Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

7 maja 2018

Toksyczna symbioza

44

Twoja żona wszystko konsultuje ze swoim ojcem. Twój partner nie chce wyprowadzić się od swojej matki. Co się kryje za takim przywiązaniem?

Późnym popołudniem odebrałam telefon. W słuchawce usłyszałam miłą, starszą kobietę. Zadzwoniła, by umówić swojego 30-letniego syna, Pawła, na konsultację psychologiczną, ponieważ bardzo martwiła się o niego – jej zdaniem od momentu ślubu jest z nim coraz gorzej. Gdy zapytałam, dlaczego syn nie zadzwonił sam, starsza pani zareagowała tak, jakby moje pytanie było nie na miejscu. Poprosiłam jednak, by syn sam się ze mną skontaktował. Tydzień później pojawił się u mnie Paweł – zadbany, dobrze ubrany, elokwentny, choć nieco nieśmiały mężczyzna. W trakcie konsultacji okazało się, że sprowadziły go do mnie problemy nie tyle w relacji z żoną, co w relacji z matką...

Paweł ożenił się z Alicją rok wcześniej. Po ślubie zamieszkali w domu rodzinnym Pawła, w którym mieszkała także jego matka. Decyzja o wyborze lokum była dla Pawła oczywista. Jego rodzice rozstali się, kiedy miał pół roku. Z ojcem nigdy nie miał dobrego kontaktu, za to matka zawsze była obecna w jego życiu, poświęcała mu każdą wolną chwilę. Pamięta, że bardzo długo pił mleko z butelki, spał z matką aż do momentu, kiedy poszedł do pierwszej klasy podstawówki, matka nie odstępowała go na krok. Kiedy był niegrzeczny, obrażała się i zamykała się w swoim pokoju, a on wtedy bardzo się o nią bał.

Za namową swojego nauczyciela z liceum postanowił wyjechać na studia do miasta. Dla matki był to cios, zaczęła chorować na serce. Po drugim roku przeniósł się na studia zaoczne. Kiedy był przy matce – nie chorowała. I zapewniała mu wszystko: kupowała ubrania, gotowała, prała i sprzątała, a nawet kupiła mu samochód i znalazła pracę. Paweł czuł wdzięczność wobec matki, lecz wszystko skomplikowało się, kiedy poznał Alicję. Spodobała mu się jej delikatność i kokietująca nieporadność. Po roku spotkań Paweł oświadczył się, niedługo potem odbył się ślub. Początkowo matka była sceptycznie nastawiona do jego decyzji, sprawiała wrażenie obrażonej lub złej, jednak gdy po ślubie zamieszkali razem z nią, stała się miła dla jego żony. Wyręczała ją w pracach domowych, robiła zakupy, nie pozwoliła opłacać rachunków. Po kilku miesiącach Alicja nie mogła już tego znieść i zaczęły się awantury. Paweł nie radził sobie z tą sytuacją, najchętniej zaszywał się w swoim biurze. Nie rozumiał, dlaczego Alicja złości się na jego matkę. Nie rozumiał, dlaczego spakowała swoje rzeczy i wyprowadziła się do rodziców. Przyszedł na konsultację, bo mama poprosiła go, aby przygotował się psychicznie do rozwodu.

W trakcie terapii próby skonfrontowania Pawła z tym, że trwa w ogromnej symbiozie z matką, kończyły się jego wielkim oporem. Bywał agresywny, pragnąc ochronić obraz matki, odwoływał sesje, jednak terapii nie przerwał. Po pewnym czasie prowokował do traktowania go wyjątkowo, chciał przedłużać sesje, sprawiał wrażenie, jakby był zazdrosny o innych pacjentów. Wreszcie poczuł się w relacji terapeutycznej bezpiecznie i uświadomił sobie, że proces zależy w dużej mierze od niego samego. Przestał atakować mnie za to, że nie udzielam mu rad i nie sugeruję, co ma robić. Stał się refleksyjny, zrozumiał, że w relacji z żoną poczuł potrzebę zaopiekowania się nią – coś, czego przez toksyczną bliskość matki nie mógł nigdy zrealizować. Zaczął szukać mieszkania, zmienił pracę. Matka Pawła nie mogła tego znieść i szantażowała go swoim „kruchym zdrowiem”. Mężczyzna rozumiał to, jednak wiedział też, że jeśli jej ulegnie po raz drugi, to już nigdy nie odzyska wolności. Po roku terapii wrócił do żony, zaś jego matka zrozumiała, że utrzyma relację z synem tylko wtedy, gdy da mu przestrzeń.

Obiekt na całe życie
W teorii relacji z obiektem, wywodzącej się z psychoanalitycznego rozumienia człowieka, szczególny nacisk kładzie się na wczesne przeżycia dziecka w kontekście ważnego obiektu, jakim najczęściej jest matka. Teoria ta – stworzona przez Margaret Mahler – odnosi się do sfery fantazji, wyobrażeń i emocjonalnych przeżyć. W 1975 roku Margaret Mahler przeprowadziła przełomowe badania. Obserwowała dzieci bawiące się samotnie, dzieci bawiące się z matkami oraz dzieci odseparowane od matek. Dzięki tym obserwacjom wyróżniła i opisała znaczące fazy rozwoju dziecka w kontekście przeżywania i doświadczania przez nie relacji z ważnym obiektem.

Pierwszy i drugi miesiąc życia dziecka to faza autyzmu, czyli okres, w którym niemowlę nie tworzy relacji z innymi, a raczej zaabsorbowane jest sobą i ukierunkowane na przetrwanie, polegające na redukcji napięcia. Na tym etapie niemowlę nie uświadamia sobie obecności innych ludzi.

Kolejny etap to faza symbiozy, trwająca od około 2. do 6. miesiąca życia dziecka. Umie już ono wodzić wzrokiem za matką, która jest obiektem reagującym na frustrację dziecka i zaspokajającym jego potrzeby. Jednak dziecko nie przeżywa matki jako odrębnego bytu, czuje się jednością z matką. Dobra opieka ze strony matki na tym etapie rozwoju dziecka stanowi podwalinę jego ufności w relacjach.

W szóstym miesiącu życia zaczyna się natomiast bardzo istotna rozwojowo faza – faza separacji–indywiduacji, która trwa do około 24. miesiąca życia. Stanowi ona bazę późniejszego poczucia pewności i indywidualności człowieka. Na tym etapie dziec[-]ko zaczyna rozumieć, że matka jest bytem odrębnym, który nie zawsze jest dostępny. Dziecko testuje swoją autonomię, ale równocześnie pragnie bliskości matki. Jeśli zadba ona o to, aby pozytywnie wzmacniać tendencje dziecka do uniezależniania się, w przyszłości będzie ono umiało tworzyć relacje bez nadmiernej zależności, dbając równocześnie o swoją indywidualność.

Zwieńczeniem tego procesu rozwojowego jest faza stałości obiektu – około 4. roku życia dziecka. Dziecko docenia innych ludzi nie tylko dlatego, że zaspokajają jego potrzeby, ale po...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy