Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Szkoła może być przygodą

8

Szkoła naprawdę może być wyjątkowym miejscem w świecie dziecka. Jej stworzenie wymaga jednak wysiłku ze strony nauczycieli, doskonalenia metod nauczania, zmiany sposobów myślenia o edukacji - tłumaczy Philip Zimbardo.

Prof. Philip Zimbardo jest psychologiem społecznym, jednym z najwybitniejszych uczonych XX wieku. Od wielu lat prowadzi badania nad nieśmiałością, zajmuje się też psychologią zła. Przez wiele lat był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Stanforda, obecnie na emeryturze.

Elżbieta Piotrowska-Gromniak jest założycielką i prezesem Stowarzyszenia „Rodzice w Edukacji”, liderem środowisk rodzicielskich w Warszawie, członkiem Forum Rodziców przy Ministrze Edukacji Narodowej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Rodziców (EPA).

Elżbieta Piotrowska-Gromniak: – Wiele dzieci nie lubi szkoły. Chodzą do niej z wielką niechęcią. Czy tak musi być? Co zrobić, by dziecko czuło się w szkole dobrze?
Philip Zimbardo:
– Zadajmy sobie najpierw inne pytanie: dlaczego dzieci chodzą do szkoły? Odpowiedź nasuwa się sama: bo muszą. A zatem zmieńmy to! Niech szkoła stanie się dla dzieci przygodą, którą chcą przeżyć; przygodą, jakiej z pewnością nie przeżyją w domu. W takiej szkole spotkają nie tylko nauczyciela, który bardzo dużo wie o świecie, ale i inne dzieci, które także dużo wiedzą. Zyskają poczucie przynależności do pewnego wyjątkowego miejsca, poczują, że sala szkolna, w której mają zajęcia, jest ich miejscem. Taka szkoła nada nowe znaczenie życiu dzieci. Do tej pory ich świat ograniczał się do rodziców, rodzeństwa, dziadków. Natomiast taka szkoła-przygoda poszerzy ramy ich życia, które – co szczególnie ważne – będą poszerzać się każdego roku. Umożliwi im poznawanie nowych nauczycieli, nowych kolegów i koleżanek, odkrywanie siebie, wiedzy, świata.

Uczeń będzie w takiej szkole eksploratorem i odkrywcą. Najpierw jednak nauczyciel musi pokazać mu nowy, nieznany świat, którego wcale nie trzeba się bać.

– To wielkie wyzwanie dla nauczycieli. Trzeba zmienić sposób, w jaki dzieci spostrzegają szkołę. Wyobraźmy sobie, że zostaje wprowadzony przepis znoszący obowiązek chodzenia do szkoły – dzieci chodzą do niej, jeśli tego chcą. W takiej sytuacji to nauczyciel musiałby zachęcić je do chodzenia na jego zajęcia, przekonać, że szkoła może być wspaniałą przygodą, że może dać niezwykłe możliwości rozwoju i zdobywania wiedzy, poznawania nowych przyjaciół. Taka szkoła byłaby naprawdę wyjątkowym miejscem w tym nowym świecie. Kto by nie chciał do niej chodzić? W domu, w porównaniu z taką szkołą, byłoby po prostu nudno. Jej stworzenie wymaga jednak wysiłku ze strony nauczycieli, doskonalenia metod nauczania, zmiany sposobów myślenia o edukacji. W dobie Internetu i gier wideo dzieci przyzwyczaiły się do tego, że są wciąż bombardowane różnorodnymi bodźcami wizualnymi. Czy w takiej sytuacji słuchanie nauczyciela, który tylko mówi i mówi, może być ekscytujące? Przecież to nuda w czystej postaci! Dlatego podstawowym zadaniem współczesnego nauczyciela jest takie prezentowanie treści, by uczeń zainteresował się nimi.

Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Niektórzy nauczyciele wcale nie chcą kreować przygody, nie chcą budzić w swoich uczniach ducha odkrywców. Wręcz przeciwnie – wolą uczniów cichutkich, którzy nie zadają trudnych pytań i potulnie siedzą w ławce. Idealny uczeń to uczeń nieśmiały.
– Gdy pytam nauczycieli, czy mają w swoich klasach nieśmiałe dzieci, zwykle słyszę: „Nie, nie mam nieśmiałych uczniów”. Siadam wtedy w ostatniej ławce i obserwuję, co się dzieje na lekcji. Widzę, że wśród uczniów są tacy, którzy przez całe zajęcia milczą. Nauczyciel zaczyna śpiewać piosenkę, część dzieci ją podejmuje, ale niektóre nawet nie otwierają ust. Nauczyciel zadaje pytanie i znów to samo – niektóre dzieci nie podnoszą ręki, nie zgłaszają się do odpowiedzi. Nauczyciel ich nie zauważa. To dlatego z przekonaniem mówi, że nie ma w klasie nieśmiałych dzieci. W małych klasach sytuacja może wyglądać inaczej, jednak w zespołach trzydziestoosobowych trudno dostrzec nieśmiałych uczniów, bo nie sprawiają nauczycielom żadnych problemów. I to jest właśnie problem.

Co można poradzić rodzicom nieśmiałych dzieci? Jak powinni z nimi pracować?

– Wiele lat temu telewizja ABC nakręci...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy