Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

21 stycznia 2016

Symfonia w kolorze czerwonym

0 406

Synestetycy widzą dźwięki, smakują ruch lub przypisują kolory liczbom. Co leży u podłoża takiej karuzeli zmysłów?

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na koncercie. Nagle młoda kobieta obok szepcze: „Uwielbiam, gdy dźwięki tworzą jasnoczerwone kręgi nad głowami muzyków”. Podczas antraktu zaczynamy rozmawiać. Po chwili nieznajoma mówi: „Pański głos ma miły ton o zapachu herbaty jaśminowej”. Po koncercie idziemy do pobliskiego baru szybkiej obsługi. Kobieta spogląda rozczarowana na swoją kanapkę, stwierdzając, że smakuje zbyt kwadratowo. Co za dziwna osoba! Może coś jej dolega? – możemy pomyśleć. Nie ma się jednak czego obawiać – jest całkowicie zdrowa. Doświadcza tylko synestezji (od grec. syn – razem, aisthesis – poznanie zmysłowe).

Synestezja to zjawisko polegające na tym, że określony bodziec zmysłowy, tzw. bodziec wyzwalający, wywołuje również wrażenia charakterystyczne dla innych zmysłów, czyli tzw. odczucia towarzyszące. Podczas koncertu większość z nas słyszy wyłącznie dźwięki granej przez muzyków melodii, synestetycy natomiast doświadczają również wrażeń wzrokowych. Niektóre głosy mogą też mieć określony zapach, np. herbaty jaśminowej. Podczas gdy typowy smakosz odczuwa potrawy jako słodkie, kwaśne lub słone, synestetyk może poczuć na języku także... rogi i kanty.

POLECAMY

Naukowcy wyróżniają rozmaite rodzaje synestezji, w zależności od tego, jaki typ percepcji towarzyszy danemu odczuciu. Przykładowo osoby z synestezją typu grafem-kolor widzą cyfry, litery lub całe słowa w różnych kolorach. I tak, synestetyk może widzieć złoty blask litery „R” albo granat towarzyszący „W”, choć są one wydrukowane czarnym tuszem na białej kartce. Opisano wiele innych rodzajów synestezji, np. fonem-kolor, grafem-smak, fonem-smak, a także bardziej złożone: liczba-osobowość, dotyk-smak czy orgazm-kolor.

Pierwsze badania empiryczne dotyczące zjawiska synestezji prowadzono w XIX wieku. Zajmowało się nim wielu znanych naukowców, m.in.: Wilhelm Wundt (1832–1920), Gustav Theodor Fechner (1801–1887) i sir Francis Galton (1822–1911). Jednak na początku XX wieku, wraz z rozwojem behawioryzmu, zainteresowanie synestezją spadło. To, czego nie można zmierzyć, nie powinno być przedmiotem badań psychologicznych – brzmiało credo zwolenników nowej szkoły psychologii. Dopiero w latach 90. ubiegłego stulecia fascynacja zjawiskiem zaczęła odżywać. A gdy zespół naukowców pod kierunkiem Simona Barona-Cohena, psychologa z University College London, opracował nową metodę mierzenia synestezji, badania jej poświęcone weszły w fazę rozkwitu.

Prawdziwa próba
Simon Baron-Cohen i jego współpracownicy sprawdzali, czy doświadczenia synestetyczne grafem-kolor są spójne w czasie. W tzw. teście spójności eksperymentator prosi uczestników – osoby doświadczające synestezji oraz osoby niedoświadczające tego zjawiska – by wymienili kolor towarzyszący każdej literze alfabetu. Obie grupy zostają poddane ponownemu badaniu po kilku miesiącach lub latach. W ten sposób naukowcy mogą sprawdzić, czy doświadczenie koloru pozostało takie samo, czy zmieniło się wraz z upływem czasu. Badania pokazały, że synestetycy bez wahania przypisują określonym literom ten sam kolor, niezależnie od tego, ile czasu upłynie, bowiem przez całe życie spostrzegają daną literę w tym samym kolorze. Natomiast osoby, które nie są synestetykami, podczas drugiego badania długo zastanawiają się, po czym wybierają zazwyczaj „pierwszy lepszy” kolor z palety barw; zrobili to i za pierwszym razem.

Do badania synestezji wykorzystuje się również test Stroopa. W klasycznych eksperymentach tego rodzaju badany czyta wyrazy określające barwy, np. „czerwony”, „turkusowy”, „fioletowy”, które zostały napisane kolorem zgodnym ze swoim znaczeniem lub zupełnie innym (por. „Barwne zadania”, s. 39). Zadanie polega na jak najszybszym określeniu koloru czcionki, którą wydrukowano dany wyraz. Jeśli treść i kolor słowa nie pasują do siebie (np. wyraz „czerwony” napisano turkusową czcionką), badani potrzebują zwykle więcej czasu, by nazwać barwę.

Podobny test można przeprowadzić w badaniach dotyczących synestezji liczba-kolor. Uczestnikowi pokazuje się pewną liczbę, np. 7, która jest wydrukowana w kolorze kojarzącym mu się z tą cyfrą, np. żółtym, lub w dowolnym innym kolorze, np. czerwonym. Poproszeni o określenie koloru cyfry synestetycy dokonają tego znacznie szybciej, gdy faktyczny kolor czcionki i synestetyczny kolor towarzyszący są identyczne. W 2007 roku naukowcy z Max-Planck-Institut für Hirnforschung ustalili, że synestetycy reagują wolniej, jeśli liczba jest wydrukowana w kolorze przeciwstawnym do synestetycznego koloru towarzyszącego, np. żółta „siódemka” – w kolorze fioletowym lub czerwona „szóstka” – w kolorze zielonym.

Od kilku lat w badaniach nad synestezją stosuje się także metody neuroobrazowania. Przy ich pomocy naukowcy przyglądają się mózgowemu przebiegowi doświadczeń synestetycznych. W 2006 roku, dzięki wykorzystaniu funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, zespół Julii Sperling z Universität Frankfurt odkrył, że u synestetyków patrzących na czarne litery znajdujące się na białej kartce, aktywny jest ten sam obszar mózgu, który u osób niebędących synestetykami ulega pobudzeniu podczas oglądania wyrazów wydrukowanych w kolorze. Jest to obszar kory wzrokowej określany symbolami V4/V8, nazywany też „centrum kolorów”.

Naukowcy przypuszczają, że u podłoża synestezji leży wyjątkowe powiązanie pomiędzy poszczególnymi zmysłami. Innymi słowy, obszary kory wzrokowej i słuchowej u osób, które widzą kolorowe wzory podczas słuchania muzyki, muszą być ze sobą nadzwyczaj dobrze połączone. Romke Rouw z Universiteit van Amsterdam przeprowadziła w 2007 roku badania z udziałem synestetyków typu grafem-kolor. Dzięki wykorzystaniu metod neuroobrazowania holenderska badaczka odkryła, że obszary mózgu, które uczestniczą w spostrzeganiu kolorów, są silniej połączone z tymi jego rejonami, które służą przetwarzaniu liter.

Smaki słowa i kolory alfabetu
Istnieje jeszcze inne źródło tego zmysłowego zjawiska, czego dowiódł zespół badaczy pod kierunkiem Mike’a Dixona z University of Waterloo. Naukowcy pokazywali badanym dwuznaczny znak „5”, który mógł oznaczać zarówno cyfrę „5” , jak i literę „S”. Jeśli znak ten został umieszczony w wyrazie, na przykład „MU5IK” (niem. muzyka), badani interpretowali go jako literę „S”, a synestetycy spostrzegali ponadto kolor synestetyczny towarzyszący tej literze. Gdy z kolei symbol znalazł się w kontekście liczbowym, na przykład w szeregu cyfr 1, 2, 3, 4, 5, 6, badani interpretowali go jako „5”. Synestetycy widzieli go tym razem w kolorze, który przypi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy