Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SŁOWA, MOWA I PLOTKI

0 240

W lipcowych „Charakterach” pisaliśmy o rozmowie i porozumiewaniu się. W tym numerze wyjaśniamy mity i nieporozumienia na ten temat.Nieporozumienia na temat porozumiewania się omawia JOANNA HEIDTMAN.

Kobiety mówią więcej niż mężczyźni.

Nieprawda. Taki pogląd wziął się z oceniania wszelkich rozmów z punktu widzenia „męskiego stylu” komunikowania. Wedle kryteriów tego stylu w danym momencie powinna mówić tylko jedna osoba. Mężczyźni bowiem używają rozmowy do określania statusu, w związku z tym ten, kto mówi, posiada w danej sytuacji określoną przewagę. Większość kobiet, rozmawiając ze sobą, stosuje tzw. współdziałające nakładanie się wypowiedzi: słuchaczki odzywają się razem z mówiącymi, aby w ten sposób wykazać zainteresowanie i wsparcie. To doprowadziło mężczyzn do stworzenia stereotypu kobiet jako mówiących dużo i chaotycznie.

Gdy kobieta ma problemy, mówi o nich, chcąc zyskać współczucie, pogłębić więź i otrzymać wsparcie i zrozumienie. Jeśli mężczyzna znajdzie się w podobnej sytuacji, milczy, by odsunąć od siebie emocje, lub działa, aby je rozładować. Jeżeli kobieta stara się wtedy okazać mu współczucie, jej wylewne wsparcie może być odczytane jako niepotrzebne „gadulstwo”.

Dobrze jest mówić o wszystkim otwarcie i bez odkładania.

Nieprawda. Zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych i budzących emocje. Zdecydowanie lepiej jest wtedy zdystansować się, odczekać, ochłonąć i dobrze przemyśleć to, co naprawdę chcemy powiedzieć i w jakim celu. Podczas sprzeczki naszym celem może być powiedzenie „ostatniego słowa”, dopieczenie partnerowi czy wykazanie naszej wyższości. „Na spokojnie” dostrzeżemy, że nasz cel jest inny: może jest nim porozumienie, przekonanie kogoś do swojego pomysłu bądź idei, a może naprawa nadszarpniętej więzi. Warto wtedy świadomie przeformu-łować „zarzuty” wobec partnera („Boty mnie denerwujesz”) na komunikat w pierwszej osobie („Denerwuję się/niepokoję się, kiedy ty...”). W ferworze rozmowy i emocji możemy powiedzieć coś, co tylko pogorszy sytuację.

Słowo ma moc sprawczą: jak coś nazwiemy, takie jest.

Owszem. Stąd na przykład wywodzi się główna idea teorii etykietowania społecznego. Publiczne „naznaczanie” (nazywanie za pomocą określonych słów-kategorii, np. narkoman, alkoholik), zwłaszcza poprzez zastosowanie kategorii negatywnych (np. w sądzie osoba staje się „podejrzanym”, po odbyciu kary jest „byłym więźniem”, a w wyniku diagnozy – „chorą psychicznie”), działa na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Etykieta zmienia obraz własny osoby, a także reakcje innych ludzi wobec niej. W rezultacie ktoś zaczyna się zachowywać w sposób zgodny z przypisaną mu etykietą, potwierdzając ją.

Jeśli ludzie chcą, zawszepotrafią się porozumieć.


Nieprawda. W grę wchodzą często różnice oczekiwań, wartości, znaczeń oraz własnych doświadczeń. Po pierwsze, samo „porozumienie si...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy