Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

4 sierpnia 2019

NR 8 (Sierpień 2019)

Twórczość w 3N, czyli wywiad z samym sobą

140

Krzysztof Szubzda: Skąd się bierze kreatywność?

POLECAMY

Krzysztof Szubzda: Nie wiem, skąd się bierze kreatywność w ogóle, ale moja własna narodziła się z biedy, nudy i potrzeby zachwytu – czasem nawet samozachwytu. Zgodnie z duchem czasu powinienem może powiedzieć, że kreatywność wynika z zasady 3N: niedostatek, nuda, narcyzm, ale to byłoby, moim zdaniem, mniej kreatywnie.

To 3N mi się podoba. Wpada w ucho.

Czy to znaczy, że nie jestem kreatywny?

Może się jeszcze panu nie znudziły te mnemotechniczne wyliczanki, które kiedyś były z pewnością kreatywne. Na studiach panowała zasada 4Z: zakuć, zdać, zapić, zapomnieć. Bariści przestrzegają zasady 4M: Miscela, Macinatura, Mano, Macchina (mieszanka, grubość ziaren, ręka i maszyna). Niemcy długo trzymali kobiety w rygorze 3K: Kinder, Küche, Kirche (kołyska, kuchnia, kościół), teraz mamy technologię 4K, ale nie wiem, co to dokładnie znaczy. Kiedy dowiedziałem się, że naczelna zasada spedycji to 7W, czyli: właściwy produkt, właściwa ilość, właściwy stan oraz właściwe miejsce, czas, konsument i koszt, zaczęło mnie to już nudzić. 

A nuda jest początkiem kreatywności?

Tak. I kiedy znudziły mi się zasady 4Z, 5U i 6P, zaproponowałem, byśmy z miłości do zwierząt trzymali się zasady 100K. Żeby łatwiej było ją zapamiętać, zapisałem ją rymowanym wierszem: Karmmy koty, kury, kosy,/Kupmy kunom kabanosy,/Koniom kładźmy kręte kłosy/karczowane końcem kosy,/koniczyny kiść, kokosy... itd.

I ta zabawa dostarczyła fajnej pożywki mojej potrzebie kreatywności. Myślę, że słynne google-doodle, czyli zmiany logo wyszukiwarki z powodu najróżniejszych okazji, też wzięły się z nudów. Racjonalność raczej wymaga, żeby loga nie zmieniać, by utrwalało się w świadomości. Kreatywność – wręcz przeciwnie.

No dobrze, to przejdźmy do biedy lub do niedostatku w formule 3N.

Bieda wydaje mi się czymś poważniejszym, szlachetnym, a nawet czcigodnym. Był chyba nawet taki benedyktyński mnich Beda Czcigodny. Natomiast niedostatek zdaje się polegać na czymś mniej poważnym, na przykład na braku własnego statku.

A niedobór na braku własnego lasu. Klasyczny suchar.

Nie wiem, dlaczego żarty słowne mają ostatnio taką niską renomę. Kolejna zabawa homofonami „morze” i „może” jest na pewno niekreatywna, ale gdyby benedyktyni, ci od Bedy Czcigodnego, wyprodukowali wino o nazwie „Opat trunek”, z etykietą w formie naklejonego bandaża, to doceniłbym taką kreatywność.

Wino „Opatrunek”? To mało apetyczne.

Ale kreatywne. Żarówka OSRAM też miała nieapetyczną nazwę.

I nie zdobyła serc Polaków.

Nie wiem, czy nie zdobyła. Specjaliści ją chwalą. Myślę, że była źle promowana. Udawano w reklamach, że OSRAM to nazwa jak każda inna. Nic nie znaczy. Tymczasem problem nazwy domagał się kreatywnego rozwiązania.

Na przykład?

Nie wiem! Może: „Jeśli cenisz piękne światło – zapraszamy do nas, jeśli piękne nazwy – zapraszamy do konkurencji”. Albo można było ludziom uświadomić, skąd się taka nazwa wzięła. Na przykład hasłem: „Osram! Bo jak inaczej nazwać siłę osmu i trwałość wolframu?”. Poza tym nazwa z problematycznie wulgarną konotacją ma ogromny potencjał wiralowy.

Często się panu zdarzało, że kreatywność wyrastała z biedy?

Niemal zawsze. Pamiętam, że licealistą będąc, podkochiwałem się w pewnej Monice, która wyznała, że traktuję ją przedmiotowo. Na początku trochę mnie to dotknęło, a potem napisałem jej wiersz o opiekuńczym byku, który wstrzymał swój naturalny popęd, żeby towarzyszyć swej ciężarnej jałówce w ciąży. Ostatnia zwrotka brzmiała jakoś ta...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy