Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SILNA I DOBRA

0 246

Między naszym zamiarem, wiedzą, rozumieniem sytuacji a adekwatnym do tego zachowaniem istnieje nieraz przepaść.Wspólnych miejsc we współczesnych koncepcjach woli szuka JOANNA TRZÓPEK.

Istnieją co najmniej dwa rodzaje zjawisk, które – przysparzając trudności współczesnym teoriom motywacji i regulacji zachowania – podkreślają to, co można nazwać „problemem woli” w psychologii. Po pierwsze, będzie to ta grupa zjawisk, kiedy postanawiamy i realizujemy coś, co uznaliśmy za słuszne, nawet wówczas, gdy jest to dla nas trudne, wymaga wysiłku, nie odpowiada aktualnym potrzebom, emocjom czy chęciom. Jak to się dzieje, że jesteśmy zdolni do takich, nie zawsze sprawiających nam przyjemność zachowań? Jakie jest ich źródło? Co decyduje o tym, że przeważa raczej nasza „dobra wola” niż samolubstwo? Po drugie, mowa tu będzie o takich paradoksach działania, które powodują, że jesteśmy „niezdolni” do robienia tego, co sami uważamy za celowe, lub też przeciwnie – robimy coś, co w naszym pojęciu jest „bez sensu”, i na przekór samym sobie trwamy w tej aktywności. Nie wynika to jednak z braku umiejętności czy chęci. Owszem, potrafilibyśmy zrobić to, co planowaliśmy, ale z jakiegoś powodu tak się nie dzieje. Nasza wola okazuje się za słaba.
Jak można zauważyć, nie są to problemy nowe. Z pierwszym wiążą się między innymi wszelkie czyny od zawsze budzące podziw czy uznanie. Drugi nawiązuje do dylematów i rozterek, które opisywali już św. Paweł czy Augustyn. Należą one do powszechnych ludzkich doświadczeń, tradycyjnie związanych z wolą. Sytuacje takie mogą stać się punktem wyjścia ponownego pojawienia się kategorii woli – po latach oficjalnej nieobecności – w psychologii współczesnej.
Współczesne badania pokazują, że ani teorie motywacji, ani te nawiązujące do poczucia kontroli nie są w stanie wyjaśnić zadowalająco paradoksów, o których była mowa wcześniej. Okazuje się, że przekonanie o użyteczności i możliwości jakiegoś działania nie wystarcza (jak by to wynikało z przyjmowanych w psychologii modeli motywacyjnych), żeby działanie to realizować. Między naszym zamiarem, wiedzą, rozumieniem sytuacji a adekwatnym do tego zachowaniem istnieje nieraz przepaść – i odpowiadająca jej luka w teoretycznych modelach mających to postępowanie wyjaśnić. Lukę tę wypełniają współcześnie koncepcje dotyczące kontroli działania. Przynależą one do szerokiego nurtu badań nad samokontrolą i samoregulacją. Odwołują się do woli w aspekcie jej siły.
Badania eksperymentalne prowadzone między innymi przez Juliusa Kuhla i Paula Gollwitzera wykazały, że wytrwałość w rozwiązywaniu zadania jest funkcją nie tylko siły motywacji, ale i efektywności procesów kontroli działania (tj. siły woli) ochraniających pierwotny zamiar przed konkurencyjnymi tendencjami (np. myślami niezwiązanymi bezpośrednio z zadaniem). Wchodzi tu w grę wiele strategii samoregulacyjnych, takich jak aktywna kontrola uwagi, emocji czy treści myśli – by ich bieg sprzyjał realizacji zamierzenia, a nie utrudniał ją. Badacze zwracają też uwagę na cechy adekwatnie sformułowanego zamiaru, w przeciwieństwie do tzw. intencji „zdegenerowanych” (tj. takich, w których brakuje jakiejś ważnej dla realizacji zadania informacji, np. kto, kiedy, gdzie czy jak ma je wykonać). Badania Kuhla wykazały, że ludzie różnią się zdolnością do kontroli działania, w tym skutecznością wykorzystywania strategii samoregulacyjnych i sposobem formułowania zamiarów. Osoby o niskiej zdolności w tym zakresie uczony określa jako zorientowane na stan, zaś osoby o wysokiej zdolności – jako zorientowane na działanie.

Jak widać, we wspomnianych koncepcjach traktuje się wolę jako jeden z elementów szeroko rozumianej kontroli działania. Jej funkcją jest planowanie, inicjowanie oraz doprowadzenie naszych zamierzeń do końca – mimo pojawiających się przeszkód zewnętrznej bądź wewnętrznej natury. Stawiane pytania nie dotyczą „natury” czy „istoty” woli, ale tego, jakim celom służą określone procesy, w jaki sposób są realizowane i od czego uzależniona jest ich efektywność. Wolę traktuje się zatem jako specyficzny mechanizm regulacyjny. Wzmacnia ona sformułowany zamiar i hamuje niekorzystne – z punktu widzenia możliwości jego realizacji – konkurencyjne tendencje motywacyjne. Wola uważana jest za proces postdecyzyjny, a więc rozpoczynający się już po podjęciu określonego zamiaru. Sam wybór zaś pozostaje w gestii tradycyjnych modeli motywacyjnych. Takie podejście zawęża definicję woli, wiąże ją bowiem ściśle z jej siłą (jako zdolnością do realizacji tego, co wybrane) i próbą odpowiedzi na pytanie, jak to się dzieje, że jesteśmy (bądź nie jesteśmy) w stanie urzeczywistniać nasze zamierzenia.
Współczesne koncepcje siły woli (kontroli działania), traktujące wolę jako proces postdecyzyjny, dobrze wyjaśniają, dlaczego czasem tak trudno zabrać nam się za robienie czegoś, co uznaliśmy za pożyteczne, lub przeciwnie – zrezygnować z jakiejś niesatysfakcjonującej nas czynności (oba te zachowania są konsekwencją orientacji na stan). Teorie te okazują się jednak mało przydatne, gdy próbujemy wyjaśnić, dlaczego wybieramy i robimy to, co trudniejsze i niekoniecznie zgodne z naszymi aktualnymi pragnieniami. Trudny bowiem wydaje się w takim przypadku raczej sam wybór, postanowienie. A trudność związana z realizacją ma charakter drugoplanowy: ważniejsze staje się pytani...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy