Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

31 stycznia 2019

Trzy spojrzenia na konflikt w szkole

59

Nauczyciel może szybko opanować konflikt i wydać wyrok. Jednak czy w ten sposób zakończy kryzys?

 

Dla większości rodziców nie ma nic ważniejszego niż edukacja ich dzieci, a rozpoczęcie przez nie nauki nierzadko celebrują nawet dalsi krewni. Bez wątpienia to ważny etap dla dzieci, bowiem porzucają świat dzieciństwa i stawiają pierwszy krok ku dorosłości, nasączonej powinnościami, obowiązkami i odpowiedzialnością.

Szkoła jednak to nie tylko podręczniki, regułki, oceny i sztywne zasady postępowania. To przede wszystkim mikrospołeczeństwo, w którym każdy musi znaleźć swoje miejsce. Nie jest to łatwe, zwłaszcza dla dzieci, które do tej pory rosły w przekonaniu, że są centrum wszechświata. Aż do pierwszego szkolnego dzwonka...

***
Katarzyna, psycholog:

Słychać dzwonek kończący lekcję. Otwierają się drzwi klas i głośny śmiech rozlewa się po korytarzach, docierając do każdego zakamarka szkoły. Część uczniów kieruje się do stołówki, inni rozsiadają się w grupach na korytarzach. Kilka dziewczyn rozmawia o ulubionych zespołach. Są też uczniowie, którzy przychodzą do gabinetu psychologa, żeby pograć w szachy. Okazuje się, że w trakcie jednej przerwy można rozegrać kilka partii. Powodzeniem cieszą się też stoły do ping-ponga. Uczniowie ósmych klas rozpoczynają mecz o tytuł najlepszego gracza w szkole. To nie przelewki – ten, kto wygra, przez kilka dni będzie nosił głowę o kilka centymetrów wyżej niż pozostali.

Mam wrażenie, że na przerwach obserwuję drużynę piłkarzy, szykującą się do meczu. Ale nie, nie... to nie jedna drużyna – to kilkanaście zespołów. W każdym jest około 20 graczy, każdy ma swojego trenera i do dyspozycji cały sztab specjalistów, którzy pomagają, doradzają, wspierają i motywują. Jeśli uczeń ma problemy z wymową, idzie do logopedy, jeśli spóźnia się i ma problemy z systematycznością – pojawia się pedagog, a uczeń nieśmiały lub mający problem z nawiązaniem satysfakcjonujących relacji z kolegami, może liczyć na wsparcie psychologa. Jest też wychowawca, który niczym trener dowodzi swoim zespołem.

A zespoły są bardzo różne, tak jak różni są trenerzy. Jedni „twardzi”, konsekwentni, z jasno określonymi zasadami i wyznaczonym celem. Inni nastawieni na analizowanie słabych i mocnych stron swoich zawodników, delegujący zadania odpowiednio do możliwości i zachęcający do współpracy. Są też tacy, którzy zarządzają w sposób demokratyczny, wysłuchują każdego zdania, zachęcają do brania odpowiedzialności. Style te często przenikają się i uzupełniają, a czasem biegną obok siebie. W rozmowach z uczniami, nauczycielami i pracownikami można wyczuć, jaki styl zarządzania preferowany jest w szkole.

Ten szkolny mecz z udziałem wielu drużyn rozgrywa się codziennie. Rozpoczyna się, kiedy uczniowie wchodzą w mury szkoły. Idą do szatni, w której nie tylko zmieniają strój, ale też zakładają maski, które pozwolą im zająć odpowiednie miejsce w strukturze klasy, a może i szkoły.

Jakie będą wyniki codziennych meczów? O godzinie 8 jeszcze nic nie wiadomo. Kto wyjdzie wygrany, kto strzeli bramkę, a kto dostanie żółtą kartkę lub zostanie ukarany rzutem karnym? Gra trwa codziennie po 6–7 godzin, a nie 90 minut. Jedni czekają na bardzo ważny mecz, bo przed nimi sprawdzian z przyrody, inni grają mecz towarzyski i na godzinie wychowawczej będą rozmawiać o wycieczce do Krakowa, na którą czekają już od zeszłego roku. Jeszcze inni właśnie się dowiedzieli, że mecz odwołany, bo dzisiaj nie ma pani od matematyki. I, jak w każdej drużynie, co jakiś czas pojawiają się konflikty…

Konflikty są nieuniknione i stare jak świat. Pojawiają się tam, gdzie ścierają się co najmniej dwa sprzeczne dążenia do zaspokojenia indywidualnych potrzeb. Mogą mieć różną siłę, dynamikę i formę, mogą być początkiem eskalacji zła, aż do przemocy, bądź przyczynkiem do czegoś zupełnie odmiennego. Zasadnie psychologia wiąże konflikt z kryzysem i udowadnia, że właściwie zagospodarowany jest nie tylko konstruktywny, ale i niezbędny do naszego rozwoju psychospołecznego.
Niestety, w świecie dorosłych dominuje pejoratywne ujęcie konfliktów. Dlatego nauczyciele dążą do jak najszybszego ich zakończenia. Gdy stają w epicentrum kłótni, jaka wybucha np. pomiędzy dziewczynami po lekcji wychowania fizycznego, w gąszczu niewybrednych epitetów, w morzu emocji cudzych i własnych, szybko wchodzą w rolę sędziego. Tyle że z reguły nie mają czasu ani na drobiazgowe ustalanie rzeczywistego przebiegu wydarzeń, ani faktycznego powodu sprzeczki. Pozycja nauczyciela pozwala na „zawładnięcie” konfliktem i wydanie szybkiego wyroku. W sukurs przychodzą przecież regulamin korzystania z szatni oraz autorytet nauczyciela, które pozwalają nakazać pogodzenie się i wzajemne przeprosiny. I już.

Łatwe i szybkie, ale czy skuteczne? Czy wymuszone zawieszenie broni będzie trwałe, czy też rozsypie się, gdy tylko nauczyciel zniknie z pola widzenia? Czy nazywanie zwaśnionych stron „koleżankami”, a przez to ignorowanie faktu, iż TU i TERAZ dziewczyny zieją do siebie nienawiścią, nie jest dolewaniem oliwy do ognia? Czy zatem metoda sędziego jest skuteczna? Z pewnością przynosi chwilowy spokój, ale czy zażegnuje kryzys? Czy może też stworzy wybuchową miksturę, która eksploduje przy pierwszej okazji?

***

Joanna, prawnik:

Słychać dzwonek. To znak, że kończy się przerwa. Za chwilę stanę naprzeciwko grupy ludzi, a na ich twarzach ciekawość będzie się mieszać z lekkim niepokojem. Prawnik – to słowo zawsze budzi pewne uznanie i respekt. Być może dlatego niektórzy usiłują ukryć pod ławką dzienniki lekcyjne i liczą, że takie potajemne uzupełnianie podczas szkolenia będzie bardziej eleganckie i taktowne. Będziem...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy