Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

25 lutego 2020

Szkoda, że Twoi rodzice nie przeczytali tej książki (a twoje dzieci docenią, że ją znasz) - Philippa Perry

70

Jedyna książka, która pomoże Ci być dobrym rodzicem.

Trudno być rodzicem w dzisiejszych czasach. Toniemy w zalewie często sprzecznych ze sobą informacji, zmieniających się trendów i taktyk. Książka Philippy Perry, uznanej psychoterapeutki z ponad 20-letnim doświadczeniem, cudownie się na tym tle wyróżnia, rzucając świeże, szerokie światło na temat wychowywania dzieci. Nie skupia się na osiąganiu kolejnych etapów rozwoju, szkoleniu dziecka tak, aby miało godne pozazdroszczenia maniery lub sposobach stworzenia "idealnej rodziny". W centrum jej refleksji jest zbudowanie głębokiej, zdrowej emocjonalnie relacji z dziećmi, aby rosły one w poczuciu bezpieczeństwa, wiedząc, kim są i czego chcą - dając im i rodzicom szansę prawdziwego szczęścia.

Ta książka to najważniejszy przewodnik dla każdego rodzica, a już na pewno dla każdego, kto chce uniknąć powtarzania błędów własnych rodziców i mądrze czerpać ze swoich doświadczeń. To książka dla rodziców, którzy nie tylko kochają swoje dzieci, ale chcą je także lubić.

O autorce

Philippa Perry jest psychoterapeutką z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, a także pisarką i dziennikarką. Redaguje rubrykę porad osobistych w „Red Magazine”. Pracowała przy filmach dokumentalnych, między innymi “The Truth about Children Who Lie”, “The Age of Emotion” i “Humiliation” dla BBC Radio 4, “Being Bipolar” dla Channel 4, “Sex, Lies and Love Bites, a History of Agony Aunts” i “How to be a Surrealist with Philippa Perry” dla BBC4. Jest autorką książek Couch Fiction, Graphic Tale of Psychotherapy i How to Stay Sane. Mieszka w Londynie. Z mężem, artystą Graysonem Perrym są rodzicami dorosłej córki, Flo.

Informacje szczegółowe o książce

  • Data premiery: 26 lutego 2020
  • Numer wydania: I
  • Liczba stron: 320
  • Format: 135 x 210 mm
  • Link do strony, gdzie można kupić książkę: https://kulturalnysklep.pl

PRZECZYTAJ FRAGMENT KSIĄŻKI

Twoje rodzicielskie dziedzictwo

Dzieci nie robią tego, co mówimy; robią to, co my robimy, naśladują nas. To nie frazes, ale prawda. Zanim zastanowimy się nad zachowaniem naszych dzieci, warto – a nawet trzeba – przyjrzeć się, jakie są ich wzory do naśladowania. A jednym z nich jesteś ty, rodzicu.

Ta część dotyczy ciebie, ponieważ to ty będziesz miał lub masz duży wpływ na swoje dziecko. Podam przykłady tego, jak w kontekście relacji przeszłość może wpływać na teraźniejszość. Opowiem o tym, jak zachowanie dziecka może wywoływać w nas dawne uczucia, które bez świadomości przenosimy na kontakty z synem lub córką. Zastanowię się również, jak ważne jest ujawnienie naszego wewnętrznego krytyka, byśmy nie przekazali następnemu pokoleniu zbyt wiele jego podtruwających przekazów.

Przeszłość wraca, by kąsać nas (i nasze dzieci)
Dziecko potrzebuje ciepła i akceptacji, fizycznego dotyku, obecności, miłości, zrozumienia, zabawy z ludźmi w każdym wieku, kojących doświadczeń, wiele uwagi i twojego czasu, a także wyznaczenia granic. Och – pomyślicie – więc to proste: książka może się tutaj skończyć. Tak naprawdę to dopiero początek. Przeszkód, które utrudniają nam bycie dobrym rodzicem, jest wiele. To codzienne życie: opieka nad dziećmi, pieniądze, szkoła, praca, brak czasu… I moglibyśmy jeszcze tak długo wymieniać. Tej listy nie da się nigdy zamknąć.
Jednak to, co może przeszkadzać bardziej niż którekolwiek z życiowych okoliczności, dostaliśmy, gdy sami byliśmy dziećmi. Jeśli nie spojrzymy na to, jak zostaliśmy wychowani, nasze dzieciństwo może kąsać. Być może zdarza się, że mówisz coś w stylu: „Otworzyłem usta i usłyszałem słowa mojej matki”. Oczywiście, gdyby były to słowa, które sprawiły, że poczułeś się jako dziecko kochany, potrzebny i bezpieczny, problemu nie ma. Często jednak są to słowa, które wywołały coś przeciwnego.
Co może przeszkadzać w relacji z dziećmi? Nasz brak pewności siebie, pesymizm, nadopiekuńczość, która blokuje nasze prawdziwe uczucia. I wreszcie: nasze oczekiwania wobec dziecka i obawy, że ono ich nie spełni. To się ciągnie przez wieki. Taką irytację czuli prawdopodobnie nasi rodzice w stosunku do nas i ich rodzice. Jesteśmy tylko ogniwem łańcuszka ciągnącego się przez tysiąclecia naszej ludzkiej historii.
Jest też dobra wiadomość: możesz nauczyć się przekształcać ten łańcuszek, a to poprawi życie twoich dzieci i ich dzieci. I możesz zacząć już teraz. Nie musisz powtarzać rodzicielskiego schematu. Możesz porzucić to, co było nieprzydatne. Jeśli jesteś rodzicem lub zamierzasz nim zostać, możesz odbezpieczyć i przede wszystkim poznać swoje dzieciństwo. Sprawdzić, co się z tobą stało, jak się wtedy czułeś i jak się czujesz teraz. Po rozbrojeniu tej bomby możesz się sobie przyjrzeć i zabrać w swoją rodzicielską przyszłość tylko to, czego naprawdę potrzebujesz.
Jeśli dorastając, byłeś traktowany jak ktoś cenny i wyjątkowy, czułeś bezwarunkową miłość, poświęcano ci wystarczająco dużo uwagi i miałeś satysfakcjonujące relacje z członkami rodziny, dostaniesz schemat, który pozwoli ci zbudować dobre relacje z dziećmi. Z takim bagażem doświadczeń z dzieciństwa możesz wnieść pozytywny wkład w swoją rodzinę i społeczność. Dla kogoś z takim schematem rodzinnych relacji grzebanie się w dzieciństwie raczej nie będzie zbyt bolesne. Jeśli jednak nie masz idyllicznych wspomnień – a tak jest w przypadku dużej części z nas – spojrzenie wstecz może wiązać się z dyskomfortem emocjonalnym. Nie da się tego uniknąć, jeśli chcemy mieć większą samoświadomość, a tylko to pozwoli nam na przerwanie łańcuszka obciążających schematów. Tak wiele z tego, co odziedziczyliśmy, znajduje się poza naszą świadomością. I utrudnia nam ustalenie, czy nasza reakcja to tylko odpowiedź na zachowanie dziecka, czy też może chodzi o coś, co tkwi zakorzenione w naszej przeszłości.
Ta historia pomoże zilustrować, co mam na myśli. Opowiedziała mi ją Tay, kochająca mama i doświadczona psychoterapeutka, która szkoli innych. Wspominam obie jej role, by wyjaśnić, że nawet najbardziej samoświadomi i mający dobre intencje rodzice mogą popaść w emocjonalne załamanie i ich zachowanie wobec dziecka to tak naprawdę reakcja na przeszłość, a nie teraźniejszość. Ta opowieść sięga czasów, gdy córka Tay, Emily, miała prawie siedem lat. Dziewczynka wchodziła na ściankę wspinaczkową, w pewnym momencie utknęła i zaczęła krzyczeć, że potrzebuje pomocy, by zejść.
Powiedziałam jej, żeby zeszła na dół, a kiedy odpowiedziała, że nie może, nagle poczułam wściekłość. Myślałam, jakie to niedorzeczne, że tak łatwo się wspinała, a teraz nie może zejść. Krzyknęłam, żeby natychmiast zeszła. W końcu to zrobiła. Potem próbowała złapać mnie za rękę, ale wciąż byłam wściekła i powiedziałam: „Nie!”, a Emily się...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy