Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Szkoła demokratyczna ceni zdolności

0 428

Prawidłowy rozwój człowieka możliwy jest tylko wtedy, gdy ma on pozytywny obraz własnej osoby i nie boi się podejmować wyzwań. Dlatego szkoły demokratyczne wspierają dzieci w budowaniu wiary we własne możliwości, niezależnie od posiadanych uzdolnień.

Dr Marzena Żylińska wykłada metodykę w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu. Zajmuje się też wykorzystywaniem nowych technologii w nauczaniu. Prowadzi seminaria dla nauczycieli. W 2013 roku ukazała się jej książka Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi.

Obecny model edukacyjny powstał ponad dwieście lat temu w Prusach, gdy demokratyczny porządek dopiero się wykluwał, a oświeceniowi myśliciele zapoczątkowali dyskusję na temat wolności i praw jednostek. W XXI wieku prawo do decydowania o własnym życiu, jak również do samodzielnego dokonywania wyborów, wydaje się oczywiste. Jednak z jego stosowania wyłączona jest duża grupa populacji – dzieci. Społeczny konsensus zakłada, że małym ludziom nie należy się pełnia praw, dlatego można – rzekomo dla ich dobra – zmuszać ich do robienia tego, czego robić nie chcą i przed czym się wzbraniają: siedzenia w ławkach, bezruchu, ciszy, funkcjonowania w nie swoim rytmie itd. Słowem, szkoła może pozbawić ich wolności, a nawet – gdy nie dostosowują się do wymagań – traktować bez szacunku. W wielu krajach dzieciom, które nie potrafią codziennie godzinami siedzieć spokojnie w ławkach, często podaje się metylofenidat, silny lek uspokajający o poważnych skutkach ubocznych. Na przykład w Niemczech sprzedaż metylofenidatu (handlowa nazwa Ritalin) w latach 1993–2009 wzrosła 51 razy! Wszystko dla dobra dzieci!
W edukacyjnym tzw. głównym nurcie przyjmuje się, że dzieci trzeba do nauki zmuszać, trzeba pokonać ich naturę i odzwyczaić od naturalnych sposobów zachowania. Kilkulatki chętnie współpracują z innymi dziećmi, lubią ruch, najefektywniej uczą się przez aktywność i zadawanie pytań, ale w szkole najczęściej muszą pracować indywidualnie, siedzieć w ławce, odtwarzać podane wiadomości i odpowiadać na pytania nauczyciela. Zakłada się, że bez przymusu niczego by w życiu nie osiągnęły. Osoby odpowiedzialne za obecny system edukacyjny naukę traktują nie jako akt woli, ale przymusu.

Summerhill – pierwsza szkoła demokratyczna

Najsilniejszych dowodów na to, że efektywna nauka jest aktem woli, dostarczył twórca szkoły Summerhill, Alexander Sutherland Neill. Zaczęła ona działać w 1921 roku i funkcjonowała 50 lat. Neill opisał swój eksperyment w 20 książkach i w wielu artykułach. Dziś stworzony przez niego ruch określa się mianem „edukacji demokratycznej”.

POLECAMY

W Summerhill żadne dziecko nie było zmuszane do nauki, na lekcje chodziły tylko te, które chciały. Oprócz zajęć wychowankowie mogli robić wiele innych, ciekawych dla nich rzeczy, bo szkoła dysponowała dużym terenem, umożliwiającym uprawianie różnych dyscyplin sportowych, oraz bogato wyposażonymi pracowniami i warsztatami, w których można było malować, rzeźbić, lepić garnki, budować modele samolotów, naprawiać rowery, zajmować się stolarką lub metaloplastyką. Wybór był duży, jednak większość dzieci z własnej woli decydowała się na lekcje. Co ciekawe, uczyć chciały się wszystkie dzieci, dla których Summerhill była pierwszą szkołą. Przeniesione z innych placówek oświatowych potrzebowały kilku miesięcy, a niektóre nawet paru lat, by ponownie nabrać chęci do nauki.

Uczniowie Summerhill bez żadnego przymusu osiągali w życiu to samo, co ich rówieśnicy chodzący do tradycyjnych szkół. Ci, którzy chcieli iść na studia, musieli, jak wszyscy inni, zdać stosowne egzaminy. Jednak bilans zysków i strat pokazywał, że oparcie edukacji na zasadach dobrowolności przynosi pozytywne rezultaty. W Summerhill dzieci uczyły się z własnej woli i z przyjemnością, a dzięki temu nabierały wiary we własne możliwości. Alexander Neill zanotował w książce Nowa Summerhill: „Możliwe, że Summerhill jest najszczęśliwszą szkołą na świecie. Nie mamy wagarowiczów i rzadkie są przypadki tęsknoty za domem. Sporadycznie dochodzi do bójek – zdarzają się oczywiście sprzeczki, ale rzadko widywałem walki na pięści, podobne do tych, w których sam brałem udział jako chłopiec. Rzadko słyszę, żeby dziecko płakało, ponieważ wolne dziecko ma do uzewnętrznienia o wiele mniej nienawiści, niż to, które jest wiecznie gnębione. Nienawiść rodzi nienawiść, a miłość rodzi miłość. Miłość oznacza akceptację dzieci i jest konieczna w każdej szkole. Nie można być po ich stronie, a zarazem karać je i wrzeszczeć na nie. Summerhill jest szkołą, w której dziecko wie, że jest akceptowane”.

Potrzeba akceptacji jest warunkiem zbudowania poczucia własnej wartości i wiary we własne możliwości. W tradycyjnej szkole trzeba być dobrym uczniem, by nabrać przekonania, że jest się wartościowym człowiekiem. Alexander Neill przyjął z gruntu inne założenie i głęboko wierzył, że każde dziecko ma jakieś uzdolnienia, a szkoła ma odkryć i rozwinąć ten naturalny potencjał. Jeśli człowiek potrafi zakładać ogrody, naprawiać samochody albo opiekować się chorymi, to nie musi wiedzieć, jak rozmnażają się rośliny okrytonasienne ani znać definicji liczb naturalnych, a mimo to cieszyć się szacunkiem.

Mózg wybiera to, co lubi

Ciekawe jest spojrzenie na ideę szkół demokratycznych z punktu widzenia badań nad mózgiem i tego, co o procesach uczenia się mówią neurobiologowie. Zdaniem wybitnego niemieckiego neurobiologa Geralda Hüthera samo częste powtarzanie pewnych czynności nie wystarczy do tego, żeby w mózgu powstały i ustabilizowały się odpowiednie struktury. O tym, czy się czegoś nauczymy, nie decyduje środowisko, ale mózg i wybory, jakich on dokonuje w oparciu o dotychczasową wiedzę i doświadczenia. Proces uczenia się przebiega najefektywniej, gdy uczeń sam wyznacza sobie cel. Gdy go osiągnie, odczuwa ogromną satysfakcję. Wtedy w jego mózgu uwalnia się mieszanka neuroprzekaźników i neuropeptydów, która wydatnie przyczynia się do zwiększenia motywacji wewnętrznej i przyjemności z uczenia się.

Zdaniem Hüthera nasz mózg nie reaguje na to, co jest obiektywnie ważne czy słuszne, ale na to, co na podstawie własnych, subiektywnych ocen uznał za istotne. Sposób funkcjonowania tego mechanizmu wyjaśnia niemiecki biolog i neurolog Gerhard Roth. Analizując neurobiologiczne podstawy uczenia się, wskazuje on na rolę, jaką w tym procesie odgrywa stan podwyższonej uwagi i koncentracji, dzięki któremu mózg z informacyjnego szumu potrafi wybrać najistotniejsze informacje, oznakować je i nadać im znaczenie. To jest możliwe tylko wtedy, gdy uczeń rozumie, dlaczego określona informacja jest istotna. Procesy te przebiegają zarówno w korze mózgu, jak i w pniu oraz moście, a to oznacza, że duża ich część odbywa się poza naszą świadomością.

Jeden kanał to za mało

Uczenie się jest aktywnym procesem tworzenia znaczeń, który w każdym mózgu przebiega inaczej. Różnice dotyczą zarówno specyficznych uzdolnień, jak i stylów uczenia się. Wiele trudności w nauce to skutek stosowania w szkole jednego, opartego na kanale werbalnym, stylu przekazywania wiedzy. Uczniowie, którym on odpowiada, mają szansę osiągnąć dobre wyniki, ale u pozostałych pojawiają się trudności.

Gerhard Roth podaje szereg możliwych przyczyn takich problemów. Oprócz genetycznych czynników mających wpływ na sukcesy w szkole, wymienia również doświadczenia z okresu płodowego i z pierwszego okresu po urodzeniu. To wtedy tworzą się w mózgu struktury determinujące ogólną aktywność i uwagę. Ich funkcjonowanie uzależnione jest od takich neuromodulatorów, jak dopamina, serotonina czy sterująca uwagą acetylocholina. Ten system tworzy fundament możliwości i gotowości do uczenia się. Jeśli nie funkcjonuje on prawidłowo, dziecko ma trudności z koncentracją lub zapamiętywaniem. Wtedy nauka oparta tylko na kanale werbalnym stwarza mu szczególnie dużo trudności. Oczekiwanie od wszystkich uczniów takich samych osiągnięć wywołuje w nich poczucie zagrożenia i zdecydowanie obniża samoocenę.

Wysoka samoocena jako warunek sukcesu

W szkołach opartych na modelu zaproponowan...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy