Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Sojusznicy, powiernicy, sędziowie...

0 505

Rozpoczynamy cykl artykułów o dorosłych dzieciach rozwiedzionych rodziców. W tym numerze „Charakterów” piszemy, w jaki sposób skłóceni małżonkowie wykorzystują syna czy córkę w rozgrywkach między sobą. W kwietniu pokażemy, jak rozwód wpływa na emocje i myślenie DDRR, a w maju jak funkcjonują oni w związkach z innymi ludźmi. W czerwcu zaś podpowiemy, jak można pomóc dorosłym dzieciom rozwiedzionych rodziców. Autorem cyklu jest Kuba Jabłoński, psychoterapeuta pracujący w poradni „Intra” w Warszawie, pomagający w rozwiązywaniu problemów małżeńskich. Czekamy na Wasze listy i opinie. Mamy nadzieję, że nasz cykl pomoże choćby niektórym z Was ujrzeć swoje problemy w innym świetle i zmienić coś w życiu. Najciekawsze listy opublikujemy w „Charakterach”. To pierwszy z cyklu tekstów Kuby Jabłońskiego o dorosłych dzieciach rozwiedzionych rodziców.

W Polsce każdego roku sądy orzekają ponad 40 tysięcy rozwodów. Szacuje się, że w naszym kraju w rozbitych rodzinach wychowuje się ponad dwa miliony dzieci! Dlatego postanowiliśmy rozpocząć cykl poświęcony Dorosłym Dzieciom Rozwiedzionych Rodziców (DDRR). Chcemy pokazać, jakie skutki pozostawia rozwód w psychice dziecka i jak mogą one zaważyć na jego dorosłym życiu. Pokażemy też, jak można pomóc dzieciom i ich bliskim.

Narastające poczucie osamotnienia, nagłe przypływy i odpływy nadziei, złość przeplatana z poczuciem winy, stuprocentowa pewność na przemian z absolutnym zwątpieniem, poczucie chaosu i zagubienia – to tylko niektóre z przeżyć, jakich doświadczają małżonkowie stojący w obliczu rozwodu. Związane z tą sytuacją cierpienie sprawia, że oboje prawie całą swoją uwagę kierują w dwie strony: do wnętrza siebie – aby móc się lepiej rozeznać w świecie swoich uczuć, zachowań i myśli, lub na zewnątrz – aby szukać wsparcia u innych, znaleźć zapomnienie we wszystkim, co nie łączy się z domem. W takich warunkach nie potrafią być cierpliwi, uważni i wyrozumiali dla swoich dzieci. Nie potrafią też znaleźć dla nich czasu. Nie znaczy to, że przestają je kochać albo kochają mniej – sami tracą stabilność oraz poczucie bezpieczeństwa i nie mogą ich dać swoim dzieciom. Taka sytuacja rodzinna może powodować powstawanie u dzieci urazów psychicznych.
Opiszę teraz sytuacje, które moim zdaniem są źródłami urazów dla dzieci przeżywających rozwód wraz z rodzicami. Jeśli te urazy nie zostaną odpowiednio wcześnie skorygowane, będą dawały o sobie znać w późniejszym, dorosłym życiu dziecka. Sytuacji urazowych jest bardzo dużo, dlatego dla przejrzystości tekstu podzieliłem je na grupy. Oto one.

Spirala zaniedbania

Na fascynującej, ale jednocześnie trudnej drodze życia dzieci napotykają rozmaite przeszkody. Z większością z nich sobie nie radzą – odczuwają wówczas różne emocje, począwszy od złości, a skończywszy na lęku. Proszą wtedy, co naturalne, o pomoc rodziców, albo też rodzice, widząc, co się dzieje, sami im jej udzielają. Dzieci uczą się w ten sposób proszenia o pomoc i korzystania z niej. W przypadku rozwodu małżonkowie przeżywają zawirowania związane z rozpadem rodziny i nie mają wystarczająco dużo siły i czasu na wspomaganie dzieci w poznawaniu i uczeniu się życia. Osamotnione dziecko próbuje radzić sobie ze swoimi problemami, choć ciągle, w sposób nieświadomy, pragnie pomocy matki i ojca. Próbuje więc zwrócić na siebie ich uwagę – to jego wołanie o pomoc. Niestety, skłóceni rodzice często odbierają takie zachowania jako dowód krnąbrności i nieposłuszeństwa, odpychają więc dziecko lub nadmiernie je karzą. Taka reakcja rodziców pogłębia w nim poczucie osamotnienia, złość czy lęk. W efekcie dziecko sprawia jeszcze więcej kłopotów.
Jola opowiedziała mi taką historię: „Kiedy ojciec odszedł, przestałam się uczyć. Nikt tego nie zauważał, bo nie przynosiłam złych ocen, a matka prawie nie wychodziła z pracy. To chyba był jej sposób na to, co się stało. W szkole było coraz gorzej. Miałam już takie zaległości, że nie byłam w stanie ich nadrobić. Zaczęłam wagarować, podrabiać podpisy, ciągle kłamać. W domu jak ognia unikałam rozmów o szkole. Nie zawsze się udawało. Dochodziło wtedy do karczemnych awantur. Było mi żal matki, ale nie mogłam nic poradzić”.

Z kim wolisz być

Skłóceni rodzice często domagają się od swoich dzieci, aby zadeklarowały, z którym z nich chcą być, chodzić na spacery czy na zakupy. Zapominają, że dzieci potrzebują ich obojga równie mocno i ostatnią rzeczą, jaką chcą zrobić, jest złożenie takiej swoistej deklaracji lojalności.
Joanna opowiadała mi, że jej matka wielokrotnie pytała ją, z którym z rodziców woli coś robić, na przykład pójść do kina. Czuła wtedy ogromne zakłopotanie i smutek, zupełnie nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Na domiar złego usłyszała kiedyś, jak matka ze złością mówi do ojca: „Zobacz, jaki jesteś podły, nawet twoja córka nie chce z tobą iść na spacer”. Joanna rzeczywiście nie chciała pójść na spacer z ojcem, ale wyłącznie dlatego, że w telewizji był ciekawy program. Od tego momentu słowa matki: „Z kim wolisz...?”, powodowały, że Joanna najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Co gorsza, każde takie pytanie zmniejszało jej poczucie własnej wartości.

Rozsądź, kto z nas ma rację

Kłócący się matka i ojciec nierzadko chcą, aby dzieci osądzały, które z nich ma rację. Zapominają, że w złości wykrzykują pod swoim adresem rzeczy często głęboko niesprawiedliwe, czasami wręcz okrutne. W ogóle nie zwracają uwagi na to, że dla ich przerażonej córki czy wystraszonego syna jest to odpowiedzialność ponad dziecięce siły.

Radek ze łzami w oczach wspominał sytuacje, kiedy rodzice domagali się od niego rozstrzygnięcia, które z nich miało rację w kłótni. Mimo wewnętrznego sprzeciwu ulegał ich prośbom i rozstrzygał. Najgorsze jednak było dla niego to, że rodzice kompletnie nie zwracali uwagi na jego osądy. Z czasem na samą myśl o rozmowie z nimi odczuwał zniechęcenie i ogarniała go apatia. Nie potrafił im jednak odmówić i to powodowało, że narastała w nim złość na samego siebie.

Jesteś moim sojusznikiem


Obciążeniem zazwyczaj przekraczającym siły dziecka jest obarczanie go tajemnicą, na przykład o romansie. Z jednej strony bowiem dziecko pragnie jej dochować, aby nie zawieść zaufania matki czy ojca, z drugiej zaś zdaje sobie sprawę, że jest w tym coś złego, że właściwie oszukuje drugiego z rodziców.
Helena dobrze pamięta, że gdy miała około 11 lat, ojciec zaczął zabierać ją w soboty na spacery na przykład do parku czy do zoo. W tych miejscach – najpierw przypadkowo, a później już nie – spotykali ciocię Wandę. Helena szybko zauważyła, że przy tej kobiecie ojciec zachowywał się zupełnie inaczej niż w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy