentruje się na przemocy psychologicznej. W 1998 roku opublikowała książkę „Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym” (w Polsce książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze). Niezwykły sukces tej książki (500 tys. sprzedanych egzemplarzy we Francji, 135 tys. w Hiszpanii, przełożona na 26 języków) doprowadził między innymi do przyjęcia w grudniu 2001 roku przez francuskie Zgromadzenie Narodowe ustawy zabraniającej molestowania moralnego w miejscu pracy. Z dr Marie-France Hirigoyen rozmawia ojciec Grzegorz Chrzanowski OP, redaktor naczelny Wydawnictwa W drodze.

Grzegorz Chrzanowski: Co to jest molestowanie moralne?
Marie-France Hirigoyen: – Molestowanie moralne polega na niszczeniu psychologicznym drugiej osoby za pomocą słów, wrogich zachowań i drobnych incydentów. Rzeczą destrukcyjną są nie tyle te drobne działania, ile ich powtarzalność.

– Jakie są jego cechy charakterystyczne?
– Przede wszystkim nigdy nie mamy do czynienia z otwartym konfliktem, w którym atakowany mógłby się bronić. Przeciwnie, atakujący konsekwentnie zaprzecza, że jest agresywny. Jeśli ofiara domaga się wyjaśnień, słyszy, że wszystko wymyśliła, jest zbyt podejrzliwa lub ma urojenia. Jednocześnie agresor jest przeświadczony, że to on ma zawsze rację i że jego ofiara zasłużyła na takie traktowanie. Stara się ją zdominować i traktuje jak przedmiot: gdy przestaje być użyteczny, zostaje po prostu wyrzucony. Aby ofiara nie zorientowała się, że ma miejsce agresja, i reagowała tak, jak chce agresor, stosuje on molestowanie w sposób podstępny. Na początek uwodzi ofiarę, aby ją przyciągnąć i usidlić. Jednocześnie bardzo dba o to, aby nie zorientowała się, że ma do czynienia z przemocą i pochwyceniem. W tym celu agresor stosuje technikę, którą nazwałam komunikacją perwersyjną. Nie chce komunikacji bezpośredniej, nazwania rzeczy po imieniu. Zręcznie unika bezpośrednich odpowiedzi na pytania lub odpowiada na nie wprost. W ten sposób ofiara nie może być pewna, czy agresor kłamie, czy mówi prawdę, i pozostaje w stanie niepewności i zwątpienia. Można ją pogrążyć w jeszcze większej niepewności, stosując „podwójny język”, a więc mówić coś i jednocześnie zaprzeczać temu w sposób niewerbalny. Taki sposób traktowania ofiary może doprowadzić do choroby psychicznej. Odkryto to przy okazji studiów nad schizofrenią. Agresorowi chodzi także o to, aby odizolować ofiarę od osób i rzeczy mogących być dla niej oparciem, a nawet doprowadzić do tego, żeby otoczenie zaatakowało ją. Celem działań agresora jest dominacja i wywyższenie siebie, dlatego musi poniżyć i upokorzyć kogoś innego.

– Jaka jest różnica między molestowaniem moralnym a mobbingiem? W Polsce częściej używamy tego drugiego terminu. Czy są to synonimy?

– Terminem mobbing posłużył się po raz pierwszy Hans Leymann, psychosocjolog niemiecki pracujący w Szwecji. Chodziło o wrogie zachowanie grupy wobec jednostki. Molestowanie moralne jest według mnie pojęciem bardziej szczegółowym i bardziej psychologicznym. Opisuje ono zachowania subtelne, mające na celu zniszczenie drugiej osoby w taki sposób, aby inni w ogóle tego nie spostrzegli. Są to działania bardziej skryte, występujące w bezpośredniej relacji międzyosobowej. Jednak w potocznym języku obydwa terminy – mobbing i molestowanie moralne – są używane niemal jako synonimy. W wyniku spotkań międzynarodowych, seminariów itp. – znaczenie tych terminów dość się przybliżyło i stopniowo zaczynamy mówić o podobnym zjawisku.

– W swojej książce opisuje Pani zjawisko psychologiczne. Dlaczego więc nie zatytułowała jej Pani po prostu „Molestowanie psychologiczne”?
– Początkowo używałam terminu molestowanie moralne, nawiązując do Freuda, który mówił o masochizmie seksualnym i masochizmie moralnym. Masochizm moralny polega na funkcjonowaniu w taki sposób, aby wszystko w życiu było trudne. Nieświadomie prowokuje się niepowodzenie i nieustannie je powtarza. Wszystko po to, by czuć się nieszczęśliwym. W języku francuskim przymiotnik „moralny” posiada podwójne znaczenie. Z jednej strony może znaczyć „psychologiczny”, a z drugiej odsyła do pojęcia dobra i zła. To nawiązanie do moralności wydaje mi się ważne, ponieważ osoby, które słyszą o molestowaniu moralnym, rozumieją, że mają do czynienia z czymś nienormalnym, niedobrym. Wydaje mi się również, że molestowanie psychologiczne brzmi bardziej specjalistycznie, podczas gdy molestowanie moralne odsyła do czegoś, w co łatwiej się wczuć. Zresztą to właśnie ten termin został przyjęty w prawodawstwie francuskim, belgijskim, hiszpańskim i portugalskim.

– Czy molestowanie moralne jest rzeczywiście czymś aż tak groźnym? Może zdarza się jedynie jednostkom słabym, nadwrażliwym, reagującym przesadnie, biorącym zbyt serio uwagi, które są wypowiadane w pracy lub w rodzinie?

– Zazwyczaj ofiary molestowania wcale nie są osobami słabymi. Wręcz przeciwnie, często mają silną osobowość, są tak żywotne, pogodne i radosne, że ma się ochotę być takim, jak one. Często są też bardziej uzdolnione. Główne motywy molestowania moralnego to przede wszystkim zawiść i zazdrość, chęć odeb...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy