Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

14 września 2016

SŁOWA, OBRAZY, DŹWIĘKI 5

0 403

PRZEMYSŁAW TOBOŁA wkracza w świat umysłu, o więźniach tożsamości pisze BARTOSZ ŻURAWIECKI, a BRONISŁAW MAJ analizuje wiersz Piotra Maura.

Piękny więzień

Umysł jest swoim własnym pięknym więźniem. Mój patrzył długo w lepki księżyc, co ogromne nowe skrzydła otwierał o zmierzchu do lotu, aż pewnego wieczoru powiesił się skromnie - słowa z wiersza E. E. Cummingsa mógłby wyrecytować Russell Crowe, gdy odbierał Złoty Glob za rolę w filmie „Piękny umysł", w którym kreował postać Johna Nasha, chorego na schizofrenię matematyka, uhonorowanego w 1994 roku Nagrodą Nobla za teorię gier.
Ron Howard, reżyser filmu, przygląda się z zachwytem obosiecznej mocy umysłu, jakby w rytm strof Dhammapady. Ścieżka Mądrości Buddy głosi bowiem: „Cokolwiek by uczynił wróg wrogowi, czy ktoś pełen nienawiści innemu - źle nakierowany umysł wyrządza człowiekowi dalece większą krzywdę". Wers kolejny niesie słowa otuchy: „Ani matka, ani ojciec, ani żaden inny krewny nie może przynieść człowiekowi większego dobra niż jego własny, dobrze nakierowany umysł".

Obie właściwości umysłu prezentuje reżyser, z najwyrazistszej strony, na kanwie biografii Johna Forbesa Nasha Jr., na przełomie lat 40. i 50. jednego z najsłynniejszych matematyków amerykańskich, który zmuszony jest, dręczony urojeniami, wycofać się z życia naukowego na wiele lat. Opracowana przez Nasha matematycznie teoria gier znalazła praktyczne zastosowanie m.in. w ekonomii i w strategiach negocjacji i przyniosła mu prawie pół wieku później Nagrodę Nobla.

Jak żyć z demonami u boku - oto wyzwanie dla chorych i lekarzy. Malarze malują - kto raz zobaczył charakterystyczne kształty twarzy na płótnach chorych z Tworek, choćby na kartach „Schizofrenii" Antoniego Kępińskiego, ten odszuka tropy szaleństwa na płótnach w każdej galerii świata. John Nash stworzył teorię, w której wykazał, że nie opłaca się forsowanie tylko swojego interesu, gdy jest kilku konkurentów. Strategią korzystną okazuje się współpraca i to ona przynosi sukces ekonomiczny, a nawet prokreacyjny. Posługując się teorią gier, Nash dowiódł  matematycznie,   że  egoizm jest strategią chybioną, wbrew 150-letniej dominacji ekonomii Adama Smitha. Niestety odkrycia noblistów powoli przeciekają do powszechnej wiadomości i widmo liberalizmu krąży po świecie, dalej głosząc, że egoizm jednostki stanowi sukcesie grupy.

„Urojenie jest fałszywym sądem, całkowicie odpornym i niepoddającym się korekcji za pomocą żadnych argumentów" - brzmi popularna definicja, która oddaje grozę sytuacji chorego schizofrenika. W „101 opowieści zen" można znaleźć historię o ujarzmieniu złego ducha zmarłej żony, który przychodził co noc do wdowca zadręczał go.  Mistrz zen tak doradził mężczyźnie: ,Weź garść soi i zapytaj ducha, ile ziaren trzymasz w ręce. Jeżeli nie  będzie potrafił odpowiedzieć, będziesz wiedział, że jest jedynie wymysłem twojej wyobraźni i nie będzie cię już dłużej nękać". Następnej nocy, kiedy duch się pojawił, mężczyzna schlebiał mu i powiedział, że zapewne wie wszystko. Duch odparł: „Rzeczywiście, i wiem, że   odwiedziłeś dzisiaj mistrza zen". Mężczyzna zażądał: „Ponieważ wiesz tak dużo, powiedz mi, ile ziaren trzymam w tej ręce!". Ale nie było już ducha.

