Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

26 kwietnia 2016

Stwarzam się?

12

Zarządzać możemy (z pewnymi niewielkimi wyjątkami) czymś, co jest zewnętrzne względem Ja.

Od pewnego czasu męczą mnie problemy lingwistyczne. Czasem myślę, że jest to objaw przesadnej wrażliwości językowej, a czasem, że to objaw ciekawego problemu psychologicznego.

Popatrzmy na przykład pierwszy. Ktoś powiada: „mam piękne ciało”, a ktoś inny: „popatrz, jakie ona ma piękne nogi”. Ktoś żali się: „moja biedna głowa”, a ktoś inny: „moje serce tego nie wytrzyma”. Jeśli stwierdzamy, że coś jest moje albo że ktoś coś ma, to mówimy o relacji posiadania. Podmiot posiada jakiś przedmiot. „Mam kawał ziemi”, „to jest mój samochód” – to dobre przykłady takiej relacji. Zauważmy przy tym, że jest to relacja jednokierunkowa, ja mam ziemię, ale nie odwrotnie; samochód jest mój, ale ja nie należę do samochodu. Tyle tylko, że w przypadku mojej głowy czy mojego ciała, które w opisanej relacji są przedmiotami – najwyraźniej brak podmiotu. W jaki sposób zatem powstaje podobna relacja?

Popatrzmy na przykład drugi. Co rusz czytam o zarządzaniu sobą i zastanawiam się, kto czym zarządza. Kto jest podmiotem zarządzającym, a kto przedmiotem oddziaływania? „Zarządzaj swoimi myślami” – zachęcają jedni, „panuj nad uczuciami” – rekomendują inni, „kieruj swoimi postępkami” itp. O ile ostatnie – kierowanie zachowaniem – można sobie jakoś wyobrazić, to dwie pierwsze zachęty pokazują coś osobliwego: pewien rodzaj rozdwojenia Ja. Jakaś część Ja rządzi, a jakaś (inna? ta sama?) część Ja słucha rozkazów i lepiej lub gorzej je wykonuje. Tylko jaka część? Co jest jedną, a co drugą częścią?
Z pokorą...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy