To był zwykły dzień...

Trening psychologiczny

Wszystko zaczęło się od decyzji, dalej poprowadziło mnie życie. Byłam uparta i konsekwentna, więc w końcu przyszedł dzień, w którym polubiłam siebie. To najcudowniejsze uczucie na świecie.

Czy pamiętam zdarzenie, które odmieniło moje życie, przełomową chwilę? To był prześliczny majowy dzień. Miałam dużo czasu na myślenie. Moje myśli były jak kłęby ogniskowego dymu, ciemne i pokręcone. Nie chciałam analizować swojego życia. To było smutne i męczące. Chciałam znaleźć coś, co by mnie uwolniło i pozwoliło wreszcie być szczęśliwym człowiekiem. Piekły mnie ukryte pod bransoletkami nadgarstki. Kiedy właściwie zdążyłam się tak znienawidzić?

POLECAMY

Zaczęło się chyba w gimnazjum. Uczucie niedopasowania i zagubienia powoli podłamywało moje poczucie własnej wartości. Potem liceum, nowi ludzie. Dużo czasu poświęcałam na naukę, przygotowanie się do olimpiad, na poszukiwanie znajomych i przyjaciół, którzy mnie zaakceptują. Coraz bardziej oddalałam się od siebie i umacniałam w przekonaniu, że nie jestem wartościowym człowiekiem. Co z tego, że chodzę do dobrej szkoły, daję sobie radę z nauką, skoro mam wrażenie, że do niczego to nie prowadzi, że nikogo to nie obchodzi?

Mój wewnętrzny chaos rozrastał się, powoli wnikając w każdy aspekt mojego życia. Nie dawałam sobie rady ze sobą – przez trzy lata pogrążałam się w smutku i nienawiści do samej siebie.

Aż w końcu, tego pięknego majowego dnia, podjęłam decyzję, że naprawdę chcę uporządkować swoje życie i jeśli to ma się udać, muszę włożyć w to sporo pracy i czasu. Postanowiłam...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

POLECAMY

Przypisy