U Johna Nasha wymiar postaci będących wytworem jego umysłu (Ed Harris, Vivien Cardone) nagle się klaruje. Uczony uświadamia sobie, że mała dziewczynka musi być urojeniem, ponieważ nie rośnie, a minęły lata od ich pierwszego spotkania. Ta chwila staje się przełomowa w życiu matematyka.
Umysł to nie tylko część ciała, to narzędzie pracy słynnego matematyka, ale właśnie w umyśle tkwi korzeń choroby. Świat urojeń nie jest geometrią Riemanna, mirażem dla umysłu przeciętnego śmiertelnika, w której bez trudu poruszał się Nash. Światy geometrii Łobaczew-skiego i Riemanna negują aksjomaty geometrii Euklidesa, opisującej otaczający nas świat przestrzeni fizyki Newtona. Riemann opracował przestrzenie wielowymiarowe i posiadające nieeuklidesową geometrię, a aparatu pojęciowego przestrzeni Riemanna użył Albert Einstein w teorii względności.
Nash postanawia podejść do choroby, jak do równania Riemanna, zadania z wieloma niewiadomymi, do którego może być kilka rozwiązań. Wstrząsowa terapia insulinowa, popularna w latach 50., nie zlikwidowała urojeń. Pigułki zamulały genialny umysł matematyka i wpędzały w impotencję, co rujnowało związek z żoną Alicją (Jennifer Connelly). Remedium okazuje się miłość, uczucie, które płynie z czakra-mu serca, nie z głowy. A najlepszą lekarką stała się dla uczonego jego żona. Alicja, pełna miłości i determinacji, odkrywa przed Nashem świat uczuć. Stąd uczony czerpie moc, by systematycznie osłabiać siłę urojeń. Koncentruje się na matematyce, wybiera najlepszą dla siebie terapię zajęciową -  poświęca się pracy wykładowcy na uni-wersytecie w Princeton, co pozwala  omijać postacie generowane przez chory umysł. Stosuje taktykę medytującego mnicha, który dąży do uchwycenia przepływających myśli w sieć mantry.
Nash pojął, że myśli i urojenia atakują ze zdwojoną siłą, gdy zaczynamy walczyć z natłokiem obrazów i wrażeń. Z upływem lat widma umysłu odstąpiły, ale wyłaniają się znienacka każdego dnia, jak w wierszu E. E. Cummingsa „Mój umysł jest": „Czuję, że ulegam przemyślnej zmianie, że powoli staję się czymś trochę innym, w istocie samym sobą; Bezradny wyrzucam z siebie lila okrzyki i purpurowe wrzaski".

Przemysław Toboła



Ja, czyli kto?

Filmy: „Plotka" Francisa Vebera i „Fanatyk" Henry'ego Beana - pozwalają lepiej przyjrzeć się sytuacji więźnia tożsamości. I nic to, że z punktu widzenia francuskiej farsy jest ona zabawna, podczas gdy amerykański reżyser wydobywa jej tragiczny wymiar. Tak naprawdę to dwa aspekty tego samego zagadnienia.
„Ujarzmić ludzi, to znaczy wytworzyć w nich ja" - napisał Michel Foucault. W społeczeństwach zamożnych, demokratycznych, dopuszczających do głosu „opcje mniejszościowe", relacje władzy nieco się jednak komplikują, a jednocześnie intensyfikują. Podchody i negocjacje z systemem wymagają gry tożsamościami, nieustannego ich wytwarzania dla konkretnych celów. Bohater filmu Vebera, ujarzmiony przez wytworzone w nim poczucie własnej nijakości, staje przed groźbą wyrzucenia z pracy. Strategia obronna, której pomysłodawcą jest sąsiad Pignona, polega właśnie na zmianie tożsamości. Magiczne słowo „gej" zilustrowane odpowiednio spreparowanymi zdjęciami wywołuje w firmie bohatera prawdziwe poruszenie. Wyobraźnia działa. Pod garniture...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy